Data dodania: 03.08.2016

Papież Franciszek dodał otuchy i siły

Cierpienie, choroba i niepełnosprawność - to kwestie wielokrotnie poruszane przez papieża Franciszka. Nie zabrakło ich też podczas Światowych Dni Młodzieży (26-31 lipca).

W czerwcu ojciec święty zwrócił uwagę na problem dzielenia społeczeństwa. - Jakąż iluzją żyje jednak dzisiejszy człowiek, gdy zamyka oczy na chorobę i niepełnosprawność! Nie rozumie prawdziwego sensu życia, który zakłada także akceptację cierpienia i ograniczeń. Świat nie staje się lepszy dlatego, że składa się wyłącznie z osób pozornie „doskonałych", czy też „poprawianych", ale kiedy wzrasta solidarność między ludźmi, wzajemna akceptacja i szacunek - powiedział papież Franciszek podczas mszy świętej stanowiącej kulminację Jubileuszu Chorych i Niepełnosprawnych.

Do udziału w spotkaniach z ojcem świętym zachęcali Ambasadorowie ŚDM. W gronie tym znalazła się Urszula Smok. - Kiedy otrzymałam zaproszenie od biskupa Damiana Muskusa, byłam zaskoczona, ale też zaszczycona i szczęśliwa. Odebrałam to jako docenienie pracy naszej Fundacji, która pomaga osobom z chorobami krwi i nowotworami. Ambasadorowanie miało olbrzymie znaczenie dla moich podopiecznych i współpracowników, my każdego dnia jesteśmy blisko miłosierdzia bożego - poinformowała prezes Fundacji Urszuli Smok Podaruj Życie.

Tramwajem z papieżem

28 lipca na Błoniach w Krakowie zostało zorganizowane uroczyste powitanie papieża Franciszka. Ojciec święty po raz pierwszy w historii dotarł na oficjalne spotkanie tramwajem. Podróż z ul. Franciszkańskiej odbył z osobami niepełnosprawnymi i ich opiekunami. Część z nich została wybrana przez Katolickie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Ich Przyjaciół - Klika.

- Do momentu spotkania z papieżem byłam spokojna. W tramwaju siedzieliśmy grupkami, tak jak są siedzenia, osoby na wózkach były przy oknach w wyznaczonych do tego miejscach. Każdy z nas dostał błogosławieństwo od papieża. Kiedy ojciec święty minął już naszą grupę, to dopadły mnie emocje, bezsilnie siadłam i popłakałam sobie - opisała Anna Jusińska. Noc poprzedzającą przejazd tramwajem spędziła na czuwaniu u Dominikanów. Nie chciała być wyrwana z codziennych obowiązków, tylko się przygotować duchowo na wyjątkowe spotkanie.

Lutosława Mikowska nie wierzyła, że znajdzie się w gronie podróżnych jako wolontariusz. O jej obecności zadecydowało losowanie w Klice. Los wrzuciła jako ostatnia i później niedowierzała słysząc swoje imię i nazwisko. - Chciałam, żeby chwila spotkania z ojcem świętym była jak najlepsza dla Marty, którą się opiekowałam. Czekałam z telefonem, aby zrobić zdjęcie, jak papież będzie ją błogosławił. Marta była strasznie szczęśliwa, stresowała się trochę przed spotkaniem, ale ciągle jest rozanielona - opisała wolontariuszka. Kiedy dotarła do sektora na Błoniach, to zebrała zapas energii na kolejne dni.

Na uroczystość tramwaj został pomalowany w biało-żółte barwy. Znajdują się na nim herb Krakowa, logo MPK SA w Krakowie, logo ŚDM oraz napis w wielu językach: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią". Pojazd nie trafił do muzeum. Dzień po historycznym wydarzeniu wyjechał na linię nr 8. Ma służyć mieszkańcom miasta i turystom, również tym z niepełnosprawnościami.

- „Krakowiak" jest tramwajem niskopodłogowym, wyposażonym w specjalną platformę ułatwiającą wejście i wyjście z pojazdu osobom niepełnosprawnym poruszającym się na wózkach. Podczas podróży niepełnosprawny ma do dyspozycji specjalny pas do zabezpieczania wózka - poinformował Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy MPK SA w Krakowie.

Dodał, że każdy z tych tramwajów jest także wyposażony w nowoczesny system informacji pasażerskiej z głosowym zapowiadaniem przystanków. Pomaga on w podróży niewidomym i słabowidzącym. Ze względu na osoby słabowidzące w poręczach zostało zamontowane specjalne oświetlenie.

