Moje wielkie, greckie wakacje, czyli Kos w dobie pandemii

Nadmorska promenada w Kos

Pandemia i restrykcje związane z sytuacją epidemiczną zmieniły naszą rzeczywistość i pozbawiły nas jednej z największych przyjemności, z jakiej już tak gremialnie zaczęliśmy korzystać w ostatnich latach – podróży. Możliwość zwiedzania, poznawania mniej lub bardziej odległych zakątków świata to fascynująca i bardzo rozwijająca forma spędzania czasu. Obostrzenia mocno uderzyły w branżę turystyczną. Grecja to jeden z krajów, który szczególnie dotkliwie odczuł skutki lockdownu. W maju br. zaczęto wprowadzać pierwsze procedury i przepisy pozwalające turystom znowu korzystać z uroków Hellady.

Bez paszportu i wizy, ale…
W Grecji byłam już kilka razy i  gdy tylko pojawiła się możliwość ponownego wyjazdu, postanowiłam z niej skorzystać. O przygotowanie oferty poprosiłam jedno z większych biur podróży wyspecjalizowane w wyjazdach do tego kraju. Prawie trzy tygodnie czekałam na potwierdzenie dostępności pokoju przystosowanego dla osoby niepełnosprawnej  w wybranym hotelu i terminie. Na trzy dni przed wyjazdem okazało się, że biuro proponuje inny hotel (trzeba przyznać, że o wyższym standardzie), a ja otrzymam odpowiedni pokój.

Jako osoba niezaszczepiona musiałam wykonać test PCR (nie wcześniej  niż 72 godziny przed przekroczeniem granicy z Grecją). Wraz z ofertą otrzymałam kod zniżkowy i mogłam go zrobić za 290 zł w jednym z wyznaczonych laboratoriów. Osoby, które ze mną podróżowały, były zaszczepione, więc mogły wyjechać z zaświadczeniem  pobranym z Internetowego Konta Pacjenta. Musiały mieć również ze sobą papierowe potwierdzenie z nazwą szczepionki, jakie otrzymuje się  w punkcie szczepień, a od ostatniego podania, w zależności od ilości wymaganych dawek, powinno upłynąć co najmniej 14 dni. Od niedawna można również przedstawić Europejski Certyfikat Covid, który także jest do pobrania z Internetowego Konta Pacjenta.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami MSZ przed każdą podróżą zagraniczną, nie później niż 24 godziny przed wylotem, musimy wypełnić po angielsku formularz PLF (Passenger Location Form). Potwierdzenie otrzymujemy na adres e-mail, a po zweryfikowaniu danych dostaniemy wypełniony formularz z kodem QR, który trzeba okazać na lotnisku  w formie elektronicznej lub wydrukowany. Jest to warunek konieczny, aby wejść na pokład samolotu. Linie lotnicze wymagają również wypełnienia deklaracji zdrowia, a na pokładzie i na lotnisku obowiązuje noszenie maseczek i zachowanie zasad sanitarnych.

Zgłosiłam również potrzebę serwisu dla niepełnosprawnych, gdyż potrzebuję pomocy w wejściu na pokład. Asystenci na lotniskach są niezwykle pomocni i ich fachowe wsparcie bardzo ułatwia podróżowanie  osobom z różnymi ograniczeniami w poruszaniu się.

W ojczyźnie Hipokratesa
Zameldowanie w pięciogwiazdkowym hotelu w miejscowości Psalidi  przebiegło sprawnie i szybko, choć od razu wiadomo było, że wypoczynek w dobie pandemii będzie wyglądał inaczej niż kiedyś – „zamaskowany” personel, wszechobecne środki do dezynfekcji, jednorazowe maseczki i rękawiczki do dyspozycji gości w wielu miejscach.

