Prezes Łukasz Salwarowski
W miniony czwartek, 22 stycznia, w Centralnym Domu Technologii w Warszawie odbył się III Kongres Zdrowia Seniorów 2026 zorganizowany przez ogólnopolskie Stowarzyszenie Manko. Podczas trzech kongresowych sesji dyskutowano o tym jakie możliwości i wyzwania niesie za sobą historyczna zmiana demograficzna, która dokonuje się w Polsce, medycynie długowieczności, czyli o tym jak starzeć się pozytywnie oraz o zdrowej rodzinie i związanych z tym potrzebami.
W kongresie udział wzięli przedstawiciele urzędów i instytucji, w których zakresie działalności znajdują się seniorzy, m.in. Ministerstwa Zdrowia, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Narodowego Funduszu Zdrowia i Naczelnej Rady Aptekarskiej a także parlamentarzyści i reprezentanci świata medycznego – naukowcy i praktycy m.in. z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Mimo niesprzyjającej, bo mroźnej, pogody licznie dopisali najbardziej zainteresowani tematem kongresu, czyli seniorzy.
Na zakończenie kongresu poprosiliśmy o rozmowę Łukasza Salwarowskiego – prezesa Stowarzyszenia MANKO, redaktora naczelnego „Głosu Seniora”.
– Jaka jest kondycja polskich seniorów?
– Słaba, co potwierdza Badanie Potrzeb Społecznych Seniorów 2025, przeprowadzone przez Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora. Nie są to tylko jakieś indywidualne obserwacje prowadzone np. w klubach seniora, czy podczas spotkań z seniorami. Są to realizowane corocznie ogólnopolskie badania uwzględniające zdrowie i dostęp do opieki medycznej, warunki mieszkaniowe i bariery architektoniczne oraz relacje społeczne i integrację. Raport z tych badań, to jedno z najbardziej kompleksowych opracowań poświęconych sytuacji osób w wieku 60+ w Polsce. W 2025 roku uczestniczyło w nich 1756 osób, a koordynatorem badań była dr inż. Anita Richert-Kaźmierska, ekspertka w zakresie polityki senioralnej, pełnomocniczka wojewody pomorskiego ds. rodziny, polityki społecznej i senioralnej. Wyniki naszych badań są konkretne, a wnioski z nich płynące przykre, o czym wspominałem podczas dzisiejszego kongresu. Te badania pokazują dokładnie jakie problemy mają dzisiaj polscy seniorzy. Po pierwsze 30 proc. seniorów czuje się samotnych. Po drugie 41 proc. z nich mieszka w bloku lub w kamienicy bez windy będąc obecnymi lub potencjalnymi niewolnikami czwartego piętra. Po trzecie aż 75 proc. ma utrudniony kontakt z lekarzem. Po czwarte 45 proc. seniorów korzysta z prywatnej służby zdrowia, co pokazuje, że publiczna służba zdrowia staje się fikcją i działaniami pozorowanymi. Wiemy też z innych badań przeprowadzonych przez Koalicję „Na pomoc niesamodzielnym”, że przeciętny czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty w Polsce wynosi ponad rok. Zatem nie ma się co dziwić, że prawie połowa seniorów nie dlatego, że chce, ale dlatego, że musi – korzysta z prywatnej służby zdrowia.

Sesja Medycyna długowieczności – jak starzeć się pozytywnie
Stąd dzisiejsze moje wypowiedzi, które zresztą już od dłuższego czasu pojawiają się w „Głosie Seniora”: lekarze opamiętajcie się, nie musicie tyle zarabiać, nie wyzyskujcie seniorów, korzystając z ich podbramkowej sytuacji. Wiedząc o tym, że osoba chora ma nierealny, fikcyjny kontakt ze specjalistą, wykorzystujecie to i każecie płacić nierynkowe i niedostosowane do możliwości seniorów stawki; 300 – 400 zł za półgodzinną wizytę to rozbój w biały dzień. „Głos Seniora” nie godzi się na to. Nie godzi się również na pasywność państwa w tym zakresie. Senior, uczciwie płacący przez kilkadziesiąt lat podatki, który wychował dzieci, czyli nowych pracowników, konsumentów i twórców ekonomii naszego państwa, jest skazany na samotność i na roczne oczekiwanie na specjalistę. A przecież ci lekarze wykształcili się z podatków, również płaconych przez seniorów. Jak im się odpłacają, wykorzystując ich podbramkową sytuację?
Kolejna sprawa to renta wdowia, która miała być wielkim sukcesem – wsparciem dla samotnych kobiet. Na początku proponowano 50 proc., potem 25 a skończyło się na 15 proc. Bon senioralny tworzy się i tworzy, i stworzyć nie może. Pomijam fakt, że on w ogóle jest źle skonstruowany i niedostatecznie skonsultowany. Owszem, były ogólnopolskie konsultacje społeczne, ale ich wyniki nie zostały uwzględnione. Chciałbym się mylić, ale on jest w ogóle nierealny finansowo.
