Data dodania: 05.12.2018

Nie wykorzystujemy najnowszych metod leczenia schizofreni

W naszym kraju jedynie w niewielkim stopniu wykorzystuje się dostępne i refundowane najnowsze metody skutecznego leczenia schizofrenii - alarmowali 5 grudnia przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego podczas śniadania prasowego w Warszawie.

Z danych przedstawionych podczas spotkania wynika, że w Polsce jest około 400 tys. chorych na schizofrenię, a co roku wykrywa nich jest 16 tys. nowych przypadków. Zaledwie połowa spośród tych chorych, czyli około 200 tys., leczona jest w publicznych ośrodkach służby zdrowia. Pozostali leczą się prywatnie, nie mają jeszcze zdiagnozowanej choroby lub unikają terapii pogarszając jej przebieg.

Kierownik Zakładu Farmakologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie prof. Przemysław Bieńkowski powiedział, że szczególnie ważne jest jak najwcześniejsze rozpoczęcie leczenia, wraz z pojawieniem się pierwszych objawów choroby. - Najczęściej dają one o sobie znać w bardzo ważnym okresie, bo około 19. roku życia, w czasie dorastania, oraz w trzeciej dekadzie życia, kiedy z kolei wkraczamy w życie dorosłe – podkreślił.

Według specjalistów w tym okresie – a także w późniejszym wieku - mogą się pojawić takie niepokojące symptomy, jak urojenia prześladowcze i halucynacje słuchowe (tzw. psychotyczne objawy wytwórcze) oraz brak okazywania emocji i współodczuwania, skąpość wypowiedzi, brak motywacji i sensu działania oraz izolowanie się (objawy negatywne).

Zdaniem prof. Bieńkowskiego, który jest członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, u osób z tymi objawami, szczególnie u ludzi młodych, należy szybko wprowadzić intensywne leczenie. - Może ono uchronić przed dalszym rozwojem niszczącej tkankę mózgową choroby, która postępuje wraz z każdą psychozą – powiedział. Pozwala również lepiej radzić sobie z wyzwaniami życiowymi, takimi jak dalsze kształcenie i praca zawodowa.

Dr Sławomir Murawiec z Centrum Terapii Dialog w Warszawie, rzecznik prasowy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, powiedział, że w leczeniu farmakologicznym szczególnie przydatne jest zastosowanie leków długodziałających. Są one podawane w iniekcjach raz na dwa tygodnie lub raz w miesiącu. - Zaletą tej terapii jest to, że chory nie musi pamiętać, żeby codziennie zażywać tabletki – podkreślił specjalista.

Wielu chorych odstawia leki już wkrótce po wypisaniu przez lekarza recepty. - Z badań w Finlandii wynika, że po miesiącu przestaje zażywać leki aż połowa chorych ze schizofrenią, a po roku - niemal wszyscy. Tymczasem terapii tej, z trudem wcześniej ustawionej dla danego pacjenta, nie wolno przerywać, gdyż może dojść do nawrotu i jeszcze większego nasilenia choroby - przekonywał prof. Bieńkowski.

Eksperci powiedzieli, że w naszym kraju leki długodziałające w iniekcjach zażywa mała grupa, bo nie więcej niż 10 proc. pacjentów ze schizofrenią. To kilkakrotnie mniej niż w innych krajach europejskich. Przykładowo, na Węgrzech stosowane są one u 40 proc. chorych, a w Wielkiej Brytanii – u 60 proc.

- Nie należy się obawiać uzależnienia od leków przeciwpsychotycznych – podkreślił prof. Bieńkowski. – Gdyby to była prawda, leków tych nie odstawiałoby tak dużo pacjentów. Specjalista dodał, leki stosowane w psychiatrii, w leczeniu depresji czy schizofrenii, są jedynymi z najskuteczniejszych farmaceutyków, jakimi dysponuje współczesna medycyna. - Tak dużej skuteczności nie mają nawet niektóre leki wykorzystywane w kardiologii - zapewnił.

- To są zupełnie inne leki niż te, które dawniej stosowano w psychiatrii. Początkowo chodziło głównie o wyeliminowanie urojeń i omamów oraz o opanowanie pobudzenia chorego i uzyskanie z nim kontaktu. Obecnie poziom oczekiwań jest znacznie większy, jeśli chodzi o uzyskanie poprawy. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu leków przeciwpsychotycznych drugiej generacji o przedłużonym działaniu - wyjaśnił dr Murawiec.

Eksperci podkreślili, że dla przywrócenia chorego ze schizofrenią do aktywnego życia społecznego i zawodowego konieczne jest leczenie kompleksowe. Poza lekami niezbędna jest terapia ułatwiające radzenie sobie z trudami życia codziennego oraz wsparcie najbliższej rodziny. - Lek jedynie otwiera drzwi do innych oddziaływań poprawiających funkcjonowanie chorego – podkreślił prof. Bieńkowski.

Specjalista powiedział, że zarejestrowano już leki przeciwpsychotyczne w schizofrenii podawane raz na trzy miesiące, ale te preparaty w naszym kraju nie są jeszcze refundowane. - Prowadzone są również badania kliniczne nad lekami, które wystarczy podawać co pół roku. Czekamy na ich wyniki – dodał.

Zdaniem psychiatrów nie wszyscy chorzy powinni zażywać leki długodziałające stosowane w iniekcjach. Wielu z nich woli tabletki i konsekwentnie je zażywa. Chodzi to, żeby nie podawać ich jedynie pacjentom w cięższych stanach z udokumentowanymi nawrotami choroby, z powodu nieprzestrzegania zaleceń.

- Najgorsze, co można zrobić, to się nie leczyć – podkreślił prof. Bieńkowski. Dodał, by pamiętać o tym, że leki przeciwpsychotyczne ratują życie, bo mogą uchronić np. przed samobójstwem. (PAP)

Zbigniew Wojtasiński, fot. pixabay.com

Data publikacji: 05.12.2018 r.


Projekt pn. Opracowywanie i wydawanie czasopisma i portalu „Nowe Nasze Sprawy” – Magazyn Informacyjny Osób Niepełnosprawnych, realizowany w okresie 01.04.2017 r.-31.12.2017 r. jest współfinansowany ze środków PFRON.