Data dodania: 16.06.2017

Śladami św. Brata Alberta

12 czerwca ulicami Krakowa przeszedł Marsz św. Brata Alberta. Z danych szacunkowych wynika, że wzięło w nim udział ok. 500 osób. W programie znalazły się m.in. scenki teatralne.

- Idą z nami m.in. wojewoda i dyrektor Małopolskiego Oddziału PFRON. Ta uroczystość ma łączyć ludzi, bo to nie chodzi o zamknięte spotkanie, na które celebryci przychodzą. Tutaj każdy może dołączyć do pochodu i turyści też reagują. Mamy przedstawicieli naszych jednostek nie tylko z Małopolski, są m.in. Toruń, Aleksandrów Kujawski, Wrocław i Lubin - powiedział „NS" ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta, która świętuje trzydziestolecie istnienia. Zorganizowany przez nią marsz wpisuje się w obchodzony Rok świętego Brata Alberta. W Kościele trwa on od 25 grudnia 2016 r., czyli od setnej rocznicy śmierci Adama Chmielowskiego. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli arcybiskup krakowski Marek Jędraszewski oraz PFRON.

Kierunek Wawel

Podopieczni i przyjaciele Fundacji im. Brata Alberta, przedstawiciele innych stowarzyszeń i organizacji, a także goście spotkali się obok Barbakanu. Wybrane zostało więc miejsce w sąsiedztwie pracowni Adama Chmielowskiego, która znajdowała się przy ul. Basztowej 4. Początkowy etap trasy prowadził ul. Floriańską na Rynek Główny.

- Tam Brat Albert kwestował wśród krakowskich przekupek, jeździł wózkiem zaprzężonym w konika czy osiołka i zbierał produkty dla swoich podopiecznych. Wprawdzie patron fundacji jest pochowany u Sióstr Albertynek, ale kończymy marsz na Wawelu. Wchodząc do Katedry chcemy oddać cześć Adamowi Chmielowskiemu i wielu innym osobom, które troszczyły się o ludzi ubogich, np. święta Jadwiga - opisał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Uczestniczy marszu śpiewali pieśni intonowane przez Lidię Jazgar i Śpiewające Jeziora z Przeciszowa. Ponadto osoby z niepełnosprawnościami zaprezentowały swoje talenty aktorskie. W programie znalazły się trzy scenki teatralne związane z św. Bratem Albertem: Artysta, Dobroczyńca oraz Zakonnik. Pierwsza z nich została odegrana obok Barbakanu. Kolejna obok Bazyliki Mariackiej, gdzie hejnał w samo południe oznajmił rozpoczęcie następnego etapu marszu. Ostatni z teatralnych akcentów miał miejsce już na Wawelu.

- Każdą scenkę przygotował inny warsztat. Ania Dymna powiedziała, tak mimowolnie, że warto byłoby wyjść na zewnątrz z nimi, bo jest idealna okazja. Rozmawiałem z różnymi osobami i wykluła się taka inicjatywa, żeby przejść tymi ulicami, gdzie chodził Brat Albert, pokazać scenki teatralne, ale również zaprosić przyjaciół z innych stowarzyszeń, organizacji - wyjaśnił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Aktualne przesłanie

Marsz św. Brata Alberta został zaplanowany jako jednorazowe wydarzenie. Jednak już pojawiły się głosy, aby na stałe zagościł w kalendarzu czerwcowych imprez.

- Patrząc na frekwencję, mamy najlepszą odpowiedź, czy taka inicjatywa jest potrzebna. Można ją wkomponować w Dni Brata Alberta i w Dni Krakowa. To, co patron fundacji czynił ponad 100 lat temu, pozostaje aktualne. Zwłaszcza jego przeslanie „Być dobrym jak chleb" - powiedział ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Zwrócił uwagę, że są ideały, które łączą ponad podziałami politycznymi, światopoglądowymi czy wyznawaną religią. Być dobrym jak chleb można w najróżniejszy sposób. Niekoniecznie jako zakonnik, także jako zwykły człowiek.

Zobacz galerię...

Tekst i fot. Marcin Gazda
Data publikacji: 16.06.2017 r.


Budowa portalu i digitalizacja wydań archiwalnych
zostały dofinansowane ze środków PFRON