Kierunek szpital

29 lipca papież Franciszek odwiedził Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie. - Chciałbym zatrzymać się trochę przy każdym chorym dziecku, przy jego łóżku, przytulić je jedno po drugim, posłuchać choćby przez chwilę każdego z was i razem milczeć w obliczu pytań, na które nie ma natychmiastowych odpowiedzi. I modlić się - powiedział ojciec święty podczas przemówienia w szpitalnym holu. W tym miejscu zgromadzeni byli pacjenci, którym towarzyszyli rodzice.

W 2014 r. dzieci z Prokocimia napisały do Franciszka z prośbą o błogosławieństwo. Z kolei oficjalne zaproszenie od dyrekcji zostało wystosowane, kiedy zapadła decyzja o organizacji ŚDM w Krakowie. - Wierzyliśmy, że się uda i papież w drodze do Brzegów zaglądnie do szpitala, który dla wielu dzieci jest placówką ostatniej szansy. Wizyta ojca świętego to ogromna radość i wielkie wyróżnienie dla nas. Największe znaczenie ma ona jednak dla małych pacjentów i ich rodziców. Papież przyjechał, aby dodać otuchy i siły dzieciom walczącym z najcięższymi chorobami - powiedział dr hab. med. Maciej Kowalczyk, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.

Według niego słowa Franciszka są również wsparciem dla pracowników szpitala. Ojciec święty wskazał jak wielką rolę ma każdy, kto przyczynia się do powrotu do zdrowia dzieci, począwszy od lekarzy po wolontariuszy. Nie była to pierwsza tego typu wizyta przy u. Wielickiej. 13 sierpnia 1991 r. małych pacjentów odwiedził Jan Paweł II.

Miłość i uśmiech

Kiedy pani Barbara dowiedziała się o możliwości spotkania dzieci z ojcem świętym w szpitalnym holu, od razu wyraziła chęć. Jednak lekarze musieli wyrazić zgodę dla jej piętnastomiesięcznej córki, która nie powinna przebywać w dużych skupiskach ludzi. Warunkiem była poprawa wyników, a te nie napawały optymizmem. - Nie spodziewałam się, że spotka mnie taki zaszczyt i moje dziecko zostanie pobłogosławione przez ojca świętego. Głęboko wierzę, że spotkanie pomogło córce. A nawet jeśli jej nie pomogło, bo ona jeszcze nie rozumie, to na pewno pomogło mnie i mężowi. Jesteśmy umocnieni tym, że stało się cos ważnego i mamy teraz siłę do walki - opisała. Ze spotkania najbardziej utkwił jej w pamięci uśmiech papieża. Patrzył na każde dziecko z miłością, tak jak rodzic.

Pani Magdalena zwróciła uwagę, że ojciec święty nie nawiązywał kontaktu wzrokowego podczas przemówienia. Był smutny, ale rozpromienił się, gdy wszedł między pacjentów i zaczął ich błogosławić. Wtedy z każdym wymienił co najmniej spojrzenie. - Kiedy ojciec święty podszedł do drugiego naszego syna, to rozpłakał się ten pobłogosławiony chwilę wcześniej. Wtedy papież zażartował, że pewnie jest głodny. Trafił w sedno, ponieważ nasz syn jest na żywieniu pozajelitowym, dostaje głodowe porcje doustne - opowiedziała.

Już bez kamer telewizyjnych Franciszek odwiedził sale przy Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Czekały w nich najciężej chore dzieci. - Kiedyś planowałem, że wybierzemy się tam, gdzie będzie ojciec święty. Nigdy nie przypuszczałem, że zostaniemy wybrani i papież odwiedzi mojego syna. Ojciec święty jest osobą, przy której człowiek czuje się swobodnie. Nie wiem dlaczego, ale tak jest, nie ma bariery, sztywności - opisał pan Adam. Jego zdaniem dotknięcie głowy, kiedy papież pochyla się nad dzieckiem, to coś niewyobrażalnego. Również samo oczekiwanie na wizytę było niewiarygodne. Wszyscy wykrzykiwali jego imię oraz pozdrowienia.

Pacjenci przygotowali ponad 200 rysunków i listów dla papieża. Prace zostały zebrane w książkę przez siostrę dr Bożenę Leszczyńską. Z kolei w Łagiewnikach Franciszek otrzymał chlebowy różaniec. Wykonały go dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 6 im. Jana Pawła II w Krakowie. Dar przygotowały głównie przy pomocy stóp, ze względu na deformację kończyn górnych. Całość powstała pod kierunkiem rzeźbiarki - Aleksandry Biedki oraz artysty malującego stopami - Stanisława Kmiecika.

