Data dodania: 18.12.2017

Polscy parabadmintoniści z czterema medalami Mistrzostw Swiata

Do koreańskiego Ulsan poleciała 12-osobowa reprezentacja Polski w parabadmintonie, która walczła od 22 do 26 listopada o medale Mistrzostw Świata. W gronie faworytów mieliśmy w klasie SU5 Bartłomieja Mroza, który wystąpił tylko w grze pojedynczej, oraz w SS6 Marię Bartusz, grającą wszystkie trzy gry.

Do grona licencjonowanych polskich parabadmintonistów dołączyły dwie nowe zawodniczki w klasie SS6: z numerem 10 Weronika Krzemińska z Sobolewa k. Garwolina i z numerem 11 Oliwia Szmigiel z Pabianic. Obie przeszły klasyfikację, ale ponieważ nie są jeszcze pełnoletnie, mają pozwolenie na grę na dwa lata.

W pierwszym dniu mistrzostw Maria Bartusz pokonała w singlu Hinduskę Ruhi Satish Shingade 21-3, 21-4 oraz odniosła zwycięstwo w mixta w parze z Markiem Dharmai z Indii nad parą koreańsko-egipską Kim Myun Hoon / Jasmina Eissa 21-11, 21-14. Po jednym zwycięstwie odnotowali: Bartłomiej Mróz nad Hindusem Chiragiem Barethą 21-6, 21-12 oraz Daria Bujnicka w mixta z Yohei Hakateiamą pokonując parę Bunthan Yaemmali (THA) / Simone Emilie Meyer Larsen (DEN) 21-17, 21-17.

Młodsze dziewczyny z klasy SS6 miały bardzo dobre losowanie w deblu i trafiły do jednej grupy. Tu zwycięstwo w jednym meczu dawało awans do półfinału.

Drugiego dnia zwycięstwa odnieśli: wózkowicz Jakub Sikorski nad Australijczykiem, Bartłomiej Mróz nad Holendrem i Maria Bartusz nad rywalką ze Sri Lanki. Blisko debiutanckiej wygranej była Oliwia Szmigiel, która stoczyła trzysetowy pojedynek z Australijką Kobie Jane Donovan ulegając 21-12, 14-21, 21-17. Późnym popołudniem jeszcze jedno zwycięstwo singlowe w grupie odniósł Bartłomiej Mróz, pokonując Francuza Merila Loquetta 21-13, 21-6.

W trzecim dniu zaczęło się nie najlepiej. W deblu kobiet SS6 Maria Bartusz z Emmą Farnham zagrały swój pierwszy mecz grupowy z parą egipsko-indyjską Jasmina Eissa / Ruhi Satish Shingade. Pierwszy set dla rywalek 21-16, potem poprawa naszych, a szczególnie lepsze serwy Emmy i 21-12 wygrana. Trzeci set to horror, w którym prowadziły raz jedne raz drugie, a potem seria autów z zagrań, które powinny przynieść punkty i niestety przegrywamy 21-10. Oznaczało to, że trzeba wygrać kolejne dwa mecze z teoretycznie lepszymi rywalkami niż te pierwsze.

Drugi mecz Marii i Emmy z Australijką Kobie Jane Donovan i Dunką Simone Emilie Meyer Larsen znów zaczął się źle i przeciwniczki objęły prowadzenie 21-19. Trochę wskazówek dla Emmy i Marii poprawiło skuteczność i mamy 21-15, a w drugim secie 21-10. W tym samym czasie grały Daria Bujnicka i Oliwia Szmigiel z Weroniką Krzemińską i Deidre Nagle. Zwyciężczynie tego grupowego meczu uzyskując awans do półfinału już miały zapewniony co najmniej brązowy medal. Mecz był bardzo wyrównany, dzięki postawie Weroniki, która musiała ciężar gry wziąć na siebie. Pierwszy set dla Darii i Oliwii 22-20. W drugim Weronika i Deidre prowadziły i w końcówce lepsze były znów Daria z Oliwią wygrywając 21-18. Tak więc debiutantki już mogły świętować swój pierwszy wspólny sukces.

Trzeci mecz grupowy Marii i Emmy odbywał się w sytuacji, w której wiedzieliśmy, że musimy ten mecz wygrać, a najlepiej nie tracąc seta. Plan się powiódł i z wygranego spotkania z Lankijką Radiką Doling i Peruwianką Carmen Giulianą Poviedą Flores 21-13, 21-11 Maja z Emmą awansowały do półfinału z pierwszego miejsca, dzięki jednemu setowi wygranemu rano. O finał zagrały z Darią i Oliwią, pokazując w całym wygranym spotkaniu, większe doświadczenie.

W deblach SL3-SU5 Katarzyna Ziębik z Zehrą Baglar z Turcji wygrały jeden mecz i awansowały do ćwierćfinałów, które były dla nich nie do przejścia. W deblu WH1-WH2 Jakub Sikorski i David Follett z Anglii, odnieśli tylko jedno zwycięstwo i zakończyli swój występ na fazie grupowej. W deblu SL3-SL4, Denis Grzesiuk z Wietnamczykiem Trin Anh Tuanem zagrali z Antonym Fosterem(ENG) i Colinem Leslie (SCO). Było blisko miłej niespodzianki. W trzecim secie niewiele brakło do zwycięstwa. Wynik 9-21, 21-18, 18-21. Był to pierwszy wygrany set w parabadmintonowej karierze Denisa.

