Data dodania: 23.06.2017

Piłka jest dla wszystkich

Olbrzymie znaczenie dla rozwoju ampfutbolu – piłki nożnej uprawianej przez zawodników po amputacjach - miało utworzenie w 2015 r. European Amputee Football Federation (EAFF). Podczas kongresu założycielskiego w Dublinie dokonano wyboru prezydenta tej organizacji.

Został nim prezes Stowarzyszenia AMP Futbol Polska Mateusz Widłak. W trakcie Europejskich Tygodni Ampfutbolu (1-25 czerwca) opowiedział „Naszym Sprawom" m.in. o wyzwaniach związanych z niszową dyscypliną.

Nasze Sprawy: - Skąd pomysł na zorganizowanie Europejskich Tygodni Ampfutbolu?
Mateusz Widłak: - UEFA bardzo fajnie zaczęła wspierać naszą dyscyplinę. Jednym z elementów współpracy są właśnie Europejskie Tygodnie Ampfutbolu. W ubiegłym roku była pierwsza ich edycja. Polega to na tym, że od 1 do 25 czerwca w całej Europie odbywają się ampfutbolowe eventy: juniorskie, seniorskie, międzynarodowe, krajowe, obozy, imprezy oraz mecze pokazowe. Ludzie dowiadują się, że w ten sposób można grać w piłkę. Zależy nam, żeby było jak najwięcej zawodników, lig oraz reprezentacji. Działania są dofinansowane przez Europejską Federację i UEFĘ. Dodatkowo zapraszamy znanych piłkarzy, np. Robert Lewandowski włączył się w działania przez opublikowanie zdjęcia. Są z nami też m.in. Cafu czy Roy Keane. To jest fajne i pokazuje, że jesteśmy częścią piłki. UEFA zaprosiła nas na UEFA Champions Festival w Cardiff, gdzie było oficjalne rozpoczęcie Europejskich Tygodni Ampfutbolu. Przed finałem Ligi Mistrzów graliśmy mecz pokazowy w miasteczku kibiców. Oficjalnym zakończeniem będzie międzynarodowy turniej AMP Futbol Cup w Warszawie.

NS: - Jakie wyzwania stoją przed Europejską Federacją Ampfutbolu?
MW: - Głównym i najważniejszym naszym wyzwaniem międzynarodowym jest dołączenie ampfutbolu do programu Letnich Igrzysk Paraolimpijskich. Pracujemy nad tym, ale to nie jest łatwe. Myślę, że jeśli będziemy się tak rozwijać jak do tej pory, to jest szansa na 2024 r. Do niedawna było 15 krajów na świecie grających w ampfutbol, a dziś jest ich ponad 50 i dochodzą kolejne. Świetnie obrazuje to przykład Grecji. Dzięki dofinansowaniu z Europejskiej Federacji mogliśmy zaprosić kilka osób z Grecji na obóz reprezentacji Polski. Pokazaliśmy im wiele od strony organizacyjnej i sportowej. To ich zmotywowało, wrócili do siebie i zaczęli szukać zawodników. Później otrzymali pieniądze, właśnie w ramach Europejskich Tygodni Ampfutbolu, na pierwszy taki obóz. Zjechało się na niego parunastu zawodników z całego kraju. Zaczęli podobnie jak my w Polsce. Mają reprezentację, która z ostatniego koszyka dostała się na mistrzostwa Europy w Turcji. Impreza ta zostanie zorganizowana po raz pierwszy, rozpocznie się 1 października. Nasza kadra wkroczyła już w decydującą fazę przygotowań do tego turnieju.

NS: - Reprezentacja Polski zadebiutowała na mistrzostwach świata w 2012 r., dwa lata później zajęła świetne czwarte miejsce (więcej: http://naszesprawy.eu/aktualnosci/9148-w-najlepszej-czworce-swiata.html). Kolejna tego typu impreza miała odbyć się w ubiegłym roku, ale nie doszła do skutku. Dlaczego zostały wprowadzone zmiany w kalendarzu?
MW: - To jest związane z mocnym rozwojem dyscypliny. Trzeba myśleć nad nowymi formatami imprez i ich regularnością. W grudniu mieliśmy kongres Światowej Federacji i moim zdaniem zapadły dobre decyzje. Mistrzostwa świata będą co cztery lata, mistrzostwa kontynentalne również co cztery lata, czyli duża impreza co dwa lata. Mistrzostwa kontynentalne mają być eliminacjami mistrzostw świata. Imprezy te będą w latach parzystych, jak w zwykłej piłce. Tylko w tym roku jest inaczej, ponieważ nie udało się zorganizować w 2016 r. Mistrzostwa świata będą w przyszłym roku, a wybór gospodarza wkrótce się rozstrzygnie. Jest jeden faworyt, ale nie chcę zdradzać szczegółów na ten temat. Niestety nie jest to Polska.