– Czy zgłaszali Państwo swoje uwagi dotyczące bonu senioralnego?
– Oczywiście, przesłaliśmy pytania: co dalej z bonem senioralnym, programami Senior + i Aktywny Senior+. Nie mamy jeszcze odpowiedzi, ale będziemy pytać do skutku. Nasze postulaty dotyczące tych programów, które mają być zakończone i zastąpione przez Program wieloletni na rzecz Osób Starszych „Aktywni Seniorzy – ASY” na lata 2026-2030 zostały już wydrukowane w „Głosie Seniora” i złożone na ręce decydentów z sejmowej Komisji Polityki Senioralnej, Parlamentarnego Zespołu ds. Seniorów i wielu instytucji, które mogą mieć wpływ na kształt ustawowej polityki senioralnej.
– Coraz więcej seniorów to osoby z niepełnosprawnościami, co ważne, zarówno prawnie, choć nie wszyscy ubiegają się o stosowne orzeczenie, ale także biologicznie. Tyle, że o nich prawie się nie mówi, bo w dyskusjach o OzN dominują kwestie związane z osobami w wieku aktywności zawodowej, m.in ich zatrudnianiem. Doskonałym tego przykładem jest choćby przygotowywana ustawa o asystencji osobistej.
– Wielokrotnie zgłaszaliśmy nasze postulaty, aby w projekcie rządowym o asystencji osobistej nie wykluczać seniorów. Niestety, postulaty te nie wzbudziły zainteresowania stosownych instytucji, dlatego poprosiliśmy o spotkanie z ministrem, który odpowiada za sprawy społeczne w Kancelarii Prezydenta. Oczekujemy prezydenckiego weta i modyfikacji tej dyskryminującej i łamiącej konstytucję ustawy, zakładającej, że senior, który nabył niepełnosprawność po 65. roku życia, nie może z asystencji osobistej skorzystać. To dzieli OzN na starszych i młodszych i warunkuje przyznanie asystencji tylko jednej z tych grup – młodszej, jest więc nielogiczne, nieracjonalne i absurdalne.

Sesja Zdrowa rodzina – potrzeby na dziś
– Jakie jeszcze działania podejmuje kierowane przez Pana Stowarzyszenie MANKO oraz magazyn „Glos Seniora” na rzecz wydobycia z cienia tej coraz liczniejszej części naszego społeczeństwa?
– Przede wszystkim działamy na rzecz uświadomienia decydentom, że nie tylko ci głośni i widoczni seniorzy, działający w organizacjach seniorskich, to jedyne osoby starsze w Polsce. W organizacjach pozarządowych – chciałbym to wyraźnie zaznaczyć – jest zaledwie 10 proc. seniorów, a większość działań rządowych i samorządowych skierowanych jest właśnie do działających organizacji seniorskich. Nie ma żadnych konkretnych programów i propozycji aby zmniejszyć skalę samotności, która się nawarstwia i potęguje. Nie możemy pozwolić seniorom na to, aby zamknęli się w domu. Nie możemy nie podejmować żadnych działań wyciągających ich z czterech ścian i sprzed straszącego ich telewizora. Jedną z kampanii, które prowadzimy bez wsparcia rządowego czy samorządowego, jest „Szkoła Przyjazna Seniorom”. W ramach tej kampanii uczniowie są przygotowywani do tego, by docierać do swoich dziadków i sąsiadów, aktywizować ich i wyciągać z domu. Mamy też program „Poznaj Swojego Sąsiada – Seniora”, który ma walczyć z samotnością i izolacją. Kolejny program, bardzo perspektywiczny, to „Spółdzielnia Mieszkaniowa Przyjazna Seniorom”. To są programy ogólnopolskie, które realizujemy w partnerstwie z samorządami w całej Polsce, wszędzie tam, gdzie samorząd chce z nami go robić.
Miast, które z nami działają i przyłączyły się do naszego programu „Gmina Przyjazna Seniorom” jest w całej Polsce 350, najwięcej – 65 w Małopolsce, 45 na Mazowszu i 40 na Śląsku. Wspieramy ich samorządy w rozwoju skutecznej polityki senioralnej, aktywizacji poprzez „Głos Seniora”, pomoc sąsiedzką, wspomniany już program „Szkoła Przyjazna Seniorom” i wiele innych działań, które oferujemy tym samorządom, aby je wesprzeć w działaniach proseniorskich.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała dr Halina Guzowska, fot. autorka
Data publikacji: 27.01.2026 r.


