Ostatnie Herody, czyli kolędowanie przemija

Ostatnie Herody, czyli kolędowanie przemija

Herody - obyczaj kolędowy, który w zależności od regionu Polski rozpoczynał się drugiego dnia świąt albo tuż po nowym roku. W niektórych regionach Herody trwają od początku nowego roku do Trzech Króli, w innych do 1 lutego.

Grupy kolędnicze, zwykle mężczyźni, około 12-osobowe, wędrowały od zagrody do zagrody. Przebierali się za różne symboliczne postacie. Król Herod symbolizował pożegnanie ze złem, diabeł, śmierć, Żyd, Turek, chłop i baba, i pastuszkowie oraz przewodził im turoń lub niedźwiedź – obaj symbolizowali siłę, która miała być przekazana gospodarzom. Wierzono, że jeśli gospodarze wpuszczą kolędników, to w gospodarstwie będzie się dobrze działo.

Festiwal Herody narodził się z tradycji zapoczątkowanej przez Jana Dormana, legendarnego twórcy i wieloletniego dyrektora Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie, reżysera, eksperymentatora, plastyka, wizjonera – słowem wielkiego artysty, który wyprzedził czasy, w jakich przyszło mu żyć. Był on wielkim miłośnikiem zwyczajów kolędniczych i przez dziewięć lat sprowadzał do Będzina zespoły kolędnicze z Podbeskidzia. Tam ta tradycja jest szczególnie żywa i różnorodna. Po raz ostatni festiwal w Będzinie odbył się w 1979 roku, a Pałac Młodzieży w Katowicach nawiązał do tych tradycji dormanowskich po raz pierwszy w 1999 roku i zaproszono grupy kolędników z Podbeskidzia.

– W tym roku Herody odbyły się po raz dwudziesty w dniach 23-26 stycznia i – niestety – trzeba przyznać, że tradycja kolędnicza powoli zanika. Na początku zgłaszało się nawet 40 grup, ale z czasem było coraz mniej. Obecnie było ich 10 i przede wszystkim były to grupy ze szkół, ośrodków młodzieżowych, domów kultury, itp. Dopuszczono więc do festiwalu także grupy jasełkowe, przedstawiające dzieje świętej rodziny. Ta forma i przedstawienia około świąt Bożego Narodzenia zaczęły przeważać i właściwie formuła Herodów powoli się wyczerpała. Tak więc był to ostatni Festiwal Kolędniczy Herody – powiedziała nam pomysłodawczyni i organizatorka festiwalu, Bogumiła Kurcab-Karkoszka, kierownik Pracowni Profilaktyki i Współpracy ze Środowiskiem Pałacu Młodzieży w Katowicach.

W tym roku w kategorii zespołów herodowych I miejsce zajął zespół „Czary Mary-si” z SP nr 6 w Będzinie. „Kolędnicy zza Brynicy”, też z Będzina, z SP nr 3, i trzecie miejsce „Kołacz” im. St. Czesnego z okolic Janowa pod Częstochową, w tej chwili reprezentowali świetlicę w Zagórzu.

W tegorocznej edycji wzięły także udział dwie grupy uczestników z niepełnosprawnościami w kategorii jasełkowej: SP Specjalna nr 39 w Katowicach, która przygotowała przedstawienie nieme, tylko z komentarzem z offu oraz zespól „Menuet” z Ośrodka św. Faustyna w Tychach. To przedstawienie było wyjątkowe ze względu na użycie tzw. nadmarionet, czyli inaczej pałub jako anioła i śmierci. Były to przedstawienia niezwykłej urody, z dużym ładunkiem emocji.

Zresztą w Herodach organizowanych w Pałacu zawsze uczestniczyły grupy niepełnosprawnych. Podczas jednego z występów w poprzednich latach zespołu z ośrodka w Wodzisławiu Śl. dziewczynka grająca Matkę Boską wywołała autentyczne łzy w oczach jednego z jurorów, aktora Adama Baumana. Przybiegła ona po przedstawieniu zapytać, czy dobrze grała i czy się podobała jej gra.
– Wtedy sobie przyrzekłam, że nigdy nie odmówię takim grupom udziału w imprezach organizowanych przeze mnie w Pałacu Młodzieży.- stwierdziła Bogumiła Kurcab-Karkoszka.

Ewa Maj, fot. Pałac Młodzieży w Katowicach
Data publikacji: 08.02.2018 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również