NS: - Polska była blisko organizacji pierwszych mistrzostw Europy.
MW: - Tak, nawet oficjalnie to komunikowaliśmy. Organizacja mistrzostw wiąże się z dużymi kosztami. Chcieliśmy zrobić imprezę na wysokim poziomie, potrzebny był duży budżet. Byliśmy blisko, bardzo blisko, ale powiedzmy, że czynniki zewnętrzne nie pozwoliły. Nie udało nam się zebrać wystarczającego budżetu, musieliśmy się wycofać, więc Turcja dostała organizację. Nie zmienia to faktu, że chcemy zrobić dużą imprezę. Myślę o kolejnych mistrzostwach Europy, a być może i świata.

NS: - Jak można ocenić rozwój piłki juniorskiej w ampfutbolu?
MW: - To jest ciekawy temat. Przez wiele lat nie było piłki juniorskiej. Nikt tego nie robił, nikt o tym nie myślał. Można powiedzieć, że w Europejskiej Federacji zaczęliśmy. Na zeszłoroczny Junior Camp w Dublinie zjechało się kilkudziesięciu młodych zawodników, dzieci i młodzieży. Trenowali razem i miało to pokazać nam i innym krajom, że to ma sens. Powstają akademie w kilku krajach. Druga edycja Junior Camp odbędzie 6-9 lipca w Warszawie. Przyjadą juniorzy z dziewięciu krajów, będą grać i trenować. Cieszy, że ruszyliśmy nowy temat i się rozwija. To jest przyszłość, w Irlandii mają więcej juniorów niż seniorów. Potencjał jest więc duży.

NS: - A w Polsce?
MW: - Cały czas zaczynamy. Teraz mamy dwunastu juniorów, którzy będą na tym obozie z ramienia Polski. Nie jest to zły wynik. Myślimy, żeby robić takie zgrupowania regularnie, tak jak na początku z seniorami. Tylko jeszcze brakuje nam trochę finansów. W listopadzie pilotażowo zrobiliśmy pierwszy obóz dla małej grupy. W Warszawie działa Akademia AMP Futbol Varsovia, którą trochę poszerzyliśmy. Trenują tam nie tylko juniorzy ampfutbolowi, ale też dzieci i młodzież z różnymi niepełnosprawnościami ruchowymi. To już jest bardzo szeroka grupa, mamy duże zainteresowanie. Aż dziwne, że to jest pierwsze takie miejsce w Polsce, bo na Zachodzie są całe ligi takich zawodników. Myślę, że u nas też tak będzie, ale to temat inny, szerszy niż sam ampfutbol.

:NS: - Jakie są plany związane z rozwojem piłki juniorskiej w Polsce?
MW: - Oprócz naszej akademii, która trenuje regularnie, robimy tygodniowy obóz wakacyjny w Zakopanem. Zaprosimy też chłopaków, którzy są w innych miastach. W Bielsku-Białej pracują od dłuższego czasu nad uruchomieniem akademii przy klubie Kuloodporni. Na wrzesień mamy tam zaplanowany obóz weekendowy, w zasadzie wszystko jest już dopięte. Będziemy mocno promować to wydarzenie, żeby zupełnie nowi juniorzy zgłosili się do nas. Liczymy, że dzięki regularności w działaniu, będzie przybywać zawodników. Myślę, że może ich być bardzo dużo. Później, najprawdopodobniej po mistrzostwach Europy, w drugiej połowie października lub w listopadzie chcemy zorganizować kolejny obóz. Zobaczymy, jakie to będą liczby i od tego uzależniamy nasze przyszłoroczne działania z juniorami.

NS: - Jak będzie wyglądać dalsza część Pana czteroletniej kadencji?
MW: - Jest dużo do zrobienia, ale idziemy w dobrą stronę. Życzyłbym sobie, żeby ampfutbol rozwijał się przynajmniej w takim tempie jak dotychczas, czyli szybkim. Jestem dumny, że po wielu latach prób udało nam się zawiązać Europejską Federację. Realnie wspiera nas UEFA. Dzięki temu jesteśmy widoczni w mediach i blisko dużej, tej zwykłej piłki. Jednak ampfutbol pozostaje niszową dyscypliną, wiele osób o niej nie słyszało. Dużo ludzi nie jest przekonanych do sportu osób z niepełnosprawnością. Chcemy choć trochę zmieniać świadomość. Jest dużo pozytywnych przykładów i lubię na nie patrzeć. Udowadniamy, że piłka jest dla wszystkich i każdy może w nią grać.

Rozmawiał i fot. Marcin Gazda

Data publikacji: 23.06.2017 r.

 


Budowa portalu i digitalizacja wydań archiwalnych
zostały dofinansowane ze środków PFRON