Przekaz do serc

29 lipca na Błoniach odbyła się droga krzyżowa. Według szacunków organizatorów wzięło w niej udział ok. 800 tys. osób. Pielgrzymi nagrodzili gromkimi brawami Jana Melę, który przed uroczystością wygłosił świadectwo. - Zawsze można być szczęściarzem. Ja w swoim życiu cieszę się ze wszystkiego, co dostałem. Potrafię podziękować Panu Bogu za to, że mi zabrał rękę i nogę, że mi zabrał brata. Chociaż, patrząc na to jak odchodzi do nieba, nie rozumiałem tego i się buntowałem. Ale we wszystkim jest sens. I bardzo was do tego zachęcam, żebyście nie tracili głowy. Bo cokolwiek innego stracicie, to jest naprawdę pikuś. Zawsze sobie można świetnie dać radę - powiedział Ambasador ŚDM.
Nie ukrywał, że było to dla niego wyjątkowe wystąpienie. Kilka godzin wcześniej jego siostra urodziła dziecko. Był niezwykle wzruszony, zastanawiał się, czy przebywać w Krakowie czy w Malborku.

W wydarzeniach centralnych wzięły udział osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Takich pielgrzymów było zarejestrowanych ok. 1700. Sporą grupę z nich stanowili członkowie wspólnot l'Arche, które przybyły do Polski na osobiste zaproszenie Franciszka. W Kokotowie (nieopodal Brzegów) zamieszkali w miasteczku z wojskowych namiotów.

Z Tarnowa na Campus Misericordiae dotarła grupa ok. 120 wiernych z dysfunkcją słuchu. Od 26 lipca uczestniczyli oni w Ogólnopolskim Zjeździe Niesłyszących Osób, podczas którego m.in. wypowiedzieli się o oczekiwaniach wobec Kościoła.
- Zebraliśmy wiele cennych uwag, już nie tylko z naszego regionu. Zależy nam na wprowadzeniu zmian, zwłaszcza że wśród ludzi dostrzegamy pobudzenie entuzjazmu religijnego - poinformował ks. Damian Migacz, duszpasterz niesłyszących w Tarnowie i organizator zjazdu.
Za olbrzymi plus ŚDM uznał integrację, pielgrzymi z dysfunkcją słuchu poczuli się pełnoprawnymi członkami wydarzeń. Przekonali się, że świat słyszących nie jest dla nich zamknięty.

Według Urszuli Smok papież po raz kolejny fantastycznie pokazał, że chorzy oraz niepełnosprawni są ważnymi ludźmi. - Ojciec święty był z nimi i skupił się na prostym przekazie. Już w trakcie Światowych Dni Młodzieży dostrzegłam, ile energii zyskali nasi podopieczni do walki z chorobą. Nie wszyscy mogli wziąć udział w wydarzeniach centralnych, ale teraz czują się silniejsi - powiedziała prezes Fundacji Urszuli Smok Podaruj Życie.

Raban na ulicach

Komitet Organizacyjny zadbał nie tylko o duchowe przeżycia pielgrzymów, ale też o stronę kulturalno-artystyczną. Dwa koncerty w Krakowie w ramach Festiwalu Młodych dał The Liverpool Signing Choir. Dodatkowo chór wystąpił w ogrodzie Domu Ronalda McDonalda. Do Polski przybył po raz pierwszy, ale część pielgrzymów pamiętała go z ceremonii zamknięcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 r. Wówczas grupa przedstawiła interpretację utworu „Imagine" Johna Lennona w języku migowym.

- Występy podczas ŚDM okazały się bardzo fajne, nie spodziewaliśmy się tylu tysięcy ludzi. Nasza organizatorka chóru chce przełamywać bariery między słyszącymi a niesłyszącymi. I robi to poprzez muzykę. Najpierw dwie, trzy piosenki prezentujemy sami, a później zachęca publiczność do wspólnego wykonywania - opisała Monika Madej, występująca w The Liverpool Signing Choir od dziewięciu lat.

W ramach Festiwalu Młodych nie zabrakło emocji sportowych. Dostarczyły je m.in. rozgrywki Copa Catolica. Uczestnicy ŚDM mieli też okazję poznać umiejętności zawodników, którzy występują w Amp Futbol Ekstraklasie. Ligowcy zmierzyli się z pielgrzymami z Meksyku. - Staramy się promować ampfutbol. W ten sposób mamy szansę do potrenowania i poznania nowych ludzi. Nasza dyscyplina nabiera dzięki temu szerszego rozgłosu. Już kilka razy graliśmy pokazowo, m.in. przed kibicami Legii na stadionie w Warszawie - powiedział Tomasz Pytlowski, zawodnik Husarii Kraków, która w 2015 r. wygrała rozgrywki ligowe. Jego zdaniem takie inicjatywy służą przełamywaniu barier oraz integracji. Osoby powstrzymujące się przed wyjściem na zewnątrz po amputacji jednej z kończyn zyskują impuls do zmian.

Zobacz galerię...

Tekst i fot. Marcin Gazda
Data publikacji: 03.08.2016 r.


Budowa portalu i digitalizacja wydań archiwalnych
zostały dofinansowane ze środków PFRON