Stan operowanych dobry, potrzebny „Budzik” dla dorosłych

Stan operowanych dobry, potrzebny "Budzik" dla dorosłych

Stan pierwszych czterech osób w śpiączkach, które przeszły pionierskie zabiegi wszczepienia stymulatorów jest dobry - poinformowali lekarze, którzy przeprowadzili operacje. Zaapelowali do resortu zdrowia o jak najszybsze utworzenie "Budzika" dla dorosłych.

Japoński neurochirurg prof. Isao Morita, który wraz z zespołem prof. Wojciecha Maksymowicza ze szpitala klinicznego w Olsztynie przeprowadził operacje wszczepienia stymulatorów osobom w śpiączkach poinformował na konferencji prasowej, że stan wszystkich operowanych jest dobry. Przyjmują oni leki przeciwbólowe. Lekarz wyraził nadzieję, że stymulatory przyczynią się do poprawy ich stanu świadomości.

– To nie jest metoda marzeń, ale krok po kroku następuje poprawa sytuacji – powiedział prof. Morita. – U 70 proc. ludzi, których operowałem ten stan się polepszył – dodał. Zastrzegł jednocześnie, że metoda ta nie działa cudów i gdy chorzy mają uszkodzone ośrodki w mózgu odpowiedzialne np. za ruchy rąk, czy nóg to nadal będą sparaliżowane.
Prof. Morita przyznał, że stymulatory wszczepił dotąd 300 osobom w Japonii, Chinach i na Bliskim Wschodzie.

Prof. Wojciech Maksymowicz przyznał, że ma nadzieję, że kolejnych pacjentów w śpiączkach będzie mógł zoperować już w lipcu. Powiedział, że te zabiegi przeprowadzą już wyłącznie olsztyńscy lekarze, bez pomocy Japończyków. – Jedyną przeszkodą są w tym tylko pieniądze – przyznał prof. Maksymowicz i dodał, że szpital kliniczny w Olsztynie jest w stanie udźwignąć koszty przeprowadzenia zabiegów i opieki nad pacjentami, ale nie jest w stanie kupić stymulatorów. Koszt jednego urządzenia, w zależności od producenta, to od 50 do ponad 70 tys. zł.

Prof. Maksymowicz pytany o plany finansowania przez NFZ procedury wszczepiania stymulatorów odpowiedział, że jest w tym względzie „bardzo powściągliwy”. – Nigdzie na świecie te procedury nie są finansowane, ponieważ są wciąż traktowane jako rodzaj eksperymentu. Również w Japonii wymagana jest działalność charytatywna, by przeprowadzić taką operację – przyznał prof. Maksymowicz i dodał, że w Polsce jest „określona droga oceniania procedur”.

– Musimy najpierw przeprowadzić badania na dosyć dużej liczbie chorych, by móc złożyć wniosek, by mógł on być zbadany przez niezależnych ekspertów. Oni ocenią, czy efekt jest wart. I potem zacznie się kłopot, bo jak wiemy, kolejne nowe technologie się tworzą, a środków jest tyle, ile jest – ocenił prof. Maksymowicz.

Mimo braku finansowania nowatorskich zabiegów lekarze z Olsztyna chcą przeprowadzić kolejne zabiegi osobom w śpiączkach już w lipcu. Pieniądze na stymulatory będzie zbierała Fundacja Ewy Błaszczyk „Akogo?”. Aktorka, której córka Ola była jedną z operowanych w Olsztynie osób, dziękując lekarzom przyznała, że ma nadzieję, że „że to będzie kontynuowane”.

– Mam nadzieję, że nauka na temat śpiączki, na temat odmiennych stanów świadomości bardzo się pogłębi i będziemy więcej wiedzieć na temat mózgu, na temat systemu nerwowego, który stanowi jednak wielką tajemnicę. Bardzo chciałam podziękować za tę pasję, za to zainteresowanie – mówiła do lekarzy Ewa Błaszczyk.

Zarówno Błaszczyk, jak i prof. Maksymowicz po raz kolejny podkreślili, jak ważne jest utworzenie kliniki „Budzik” dla osób dorosłych. Prof. Maksymowicz przyznał, że w ostatnich dniach rozmawiał o tym z ministrami zdrowia Konstantym Radziwiłłem i wiceminister Jarosławem Pinkasem.
– Oni (ministrowie -PAP) są przekonani, że wszystko idzie dobrym torem, a jeżeli szefowie tak mówią, to ja to podzielam – ocenił prof. Maksymowicz.

Zaznaczył, że obecnie przygotowywane jest rozporządzenie, które będzie obejmowało wiele różnych świadczeń w tym zakresie. – Liczę, że to będzie jak najszybciej, bo prace biurowe mają swoje tempo, ale pacjenci i rodziny rozpaczliwie liczą czas – dodał.
Podkreślił, że za pieniądze Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego trwa adaptacja pomieszczeń, gdzie znajdą się łóżka dla 8 pacjentów. Dodał, że ze środków uczelni, nie czekając na dotacje czy inne środki zewnętrzne, kupowane jest wyposażenie oddziału dla dorosłych w śpiączce.

– Nie stać nas będzie na utrzymanie tego wszystkiego i po to jest finansowanie publiczne. Tak jak chorzy w Budziku dla Dzieci otrzymują środki z NFZ tak finansowanie dorosłych w śpiączce też powinno się znaleźć- podkreślił.
Dodał, że na oddziale trzeba będzie zatrudnić specjalistów terapeutów, a jeśli nie uda się poprawić stanu chorych drogą terapii, to będą oni włączani do programów eksperymentalnych zarówno wszczepiania stymulatorów jak i do programu wszczepiania komórek macierzystych.

Dodał, że dorośli chorzy muszą mieć zapewnioną fachową opiekę i pomoc po wyjściu ze szpitala. – Rodziny nie są przygotowane na to, by po półtorej miesiącu pobytu (chorego-PAP) na oddziale intensywnej terapii, w domu, u siebie stworzyć właściwe miejsce pomocy, mimo najszczerszych chęci i przestawienia całego życia na inne tory. To jest bardzo poważna sprawa- dodał prof. Maksymowicz.

Matka jednej z operowanych osób, Barbara Holka, dziękując lekarzom za przeprowadzenie nowatorskiej operacji przyznała, że ma nadzieję, że dzięki temu uzyska możliwość kontaktu z córką. – Nie liczę na cud, ale chcę, by córka zasygnalizowała potrzebę pomocy, by choć móc się dowiedzieć, że coś ją boli, bo na razie nawet takiej informacji od niej nie mamy – mówiła Holka.

17 i 18 maja zespół neurochirurgów prof. Maksymowicza z olsztyńskiego szpitala klinicznego pod kierunkiem japońskiego specjalisty prof. Isao Morita wszczepił stymulatory czterem osobom przebywającym w śpiączkach. Elektrody stymulatorów lekarze umieścili nad oponą twardą rdzenia kręgowego, a stymulatory w „kieszonkach” zrobionych w tkance tłuszczowej nad talerzem biodrowym. Stymulatory podłączone są z elektrodą kablem biegnącym pod skórą chorych.

Pierwsze efekty wszczepienia stymulatorów mogą być widoczne już za miesiąc.

jwo/ ali/ dym/

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl
Data publikacji: 20.05.2016 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również