Setki pacjentów dostały wadliwą szczepionkę

Setki pacjentów dostały wadliwą szczepionkę

"Dziennik. Gazeta Prawna" poinformował w wydaniu z 5 lutego, że odnotowano co najmniej kilkaset przypadków podawania preparatów przeznaczonych do utylizacji, nawet noworodkom. Lekarze wiedzieli, że wstrzykują niepełnowartościowy produkt.

Inspektorzy farmaceutyczni sprawdzili jak w aptekach i przychodniach działa sprzęt chłodniczy, a także czy są one wyposażone w agregaty na wypadek odłączenia prądu.

Większość szczepionek powinna znajdować się w lodówkach, wymaga bowiem przechowywania w określonej temperaturze. Kontrola wykazała, iż tysiące szczepionek nie było w ten sposób przechowywanych i nadaje się do utylizacji. Są też dowody na to, że lekarze szczepili, wiedząc, że specyfik powinien być utylizowany. To narażało dzieci na poważne choroby.

Rzecznik głównego inspektora farmaceutycznego Paweł Trzciński przyznał, że jest w szoku wobec takie nieodpowiedzialności i braku wyobraźni tych, którzy tak robili.
O sprawie zostanie poinformowana prokuratura, a problem dotyczy wielu, być może wszystkich województw.

Zdaniem kontrolujących inspektorów doszło do narażenia najmłodszych pacjentów na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Źle przechowywana szczepionka nie działa, choć rodzice myślą, że zaszczepili dziecko. Producenci nie wykluczają też, że wskutek niedotrzymania termicznych norm przechowywania preparatu mogą wystąpić niepożądane objawy.
Jeszcze 5 lutego Prokuratura Krajowa poinformowała, że w sprawie tej zostanie wszczęte śledztwo. Będzie ono prowadzone przez wydział ds. błędów medycznych Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.
Tymczasem wiceminister zdrowia Marcin Czech zapewnił, że według ekspertów szczepionki są całkowicie bezpieczne dla pacjentów, nawet mimo przerwania łańcucha chłodniczego.

Oprac. sza
Data publikacji: 05.02.2018 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również