„Lato z Radiem” i ze sportem. Za nami półmetek Pikników Paralimpijskich
- 28.07.2026
Gorzów, Warszawa, Zamość, Gdynia, Grudziądz – tysiące osób wzięło udział w Piknikach Paralimpijskich, organizowanych w całym kraju przez Polski Komitet Paralimpijski. A to nie koniec! Kolejne odbędą się już wkrótce w Rzeszowie, Tarnowie, Poznaniu i ponownie w stolicy.
W sobotę, 25 lipca na Błoniach Nadwiślańskich w Grudziądzu Piknik Paralimpijski towarzyszył imprezie z cyklu „Lato z Radiem i Telewizją Polską”.
– Zainteresowanie było duże – mówił Krzysztof Plewa, reprezentant Polski w parakolarstwie i paranarciarstwie biegowym, który w tym roku startował w zimowych igrzyskach paralimpijskich w Mediolanie-Cortinie. – Zwłaszcza pod koniec, tak od godz. 15 do 17, kolejki były cały czas. Przeważnie to były dzieci z rodzicami, każdy chciał spróbować, jak to wygląda.
Można było pojeździć na handbike’u, czyli rowerze ręcznym, przymierzyć się do parabiathlonowego karabinu, spróbować swoich sił na trenażerze narciarskim czy poodbijać piłeczkę przy stole do tenisa.
– Niektórzy myśleli, że na takim trenażerze jest lekko, ale szybko każdy, kto pociągnął i zaraz ręce mu miękły, przekonywał się, że jest inaczej – zaznaczył Krzysztof Plewa. – Tak samo było na handbike’u. Niektórzy na tej trawie nie potrafili ruszyć, nawet na najwolniejszym biegu. Byli zdziwieni, ile trzeba siły, żeby się na rowerze ręcznym poruszać.
Zaskakujące pytania
Na uczestników pikniku czekały upominki, a dodatkową atrakcją była możliwość rozmowy z naszymi paralimpijczykami, jak właśnie Krzysztof Plewa czy jego kolega z kadry paranarciarskiej, czterokrotny uczestnik igrzysk, Witold Skupień.
– Ludzie chcą te zadania pozaliczać jak najlepiej, więc pytają o technikę, jak się ułożyć z bronią, a my wszystko dokładnie tłumaczymy – opowiadał Witold Skupień. – A poza tym, wiadomo, dzieciaki interesują się niepełnosprawnością, więc staramy się jakoś łagodnie opowiedzieć, co nam się stało. To zresztą najlepsza grupa odbiorców, bo dzieci są ciekawe i mają czasem zaskakujące pytania. Natomiast starsze osoby pytają, czy to sport wyczynowy, czy bardziej pokazowy, jak to wygląda, na jakich trasach biegamy. Najczęściej dostajemy pytania o niepełnosprawność i sport.
– Na stoisku były książki, albumy i parę osób nas w nich wypatrzyło – dodał Krzysztof Plewa. – Przychodzili więc, żeby im na takiej książce złożyć podpis. To jest bardzo miłe.
Na Pikniku Paralimpijskim była też strefa dostępności, gdzie każdy mógł podjąć się jazdy na wózku albo chodzenia z białą laską. Chętnych nie brakowało.
– Spośród tych, na których byłem, to był chyba najlepszy piknik, najbardziej ludzie dopisali – mówił Witold Skupień. – To bardzo fajna inicjatywa. Rzucam nieraz okiem na resztę stoisk i te nasze, Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, są nieraz najbardziej oblegane, najbardziej ludzi ciekawią.
Karabin nie wytrzymał
Tak jest od początku. Pierwszy tegoroczny Piknik Paralimpijski odbył się w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie tamtejszy GZSN Start kończył 50 lat! 29 maja w Parku Górczyńskim przy fontannie „Motylia” nie brakowało atrakcji, a także chętnych, by z nich skorzystać. Każdy mógł spróbować swoich sił w najróżniejszych dyscyplinach – paratenisie stołowym, paranarciarstwie biegowym czy szachach, a także pchnąć kulą z tzw. kozy, czyli w pozycji siedzącej, przymierzyć się do handbike’a, czyli roweru ręcznego, czy choćby postrzelać z karabinu laserowego.
