Data dodania: 15.02.2018

Pasjonat, marzyciel i business coach, który myśli inaczej

Tomasz Manikowski urodził się bez jednej ręki i obu nóg. Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie, a nawet podpowiadali rodzicom, aby go zostawili w szpitalu i po kilku dniach problem sam się rozwiąże.

A więc właściwie sugerowali eutanazję. Jego rodzice jednak się nie poddali. Mama się zawzięła i robiła wszystko żeby żył normalnie. Uznali, że powinien żyć pełnią życia i realizować swoje marzenia. Zrobili wszystko żeby tak było.

Przed jego urodzeniem rodzice byli bardzo biedni. Kiedy urodziło im się dziecko z niepełnosprawnością ojciec postanowił zdobyć środki, aby zapewnić synowi wszystko, co tylko możliwe do lepszego życia. Bardzo ciężko pracował i ...powiodło się!.

Tomek miał w latach 90. wózek elektryczny, który był nie do zdobycia w kraju i mógł się swobodnie poruszać. Rodzice nie ułatwiali mu jednak życia, gdy mógł coś sam zrobić, to robił – nie podawali mu niczego „na tacy", tylko zachęcali do szukania rozwiązań. On musiał dla zrobienia rzeczy oczywistych dla innych szukać swoich rozwiązań, żeby wykonać proste nawet czynności. Nie mówi o sobie jako o niepełnosprawnym Nie jest ważne, że czegoś fizycznie brakuje – ważne jest to co ma się w głowie...

Nie ma tematów tabu i można z nim o tym rozmawiać, ale nie przejmuje się opiniami innych o sobie. Od dziecka wózek jest jakby częścią jego ciała – nie mówi nigdy podjechałem, tylko podszedłem. Kiedy rodzice chcieli mu zamontować koszyk na wózku, to się zdenerwował, że przecież nie można podczepić koszyka do ciała.

Tylko raz zadał sobie pytanie: Dlaczego ja? I zaraz sobie odpowiedział: A kto? Ktoś z rodziny, kolegów... Zaznaczył, że choć zawsze był realistą, to wierzył w siebie tym silniej, im częściej słyszał, że nie da sobie z czymś rady. Ma w sobie mechanizm obronny, aby nie myśleć o rzeczach, które są absolutnie dla niego nierealne, np. jazda na rowerze czy wspinaczka wysokogórska. Ale wszystko inne jest do osiągnięcia!

Ma dwie pasje w życiu. Kiedy miał 9 lat mama wymyśliła, że powinien pływać. Jeden z trenerów znalezionych przez mamę zgodził się nauczyć go pływać i zrobił to w dwa miesiące. Po tych dwóch miesiącach Tomek pobił rekord świata w swojej kategorii w pływaniu na dystansie 2000 metrów.

Druga pasja to wyścigi samochodowe. Jako nastolatek był pewien, że nie będzie mógł prowadzić samochodów. I znowu mama znalazła warsztat, który przerabiał samochody na potrzeby niepełnosprawnych. Nauczył się prowadzić i już za pierwszym podejściem zdał egzamin. Potem ścigał się nielegalnie po ulicach. Zaczął następnie startować w rajdach sportowych: amatorsko, półamatorsko... W ciągu dwóch lat zdobył licencję kierowcy wyścigowego.

Od dzieciństwa interesował się biznesem. Już jako nastolatek uczestniczył w walnych zgromadzeniach udziałowców i akcjonariuszy, w których uczestniczył jego ojciec. Jeździł na konferencje, poznawał największe nazwiska biznesu tamtych czasów. Od 16. roku życia pomagał ojcu w prowadzeniu biznesu, a od 18. roku życia sam został przedsiębiorcą.
Prowadził własną działalność gospodarczą, przez wiele lat był głównym udziałowcem w jednej z pomorskich spółek, a ostatnie lata zyskiwał doświadczenie jako menedżer.

Ukończył Zarządzanie na Wyższej Szkole Zarządzania w Gdańsku, a obecnie kończy Psychologię w Zarządzaniu na Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku. Jest absolwentem szeregu programów coachingowych, m.in. w CoachWise w Warszawie oraz w Instytucie Kognitywistyki Macieja Bennewicza w Warszawie.

W 2009 roku ożenił się. Oboje kochają psy – są właścicielami Molly i Vigo. W wolnym czasie relaksuje się czytając książki, grillując, latając dronem lub grając w gry planszowe

Jego zawodowym celem było połączyć miłość do życia, bogate i unikalne doświadczenie oraz zamiłowanie do pracy z ludźmi. Wszystkie te aspekty powiązał w roli coacha. Pracuje zarówno z menedżerami najwyższego szczebla, jak i z osobami prywatnymi, chcącymi uporządkować swoje życie osobiste. Współpracuje również z firmami jako business coach. Jego misją jest niesienie klientom wsparcia w realizacji ich celów, oraz pomoc osobom chcącym stać się lepszą wersją siebie.

Od 2016 roku występuje w roli mówcy inspiracyjnego. Często okazuje się, że z perspektywy wózka zarówno nasze codzienne problemy, jak i wyzwania organizacji, ukazują się w zupełnie nowym świetle. Pomaga w związku z tym spojrzeć na stare problemy z nowej perspektywy i inspiruje do zmierzenia się z nimi.

- Nie mam recepty na udane życie. Nie uważam też abym odniósł w życiu spektakularne sukcesy. Wiodę szczęśliwe lecz normalne życie i samo to budzi już zaskoczenie. Wiele osób będąc w takiej sytuacji już by się poddało. Do życia podchodzę w sposób następujący: pasjonuję się i marzę o wielu rzeczach, a następnie zastanawiam się jak je osiągnąć. Nigdy nie zastanawiam się DLACZEGO mam trudniej. Zawsze zastanawiam się JAK zrealizować te marzenia, mimo wszystko. Dzięki temu czasami okazuje się, że tam, gdzie inni widzą minus, ja znajduję plus - powiedział.

To, że tak wiele osiągnął w tak młodym wieku mimo ograniczeń, to jest według naukowców mechanizm hiperkompensacji. Właśnie robiąc tak wiele różnych rzeczy starał się sobie kompensować swoje braki. Ale to nie tylko to. To także jego osobowość i wartości jakie wyznaje. Żeby odnieść sukces trzeba mieć poczucie własnej wartości: musimy sami uwierzyć w siebie, jeżeli inni mają uwierzyć w nas, po drugie - musimy korzystać z tego, co otrzymujemy od życia. I ostatnie, bardzo ważne: odwaga. Jest takie powiedzenie: Do odważnych świat należy i to jest bardzo prawdziwe. Trzeba wyjść poza swoją strefę komfortu i sięgać dalej i wyżej, aby żyć naprawdę pełnym życiem.

Zobacz galerię...

Oprac. Ewa Maj, fot. archiwum Tomasza Manikowskiego
Data publikacji: 15.02.2018 r.


Projekt pn. Opracowywanie i wydawanie czasopisma i portalu „Nowe Nasze Sprawy” – Magazyn Informacyjny Osób Niepełnosprawnych, realizowany w okresie 01.04.2017 r.-31.12.2017 r. jest współfinansowany ze środków PFRON.