Okazało się jednak, że nie mogę być zakwaterowana w jednym z  przystosowanych  pokoi, gdyż są one w części, której jeszcze nie uruchomiono. Hotel działał przy 50 proc. obłożeniu. Na szczęście  warunki pozwalały mi w miarę komfortowo funkcjonować w standardowym pokoju, a na terenie hotelu  i na pobliskiej plaży były dogodne podjazdy i ścieżki ułatwiające dotarcie do wszystkich lokalnych atrakcji.

Opcja all inclusive  natomiast sprawiała, że wypoczynek był naprawdę relaksujący, tym bardziej, że grecka kuchnia nie pozostawia obojętnym żadnego smakosza; kawa frappe, musaka, suwlaki, rozmaite sery, a na deser różne słodkości, np. specjalność wyspy Kos – tarta cytrynowa. A to tylko niektóre kulinarne rozkosze czekające na turystów.

Kos to niewielka (ok 50 km długości i 10 km szerokości) wyspa leżąca na Morzu Egejskim, w archipelagu Dodekanezu. Jest zielona i nie tak górzysta jak jej inne, greckie siostry. Bogiem panującym tu niepodzielnie zdaje się być Boreasz, bóg wiatru północnego. Meltemi wieje tu dość mocno, w upalne dni daje ukojenie, przyciąga surferów.

Stolicą wyspy jest miasto Kos. Pojechałam tam taksówką, ale turyści korzystają również z publicznego transportu i wypożyczonych rowerów. Zanim zanurzymy się w liczne, kolorowe uliczki miasta, warto spędzić trochę czasu na promenadzie nad morzem. W porcie cumują statki, jachty, a widok na tureckie wybrzeże przypomina o burzliwej historii wyspy. Pobliskie mury obronne zamku joannitów z XV wieku również malowniczo wpisują się w tę opowieść o przeszłości.

Stąd już niedaleko do najważniejszego drzewa na wyspie – to platan, pod którym, jak głosi legenda, nauczał Hipokrates, ojciec nowoczesnej medycyny. Drzewo liczy sobie co najwyżej 560 lat (Hipokrates urodził się ok. 460 p.n.e.), ale jego piękno i siła tradycji sprawiają, że jest niewątpliwą atrakcją i ważnym punktem orientacyjnym w mieście. W odległości spaceru znajdują się pozostałości starożytnego amfiteatru i agory, a zaledwie kilka kilometrów od stolicy ruiny Asklepiejonu. To najważniejszy zabytek Kos wzniesiony na wzgórzu w IV wieku p.n.e. Są tu trzy tarasy i liczne schody. Świątynia, poświęcona Asklepiosowi, bogowi i patronowi sztuki lekarskiej, była nie tylko obiektem religijnym, ale  również miejscem, gdzie stosowano różne formy leczenia; mieściła się tu także szkoła i centrum medyczne, do którego uczęszczał sam Hipokrates. Asklepiejon na Kos uznaje się również za najstarszy szpital na świcie. Malownicze położenie pośród lasów i wzgórz sprzyjało rekonwalescencji, medytacjom, inspirowało starożytnych medyków poszukujących nowych terapii i sposobów leczenia.

Siga-siga
Każdy pobyt w Grecji jest nie tylko świetnym wypoczynkiem, ale również edukacyjną przygodą, spotkaniem z ponadczasowym pięknem, konfrontacją w wyobrażeniem, spełnionym marzeniem. I tym razem przekonałam się, że kolebka europejskiej cywilizacji  nie przestaje zadziwiać i zachwycać, a wypoczywanie w tempie – jak to mawiają Grecy- siga-siga to świetny pomysł. Świat odkrywa zalety slow life, a dla Greków to nic nowego. Niespieszny rytm dnia, czas na delektowanie się chwilą to niewątpliwie cechy greckiego stylu życia. Wszak już  przywoływany tu niejednokrotnie Hipokrates mawiał: „Nic nie robić jest czasem dobrym lekarstwem”. Pewnie chodzi jednak o znalezienie właściwych proporcji i tej równowagi, o jaką tak trudno na co dzień.

Zobacz galerię…

Lilla Latus, fot. archiwum autorki

Data publikacji: 02.07.2021

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również