– Dzieciaków było chyba jeszcze więcej niż na poprzednim, wrześniowym pikniku. Rewelacja! – nie ukrywał radości Zbigniew Lewkowicz, trener paralekkoatletyki, a także przewodniczący GZSN Start Gorzów Wlkp. – Myślę, że impreza była udana w 150 proc. co najmniej, bo te 50 proc. to pogoda, cały czas świeciło słońce, a 100 proc. wypracowaliśmy my wraz z partnerami – PKPar-em i LUX MED-em.
Cykl pikników to efekt projektu Polskiego Komitetu Paralimpijskiego „Pikniki Paralimpijskie – Zbliżamy Ludzi Przez Sport”, współfinansowanego ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, dofinansowanego ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej, których dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki, a także przez Grupę LUX MED.
Druga w tym roku impreza z tego cyklu miała miejsce 31 maja i była częścią „Krainy wyobraźni” w ogrodach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Tego dnia przez strefę Polskiego Komitetu Paralimpijskiego przewinęło się niemal tysiąc dzieci. Popularnością cieszyły się siatkówka na siedząco, parabadminton czy parawioślarstwo, ale niejako tradycyjnie najdłuższa była kolejka do stanowiska, na którym można było postrzelać z laserowego karabinu. Próby odbywały się w pozycji leżącej, a więc takiej, w której strzały oddają parabiathloniści.
– Każdy chce popróbować strzelania. Tyle mieliśmy osób, że karabin nie wytrzymał i się rozładował. Musieliśmy polecieć do samochodu po drugi – uśmiechał się Piotr Garbowski, doświadczony parabiegacz narciarski, trzykrotny paralimpijczyk, który przez długie lata uprawiał także parabiathlon. – Nie ma się nawet kiedy wody napić, bo cały czas kolejka stoi. Gorzej niż na trasie biegowej, bo trzeba cały dzień klęczeć przy tym karabinie – dodawał ze śmiechem.
Dwa dni obłożone
Kolejny piknik odbył się 27 czerwca w Zamościu. Towarzyszył 54. Paralekkoatletycznym Mistrzostwom Polski, a szczególną atrakcją była możliwość spróbowania swoich sił w typowo paralimpijskiej dyscyplinie, bocci. Mimo upału, frekwencja dopisała. Pomógł m.in. Rajd Rowerowy „RRR – Rodzina, Rower, Radość 2026”, którego metę zlokalizowano w tym samym Parku Miejskim, w którym odbywał się piknik.
– Jasne, że gdyby nie pogoda, byłoby więcej osób, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczony – przyznał Ireneusz Klimek, prezes klubu AKSON Zamość, członek zarządu Polskiego Związku Bocci. – Nie byłoby tak dobrze, gdybyśmy sami to organizowali.
Tłumy zgromadził także Piknik Paralimpijski, który zorganizowano w Gdyni. Nie tylko dlatego, że trwał aż dwa dni (18-19 lipca). To także skutek tego, że towarzyszył zawodom Enea IRONMAN 70.3 Gdynia, a stoiska zorganizowano tuż przy Plaży Miejskiej. Tym razem m.in. ze strefami parapodnoszenia ciężarów, parawioślarstwa czy siatkówki na siedząco.
– Można powiedzieć, że obłożone były całe te dwa dni – opowiadał Mariusz Oliwa, trener polskiej kadry narodowej w parapodnoszeniu ciężarów. – Piknik był bezpośrednio przy wejściu na plażę i w tej samej lokalizacji, co IRONMAN. Sporo dorosłych było więc w sobotę, bo startowali w niedzielę. Sprawnościowo wypadali najlepiej spośród wszystkich odwiedzających. Dużo było też turystów, którzy szli na spacer w kierunku portu i w ten sposób mogli zauważyć naszą strefę. Byliśmy w takiej lokalizacji, gdzie był po prostu duży przepływ ludzi.
To nie koniec tegorocznego cyklu Pikników Paralimpijskich. Kolejne odbędą się:
• 1-2 sierpnia w Rzeszowie
• 22 sierpnia w Tarnowie
• 29-30 sierpnia w Poznaniu
• 20 września w Warszawie
Zapraszamy!
Info: PKPar, źródło zdjęć: Ironman Polska
Data publikacji: 28.07.2026 r.


