Data dodania: 16.08.2017

Lider i podpora polskiej reprezentacji

Rozmawiamy z Arturem Pióro, sosnowiczaninem, utalentowanym pływakiem, mistrzem świata i Europy, medalistą olimpijskim, rekordzistą świata i Europy na kilku dystansach pływackich.

NS - Srebro i brąz przywiozłeś z XXIII Letnich Igrzysk Olimpijskich Osób Niesłyszących, które odbywały się w tureckim Samsun. Mogło być lepiej?
A. P. - Zawsze mogło być lepiej, ale pływanie osób niesłyszących stoi na bardzo wysokim poziomie sportowym. Jest bardzo dużo gwiazd sportu niesłyszących i musiałem się zmierzyć z rekordzistami świata. Uważam, że zrobiłem wszystko na co mnie było stać. Muszę dodać, że zająłem także 4 miejsce na 100 m stylem dowolnym i 5 miejsce na 200 stylem dowolnym, gdzie bylem bardzo blisko medalu. Żeby być w ósemce najlepszych pływaków niesłyszących trzeba było bić rekordy Polski, jak i Europy .

NS - A właśnie - co ze sztafetą - koledzy nie dopisali czy Ty?
A. P. - Przed wyjazdem na Olimpiadę nikt nie wierzył, że Polska w ogóle zdobędzie medal w sztafecie, a tu wszystkie sztafety, zarówno dziewczyny jak i chłopaki, dostały się do finałów i i były bardzo blisko miejsc na podium. Nasza sztafeta 4x200 m stylem dowolnym, w której płynąłem na ostatniej zmianie, zdobyła brązowy medal i była to niespodzianka igrzysk. Tak więc sztafety zrobiły więcej niż to, czego wymagał od nich trener.

NS - Choroba bardzo Ci przeszkadzała na zawodach?
A. P. – Niestety, na Olimpiadzie uległem zatruciu pokarmowemu (choroba jelitowa, bakteryjna), która odebrała mi trochę sił.

NS - Kto był dla Ciebie największą konkurencją?
A. P. - Największą konkurencją dla mnie byli zawodnicy z Rosji, Japonii, USA, Brazylii i Ukrainy. Przyjechali bardzo dobrzy pływacy, z rekordzistami świata na czele.

NS – Przed którym z nich miałeś największy respekt?
A. P. - Największym moim przeciwnikiem jest już od lat Rosjanin Vitalii Obotin, Włoch Germano Luca oraz płynący po raz pierwszy na igrzyskach Japończyk Satoi Fujihara - wielokrotny rekordzista świata. Żeby wygrywać, trzeba mieć mocną psychikę i wierzyć w swoje siły, dlatego trzeba z głowy wyrzucić strach i walczyć z całych sił. Inaczej przegra się już przed startem.

NS - Nie zazdrościsz swojemu koledze Konradowi Powroźnikowi złota?
A. P. - Cała kadra pływaków niesłyszących spędza bardzo dużo czasu na zgrupowaniach i jesteśmy jak rodzina. Bardzo się cieszę ze złotego medalu Konrada. To jego pierwszy medal olimpijski i od razu złoto. Przed igrzyskami mieszkał u mnie, razem jeździliśmy na treningi, a moja mama robiła nam odpowiednie obiady, zgodnie ze sportową dietą, za co jej bardzo dziękuję.

NS - Jak czuliście się w Turcji?
A. P. - Początki były trudne, bo były wysokie temperatury, bardzo się pociliśmy i piliśmy bardzo dużo wody. Musieliśmy się jednak szybko zaaklimatyzować, bo pierwsze starty mieliśmy już trzy dni po przyjeździe do Turcji.

NS - Jakie były warunki mieszkaniowe, jedzenie?
A. P. - Warunki mieszkaniowe mieliśmy dobre, ale jedzenie serwowano nam inne niż w Polsce i nasz układ pokarmowy musiał się dostosować. Na początku mieliśmy bóle brzucha i biegunki. Potem jedliśmy raczej na mieście, przeważnie kebaby i kupowaliśmy wodę w sklepach. Dolegliwości przeszły, ale nie całkiem i musiał interweniować lekarz naszej kadry. To na pewno wpłynęło na naszą formę.

NS - Jesteś zaprzyjaźniony z cała ekipą?
A. P. - Nasza ekipa pływacka, na czele z trenerami Jabczykiem i Kielianem, to naprawdę super zespół. Jestem kapitanem i kierownikiem. Jako najstarszy i najbardziej doświadczony z nich, służę im radą, pomagam na treningach, a w sztafetach walczę jak mogę, aby wszyscy zawodnicy zdobyli medal i mieli stypendia, co zapewni im spokojne przygotowanie się do zawodów międzynarodowej wysokiej rangi i kolejnych igrzysk olimpijskich.

NS - Masz może kogoś szczególnie bliskiego, przyjaciela lub przyjaciółkę?
A. P. - Moje życie to ciągłe rozjazdy: zgrupowania, zawody, codziennie treningi rano i po południu, a w międzyczasie siłownia, masaże. Mimo to mam przyjaciół. Każdy wolny czas chcę wykorzystać do maksimum dla rodziny i na spotkania w gronie kolegów i koleżanek. Ale zapomniałbym - mam jeszcze super przyjaciela - to mój pies, owczarek długowłosy Aleks.

NS. - Teraz wakacje. Gdzie, z kim i jak je spędzisz?
A. P. - Wakacje najprawdopodobniej spędzę razem z moimi rodzicami, bo niewiele ich widuję. Konkretnych planów na razie nie mam. Moim wielkim hobby jest turystyka samochodowa, terenowa. I tam też mam dużo kolegów,którzy bardzo mi kibicują i dopingują .

NS - Co dalej, jakie plany – sportowe, życiowe?
A. P. - Pływam od siódmego roku życia, zdobyłem już wszystkie tytuły mistrza olimpijskiego, świata, Europy i Polski, jestem tez rekordzistą świata i Europy. Mam już 26 lat - to jak na pływaka dość dużo. Najbliższy mój start będzie miał miejsce w Mistrzostwach Europy, które odbędą się w Polsce, w Lublinie. Jeżeli zdrowie dopisze, to wystartuję w kolejnych Mistrzostwach Świata oraz Igrzyskach Olimpijskich w 2021 roku. Po zakończeniu kariery zawodniczej będę chciał szkolić dzieci i młodzież niesłyszącą, aby o polskim pływaniu było głośno w świecie, tak jak jest teraz, kiedy bardzo nas szanują i zapraszają na zawody w różnych krajach.
Rozmawiała Ewa Maj, fot. Polski Związek Sportu Niesłyszących
Data publikacji: 16.08.2017 r.


Budowa portalu i digitalizacja wydań archiwalnych
zostały dofinansowane ze środków PFRON