W przedostatnim dniu Mistrzostw Świata występy biało-czerwonych rozpoczął Bartłomiej Mróz ćwierćfinałem singla z Genem Shogakim z Japonii. Mecz w pierwszym secie wyrównany z prowadzeniem raz jednego raz drugiego. W drugim Japończyk częściej popełniał błędy, z czego skorzystał nasz zawodnik. Wynik 21-17, 21-12 dał awans do półfinału i co najmniej brązowy medal.

Kolejny półfinał grała Maria Bartusz. Maja z dużą obawą podchodziła do tego meczu. Spośród możliwych rywalek, Polka dostała najbardziej doświadczoną, Emmę Farnham z Irlandii, ale też najbardziej jej znaną, bo tworzą od początku parę deblową i co ciekawe, na każdych zawodach mistrzowskich od 2015 r. obie spotykają się w ćwierćfinale. Na początku meczu Emma próbowała narzucić swój styl gry, angażując „ do bólu" tylny narożnik bekhendowy Mai. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 11-5. W kolejnej odsłonie Maja lepiej ustawiała się do ataków Emmy i dodatkowo zmniejszyła Emmie ilość okazji do zagrań na bekhend. Set wygrany 21-15. W drugim Maja wpadła w trans, grając bezbłędnie i goniąc rywalkę po korcie, zmuszając ją co chwila do błędu. W pewnym momencie było widać, że Irlandka pogodziła się z tym, że nie da rady odrobić strat i „dojechaliśmy" z wynikiem 21-4 do końca. Okazało się, że mecz Mai był najkrótszy spośród wszystkich ćwierćfinałów, a jej obawy były zupełnie niepotrzebne.

W półfinale singla SU5 Indonezyjczyk Suryo Nugroho w ciągu 25 minut rozstrzygnął mecz, wygrywając z B. Mrozem 21-12, 21-12. Tak więc po dwóch kolejnych tytułach wicemistrza świata w 2013 i 2015, Bartek Mróz wrócił tym razem z Korei z brązowym medalem.

Ostatnim pojedynkiem polskim był półfinał singla SS6 z udziałem Marii Bartusz i Rachel Choong z Anglii. Faworytką była Rachel, która wykorzystała swoją pozycję, wygrywając 21-4, 21-7. W singlu Maja powtórzyła wynik ze Stoke Mandeville z 2015 r. i ukończła zawody z brązem.

A w ostatnim , piątym dniu rywalizacji: Chiny 8, w tym jeden swój, Indonezja 6, Anglia 5 w tym dwa swoje, Korea i Indie 4, Tajlandia 3, Japonia, Malezja i Francja 2, Hong Kong , Peru , Irlandia i Polska 1. To państwa i liczba finałów granych przez ich zawodników. Zaplanowanych było 22, czyli tyle ile wynosi maksymalna możliwa ilość kategorii gier w parabadmintonie. W niektórych finałach występowały pary złożone z zawodników dwóch państw.

Jako szósty finał wywołane zostały pary deblowe kobiet SS6 Rebecca Bedford / Rachel Choong oraz Maria Bartusz / Emma Farnham. Faworytkami były Angielki, które od lat wygrywają wszystkie turnieje, tam gdzie grają razem. Tak też było i tym razem. Wiodącą zawodniczką była Rachel, której budowa pozwala na swobodne i szybkie poruszanie się po korcie. Była po prostu wszędzie i praktycznie prawie 100 proc. punktów zdobytych przez Angielki było jej zasługą. Maja i Emma mimo starań i jak najlepszej gry, zostały pokonane 21-5 i 21-8. Tak więc po raz pierwszy mamy wicemistrzostwo świata w deblu pań SS6.

Mistrzostwa Świata w Parabadmintonie w Ulsan, przeszły do historii, pokazując, że Maria Bartusz wyrosła na liderkę polskiej klasyfikacji medalowej, przywożąc z Korei dwa medale: brązowy w singlu i srebrny w deblu.

Polską reprezentację stanowili zawodnicy:
WH1- Jakub Sikorski, SL3- Katarzyna Ziębik, SL4 – Denis Grzesiuk, SU5- Bartłomiej Mróz, SS6 – Maria Bartusz, Weronika Krzemińska, Daria Bujnicka, Oliwia Szmigiel.
Tomasz Zioło – trener kadry narodowej, Łukasz Baran – fizjoterapeuta, Małgorzata Janiaczyk – trener dla B. Mroza, Dorota Gawrońska-Popa – opiekun zawodniczek z Pabianic.

Zobacz galerię...
pr, fot. MMKS Kędzierzyn-Koźle
Data publikacji:18.12.2017 r.


Budowa portalu i digitalizacja wydań archiwalnych
zostały dofinansowane ze środków PFRON