„Jeden dzień dłużej”. Odczarować temat miłości osób z niepełnosprawnością

Małgorzata Wilczek i Krystian Wizner

Trwają prace nad filmem „Jeden dzień dłużej” w reżyserii Moniki Meleń. To blisko godzinna opowieść o miłości Krystiana Wiznera i Małgorzaty Wilczek, która od urodzenia choruje na dystrofię mięśniową. Kamera towarzyszyła parze podczas ich motocyklowej wyprawy do Rumunii. Plany zakładają, że produkcja trafi na zagraniczne festiwale, a w przyszłym roku odbędzie się premiera telewizyjna.

Zakochać się w osobie z niepełnosprawnością i stworzyć z nią szczęśliwy związek. Wspólnie realizować pasje, niekiedy z dala od domu i pokonując przy tym różne bariery. Taki obraz wciąż wydaje się niemożliwy dla części naszego społeczeństwa. Ale to życie pisze zaskakujące scenariusze. I tak jest w tym przypadku.

– Mam nadzieję, że „Jeden dzień dłużej” troszkę odczaruje temat miłości osób z  niepełnosprawnością. Kiedy Krystian poznał Gosię, to ona już poruszała się na wózku. Wiedział więc, co będzie oznaczał związek z nią. Są ze sobą prawie 25 lat, bardzo dbają o siebie w każdej najdrobniejszej sytuacji. Przekonałam się o tym podczas wspólnej podróży ­– mówi Monika Meleń.

W jej dorobku są liczne reportaże dotyczące osób z niepełnosprawnościami oraz jeden dokument – „Film dla Stasia” (http://naszesprawy.eu/edukacja/film-dla-stasia-przeslanie-dla-wszystkich/). Ta ostatnia produkcja została doceniona na różnych festiwalach, również zagranicznych (http://naszesprawy.eu/kultura-i-sztuka/film-dla-stasia-pokonal-kolejne-granice/).

Na początku maja ub.r. „Nasze Sprawy” poinformowały, że Monika Meleń powróciła do kraju z nagrania tygodniowej wyprawy (http://naszesprawy.eu/rehabilitacja-zdrowie-i-nauka/godnosc-nie-znika-badz-jak-monika/). Kamera zarejestrowała motocyklową podróż kobiety z zanikiem mięśni oraz jej życiowego partnera. Wówczas jeszcze nie było wiadomo, czy z materiałów powstanie reportaż, czy film.

– Zaczęło się od porywu serca i spontanicznej decyzji. Przy filmie najpierw jest dokumentacja, później wymyślanie tematu i rozmowy z bohaterami, żeby np. pojechali do danego miejsca. Tu było odwrotnie: namówiłam Romana Piotrowskiego [operator – przyp. red.], pojechaliśmy, nakręciliśmy i dopiero zaczęłam się zastanawiać, co z tym zrobić – wspomina reżyser.

Przyznaje, że to było trochę szaleństwo, zagranie va banque. Rozważała nawet zorganizowanie akcji w mediach społecznościowych, żeby zebrać środki na produkcję. Nie było to jednak potrzebne. Najpierw pozyskała wsparcie finansowe z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a później jeszcze pomoc zapewniła Telewizja Polska.

Kierunek Rumunia

– Byłem totalnie zafascynowany tym, że mogę jechać, bo dla mnie jazda jest bardzo istotnym elementem życia. Mógłbym podróżować dokądkolwiek po horyzont, byle tylko nabijać kilometry, bez celu. Gosia z kolei ma odwrotnie, musi mieć jakąś misję do spełnienia, np. odwiedzić konkretne miejsce – mówi Krystian Wizner, który kierował Moto-pomarańczą, jak nazywa swój motocykl.

Natomiast Małgorzata Wilczek podróżowała w przyczepce, co szerzej opisała na blogu Zanikowa Gosia (https://zanikowagosia.jimdo.com). Gdyby pojawiły się problemy z pogodą, to czekało na nią miejsce w aucie, z którego korzystała dwuosobowa ekipa filmowa.

Wyprawa odbyła się na przełomie kwietnia i maja ubiegłego roku. Trasa wiodła z Czechowic-Dziedzic (woj. śląskie), gdzie parę pożegnali bliscy, znajomi oraz motocykliści. Pierwszy dzień był zarazem najdłuższym etapem podróży, ok. 320 km do Koszyc na Słowacji. Dalej przez Węgry do Rumunii, o której odwiedzeniu Małgorzata marzyła od lat. Stamtąd powrót do domu.

– Z wielu powodów to bardzo ważna podróż dla obojga. „Jeden dzień dłużej” jest skonstruowany w ten sposób, że widz dopiero z czasem dowiaduje się o celu ich wyprawy, dlatego nie chcę teraz zdradzać szczegółów. To słodko-gorzka opowieść, ale mam nadzieję, że znajduje się w niej więcej radości niż goryczy – opisuje reżyser.

Jak wspomina Małgorzata Wilczek, na planie sceny wesołych przeplatały się z poważnymi. Ta huśtawka emocjonalna była wyczerpująca psychicznie. Ale wiedziała ze swoim partnerem, że będą trudniejsze momenty. Jednak ani przez moment nie żałowali podjętej decyzji. Nie zamierzali zrezygnować.

