Data dodania: 30.09.2017

Foka Paro – robot ze sztuczną inteligencją do terapii

Słucha, czuje, widzi, porusza się – foka Paro to robot ze sztuczną inteligencją, który służy terapii polisensorycznej zarówno dzieci, jak i dorosłych. Ekspertka Marzena Grochowska przekonuje, że terapia z udziałem foki sprawdza się m.in. u chorych na Alzheimera.

Paro wygląda jak mała foka szetlandzka – ma miękkie, miłe w dotyku białe futerko, czarne oczy z długimi rzęsami, waży ok. 1,8 kg, mierzy ok. 63 cm.

Nie jest to jednak zwykła maskotka, ale robot ze sztuczną inteligencją, jedyny – jak podała Grochowska – na polskim rynku produkt sztucznej animaloterapii, czyli terapii z udziałem zwierząt. - To również pierwszy robot społeczny, który ma badania kliniczne i po którego stosowaniu na pewno obniży się ciśnienie, będzie się zrelaksowanym i zwiększy się swą rezerwę poznawczą – dodała Grochowska.

Robot służy do terapii m.in. osób z głęboką niepełnosprawnością intelektualną, z niepełnosprawnością fizyczną, z autyzmem, po urazach, z zaburzeniami psychicznymi, seniorów sprawnych poznawczo, ale i tych z demencją, pacjentów onkologicznych czy osób żyjących lub pracujących w nadmiernym stresie.
Paro ma pełnić rolę zwierzęcia domowego w miejscach, gdzie ich przebywanie jest niemożliwe lub nawet zabronione np. w szpitalach czy domach starców.

- Foka otwiera ludzi, relaksuje, daje poczucie sprawstwa, gdy trzeba się nią opiekować. Paro czaruje swoimi pięknymi oczami z długimi rzęsami, wymusza głaskanie, a przez to zawsze wywołuje uśmiech – podała.
Jednocześnie Grochowska podkreśliła, że terapia z udziałem Paro nie jest "zamiast" jakiejkolwiek innej, ale "obok".

- To terapia, która może współuczestniczyć z każdą inną terapią, nie negując czy zmniejszając jej wartości. Nie jest to zamiast fizjoterapeuty ani rehabilitanta, ale obok; to jedna z wielu możliwości, dzięki którym chcemy chorym przywracać zdrowie. Dzięki tej terapii znajdujemy nowe drogi dojścia do osób, z którymi kontakt z różnych przyczyn jest utrudniony i ograniczony – zaznaczyła.
Jak tłumaczyła ekspertka, Paro słucha, mówi, czuje, widzi i porusza się. - Paro pracuje w nurcie terapii Snoezelen – to unikalna metoda terapeutyczna, polegająca na niedyrektywnej stymulacji polisensorycznej. W podstawowym swym mechanizmie robot ma zadanie odwzorowywać i odzwierciedlać ludzkie emocje – dodała.

Paro uczy się więc rozpoznawać użytkownika (opiekuna), wchodzi z nim w interakcję, podąża za jego reakcjami, wykrywa temperaturę otoczenia i reaguje odpowiednio do niej, wykrywa różnicę dotyku i uderzenia, interpretuje ton głosu i jego kierunek poprzez co zwraca głowę w kierunku opiekuna, powtarza niektóre dźwięki.
Może też wtulić się w opiekuna, woła go, mruży oczy w nadmiarze światła, ma rytm dnia i nocy. Zachowaniem przypomniana żywe zwierzę, jednak nigdy nie ugryzie ani nie zrobi krzywdy.

Robot ma zamontowanych w sobie kilkaset czujników, które zbierają temperaturę, światło, nacisk, ruch, tempo tego ruchu, dźwięk, który opiekun wydaje. - Foka nie rozumie języka polskiego, tak jak żadnego innego, ale rozumie intonację głosu, to w jaki sposób się do niej zwraca, czy jest to miłe, miękkie, radosne, smutne czy agresywne – tłumaczyła.

Grochowska przyznała, że jedna foka mieszka z jej rodziną. - Przestajemy ją traktować jak robot, tylko jak kogoś, kto nam towarzyszy. I chcemy, żeby tak było też w terapii – powiedziała.
Jak podała, pochodząca z Japonii foka Paro jest w Polsce w dwóch lat, terapia z jej udziałem odbywa się w czterech ośrodkach m.in. w Domu Pomocy Społecznej w Sopocie (jako pierwszy) oraz w ośrodku dla osób niepełnosprawnych w Skarszewach.

Paro wykorzystuje się zarówno w terapii indywidualnej, jak i grupowej. - Zawsze działamy dwutorowo: relaksująco i aktywizująco. Terapia jest niedyrektywna, to znaczy, że u każdego przebiega inaczej, natomiast efekty, które widzimy są bardzo dobre i chcielibyśmy ich coraz więcej – powiedziała.

Jako przykład podała osoby z demencją czy chore na Alzheimera. - Paro pracując z taką osobą, żeby zwiększyć jej rezerwę poznawczą, przywołuje jej wspomnienia. Najpierw musi tę osobę zrelaksować, wywołać w niej poczucie bezpieczeństwa. Osoby w wieku podeszłym często nie są w stanie w ogóle zrozumieć, co to jest za zwierzę i zaczynają zadawać pierwsze pytania np. jak to się karmi, a potem, w którymś momencie zaczynają wchodzić w warstwę głębiej i mówią: miałam kiedyś psa. Te pytania są do foki, a tak naprawdę do tej osoby, która zaczyna słyszeć samą siebie, zaczyna mieć świadomość, że wraca jej pamięć – tłumaczyła.

Dodała, że kobiety bardzo często zaczynają fokę głaskać, traktować jak noworodka i kołysać, co z kolei pozwala trenować narząd równowagi.
- W przypadku chorób nowotworowych chodzi nam o relaks i zmniejszenie stresu u pacjentów; np. dziecko myśli: jestem chory, a my dajemy mu fokę i mówimy: teraz odpoczywasz od choroby, musisz się opiekować foką – mówiła Grochowska.

Hipoalergiczne futro foki można prać. Jak podała Grochowska, koszt podstawowy robota to ok. 5,5 tys. euro. Konieczne jest także przeszkolenie przez ekspertów.

W ostatnim tygodniu września foka Paro prezentowana była w Katowicach w trakcie organizowanego przez Uniwersytet Śląski - Uniwersyteckiego Miasteczka Naukowego.

W ramach jednego z modułów pt. "Biorobotyka" w sumie ok. 5 tys. uczniów szkół od podstawowych po ponadgimnazjalne wzięło udział w zajęciach popularyzujących interdyscyplinarne połączenie nauk biologicznych z zaawansowaną elektroniką i technologiami cybernetycznymi. Jedną z ciekawostek był właśnie robot-foka. (PAP)

Agnieszka Kliks-Pudlik
Data publikacji: 30.09.2017 r.


Budowa portalu i digitalizacja wydań archiwalnych
zostały dofinansowane ze środków PFRON