Onkologia dziedziną medycyny najbardziej dotkniętą przez pandemię

Onkologia jest dziedzina medycyny najbardziej dotkniętą przez pandemię – oceniają eksperci. Drastycznie spadła m.in. zgłaszalność na badania przesiewowe w kierunku raka piersi, szyjki macicy i jelita grubego – wskazują.

Specjaliści z różnych dziedzin medycyny dyskutowali o tym podczas debaty Medycznej Racji Stanu, think tanku powołanego w 2016 r. jako inicjatywa niezależnych środowisk eksperckich skupionych wokół problematyki zdrowia w Polsce.

„Onkologia jest taką dziedziną, którą najbardziej drastycznie epidemia dotknęła, jeśli chodzi o cenę, którą płacimy za opróżniania diagnostyczne. (…) Po prostu system nie był przygotowany na to, co się wydarzyło” – ocenił członek Rady Ekspertów Medycznej Racji Stanu prof. Leszczek Czupryniak, kierownik Kliniki Chorób Metabolicznych, Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie.

Potwierdzają to dane zawarte w raporcie pt. „Wpływ pandemii COVID-19 na system opieki onkologicznej”, który został przygotowany przez Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie na zlecenie Ministerstwa Zdrowia i opublikowany w lipcu 2021 r. Z opracowania wynika, że nastąpił duży spadek liczby wystawianych przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) kart szybkiej diagnostyki onkologicznej DILO. W zależności od typu nowotworu spadek sięgał 10-20 proc. O około 20 proc. zmniejszyła się liczba rozpoznań nowotworów złośliwych w Polsce, podobnie jak w krajach Europy Zachodniej.

Z uwagi na liczne przekształcenia szpitali w placówki „covidowe” nastąpił spadek o ok. 10-15 proc. wykonywanych procedur chirurgii onkologicznej. Spadek liczby nowych rozpoznań wyniósł 10 – 20 proc. w zależności od typu nowotworu.

W miesiącach kwiecień – maj 2020 r. nastąpiło załamanie liczby przeprowadzonych badań profilaktycznych. Przyczyna tego były m.in.: strach pacjentów przed wizytami w szpitalach, ograniczenia w funkcjonowaniu w tym okresie ośrodków POZ i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS).

„W okresie epidemii zgłaszalność na badania przesiewowe niestety bardzo się nam pogorszyła – w przypadku mammografii o ok. 40 proc., w przypadku cytologii o ok. 50 proc, a w przypadku kolonoskopii o 28 proc.” – wymieniał prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej.

Specjalista podkreślił, że to obniżenie zgłaszalności odnotowały wszystkie kraje. Jednak w Polsce spadek zgłaszalności nastąpił z poziomu znacznie mniej zadowalającego. „Dlatego powinniśmy teraz zrobić wszystko, aby te programy lepiej funkcjonowały” – powiedział prof. Krzakowski.

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski ocenił, że raport jest punktem wyjścia dla resortu do podjęcia działań naprawczych po pandemii. „Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że najbardziej dotknięty został obszar wczesnej diagnostyki i profilaktyki i tutaj trzeba będzie wykonać najwięcej działań” – powiedział.

Podkreślił, że ważne jest zwiększenie roli lekarzy POZ zarówno w zakresie czujności onkologicznej, ale też w tym, by zachęcali pacjentów pod swoją opieką do profilaktycznych badań przesiewowych w kierunku nowotworów. „Ja bym sobie życzył, żeby rola lekarza POZ w onkologii była jeszcze większa. (…) My szykujemy +marchewkę+ z tym związaną, czyli taką premię, taki bonus za objęcie populacji wysoką zgłaszalnością na badania profilaktyczne” – podkreślił Gadomski. Zastrzegł, że drugim krokiem może być „swego rodzaju korekta, swego rodzaju kary” za bardzo niską zgłaszalność pacjentów danego lekarza POZ.

„Wierzę w to, że działania profilaktyczne w grupie lekarzy POZ przyniosą najlepsze efekty. I myślę, że gdy tylko uda nam się znaleźć systemy motywacyjne – w które wierzę bardziej, niż w system karania – to świat profilaktyki może nam się odmienić” – ocenił.

Prof. Krzakowski zwrócił uwagę, że konieczne jest również poprawienie diagnostyki, która powinna być „sprawna, szybka i racjonalna”. „Nie tylko chodzi o diagnostykę obrazową i klasyczną patomorfologię, ale my weszliśmy w obszar diagnostyki genetycznej i diagnostyki molekularnej. Bez tego włączanie nowoczesnych terapii będzie albo bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe” – powiedział.

Dodał, że dla poprawy rokowania pacjentów chorych na nowotwory niezbędne jest kompleksowe podejście diagnostyczne i terapeutyczne w ramach konsylium wielospecjalistycznego.

Konsultant krajowy zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie bardzo poprawiła się dostępność nowoczesnych terapii w ramach programów lekowych. „Bardzo dużo się zmieniło na korzyść. Jest kilka programów lekowych, które w tej chwili niemal całkowicie zaspokajają nasze potrzeby, jak program dla chorych na czerniaka, czy raka płuca – tam bardzo niewiele już w tej chwili brakuje, zmienił się też bardzo program lekowy dla chorych na raka piersi” – wymieniał.

Zaznaczył, że jednocześnie są programy, które wymagają gruntownej poprawy, jak np. program leczenia raka nerkowokomórkowego. „Tutaj trzeba kłaść nacisk na leczenie pierwszej linii, bo jeżeli my te nowoczesne leki stosujemy jako pierwszy rzut to wyniki takiego postępowania są znakomicie lepsze i nad tym trzeba pracować” – powiedział. Dodał, że powinno się również zwiększyć elastyczność programu tak, by lekarze mogli dostosowywać opcje terapeutyczne dla poszczególnych chorych, czyli personalizować leczenie. Prof. Krzakowski podkreślił też, że część chorych na raka nerkowokomórkowego odnosi korzyści z immunoterapii, która powinna się znaleźć w programie lekowym.

Leki immunologicznie aktywne nie są też dostępne w ramach programów lekowych dla pacjentów z rakiem pęcherza moczowego – zwrócił uwagę prof. Paweł Wiechno, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii. „Zastosowanie immunoterapii w drugim rzucie leczenia po niepowodzeniu chemioterapii, albo po progresji choroby – nawet przy dobrych pierwotnych efektach chemioterapii – wydłuża życie pacjentów i mamy na to konkretne dowody” – powiedział specjalista. Dodał, że leki te dają również dobre efekty w terapii tzw. podtrzymującej po chemioterapii. „Przekłada się to nie tylko na wydłużenie czasu bez progresji choroby zasadniczej, ale i na wydłużenie całkowitego czasu przeżycia” – tłumaczył.

Prof. Wiechno wskazał też, że chorzy na raka prostaty mają w Polsce dostęp do nowoczesnych leków antyandrogenowych jedynie na późnych etapach choroby. „A tak się składa, że w przypadku raka gruczołu krokowego im wcześniej zastosujemy te terapie, tym mamy dłuższą kontrolę procesu nowotworowego” – wyjaśnił.

Zaznaczył, że zastosowanie tych leków u pacjentów z opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego, u których tradycyjnymi metodami obrazowania nie udało się wykazać przerzutów, nie tylko opóźnia pojawienie się przerzutów, ale również przedłuża życie. (PAP)

Joanna Morga, fot. pixabay.com

Data publikacji: 11.08.2021 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również