Moc podróżowania

– Mamy z Gosieńką taką wewnętrzną pewność, że zostaniemy przedstawieni takimi jak naprawdę jesteśmy. Nie lękamy się tego, że będziemy pokazani od bardzo delikatnej strony. Film opowie o czymś, co jest nieuchronne. Może na chwilkę się z tym oswoiliśmy, ale dalej jest lęk przed samotnością, tęsknotą i czekaniem – mówi Krystian Wizner.

Jak opisuje Małgorzata Wilczek, na trasie nie zabrakło pięknych widoków, choć pogoda nie zawsze sprzyjała. Pierwszego dnia było słonecznie, a kolejnego już padał deszcz. Im bliżej wizyty w specyficznym miejscu, tym bardziej tematy rozmów były coraz trudniejsze i poważniejsze. Do tego dochodziło narastające zmęczenie. Nie tylko jej, ale również Krystiana. On bał się, że po całodziennej jeździe nie znajdzie fizycznej siły, żeby zaopiekować się swoją partnerką. Tzn. podać jej obiad czy kolację, wykąpać ją czy zrobić masaż. Ale podróż wyzwoliła w nim dodatkową moc.

– Gosia w zasadzie rusza tylko palcami. Choć podróżowała w niewielkiej i niezbyt wygodnej przyczepce, to ani raz nie słyszałam jej narzekań. Kiedy byłam zmęczona, a miałam miejsce w aucie, to wtedy myślałam, jak ona to wszystko dzielnie znosi – opowiada Monika Meleń.

Z kolei Krystian Wizner przyznaje, że średnia prędkość była niewielka. Np. pokonanie ok. 300 km zajęło 8 godzin. To wynikało przede wszystkim z konieczności robienia przerw na rozłożenie sprzętu czy powtarzania wybranych ujęć w trasie. Ale i inne sceny wymagały poświęceń. Przykładowo. ta w Koszycach, na balkonie mającym ok. 1,5 metra kwadratowego. Na tej niewielkiej powierzchni musieli zmieścić się bohaterowie filmu, w tym Gosia na wózku. Operator kamery wychylał się już poza barierkę. A działo się to na dziesiątym piętrze.

Festiwalowe spotkanie

Pod koniec maja br. został oddany do koloryzacji i udźwiękowienia. Plany zakładają, że jesienią produkcja trafi na zagraniczne festiwale. Wymienianymi kierunkami są Amsterdam i Lipsk. Natomiast premiera telewizyjna odbędzie się w 2021 roku.

– Myślę, że  „Jeden dzień dłużej” spodoba się moim bohaterom. Cieszę się, że ich poznałam. Ale przypuszczam, że to wszystko gdzieś tam na górze było ułożone. To niesamowity przypadek, że się spotkaliśmy w takich okolicznościach. Albo to nawet przeznaczenie – stwierdza Monika Meleń.

Do pierwszego spotkania doszło w listopadzie 2018 r. podczas Ogólnopolskiego Niezależnego Festiwalu Form Dokumentalnych NURT w Kielcach. W jednym bloku zostały zaprezentowane „Kobieta Skała” (https://www.youtube.com/watch?v=R_1di8zXyEA) w reżyserii Moniki Meleń oraz „Ostatni Junak” (https://www.youtube.com/watch?v=rB_tXYTBHC0) Mikołaja Janika. Ta ostatnia produkcja opowiada o Krystianie Wiznerze i Małgorzacie Wilczek.

– Zawsze jeździłam na ten festiwal z moimi bohaterami. Wtedy było inaczej, ponieważ 92-letnia Bronka nie mogła przylecieć ze Stanów Zjednoczonych. Siedziałam w impresariacie i nagle pojawiła się Gosia na wózku, a za nią Krystian. I od pierwszego wejrzenia się w nich zakochałam. Wtedy pomyślałam sobie, dlaczego to nie są moi bohaterowie – mówi twórca filmu „Jeden dzień dłużej”.

Jak podkreśla Małgorzata Wilczek, do Kielc nie mógł przyjechać Mikołaj Janik. Zaproponował, żeby z Krystianem reprezentowała „Ostatniego Junaka”. Ponadto życzył im, żeby spotkali kogoś, kto zwróci na nich uwagę. I tak się właśnie stało. W styczniu 2019 r. powstały zdjęcia do reportażu „Moto love story” (https://www.youtube.com/watch?v=NyID9VmVTRI), w którym Monika Meleń przedstawiła parę poznaną w Kielcach.

– Każdy może odebrać „Jeden dzień dłużej” na swój sposób. Mam nadzieję, że widzowie odkryją ponadczasowe wartości. Ludzie pragną miłości, a jednocześnie obawiają się odejścia drugiej osoby. Tak jest w każdym związku, nie tylko tak wyjątkowym, jaki tworzą Gosia i Krystian – podsumowuje reżyser.

Zobacz galerię…

Marcin Gazda, fot. archiwa Małgorzaty Wilczek, Moniki Meleń i Romana Piotrowskiego

Data publikacji: 13.06.2020 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również