Co łączy szkockich kupców, XVII-wieczny Tarnów i pomysł na pracę dla osób z niepełnosprawnościami?

Gra terenowa „Tajemnica Tarnowskiej Membrany” ma zostawić po sobie więcej niż jeden dzień dobrej zabawy. Fundacja REPI chce w Tarnowie sprawdzić, czy dostępna gra terenowa może stać się produktem tworzonym, prowadzonym i z czasem także sprzedawanym przez osoby z niepełnosprawnościami. Jeśli ten model się sprawdzi, doświadczenia z Tarnowa mają przydać się również innym.

Punktem wyjścia jest mniej znana warstwa historii Tarnowa.
Pod koniec XVI i w XVII wieku Tarnów był jednym z miejsc osiedlania się szkockich kupców. Stanowili ważną część miejscowego środowiska kupieckiego; w pierwszej połowie XVII wieku było ich około połowy wśród tarnowskich kupców. Kupowali kamienice, prowadzili interesy, zawierali relacje z mieszkańcami i wchodzili do miejscowych elit. To wystarczy, żeby Tarnów sprzed czterystu lat przestał być dekoracją z podręcznika, a stał się miastem konkretnych ludzi, interesów, wyborów i spotkań.

Uczestnicy gry terenowej „Tajemnica Tarnowskiej Membrany” będą odkrywać właśnie taki Tarnów: częściowo zapomniany, zapisany w kamienicach, ulicach, nazwiskach, dawnych relacjach i historiach, obok których przechodzimy na co dzień.

– Za nazwą kryje się przede wszystkim tajemnica, którą uczestnicy mają odkryć sami. Chcieliśmy odejść od trasy, podczas której ktoś prowadzi grupę od zabytku do zabytku i opowiada, co wydarzyło się w każdym miejscu. Tutaj uczestnik dostaje wskazówki, rozgląda się, łączy fakty, podejmuje decyzję i razem z innymi szuka rozwiązania. Miasto poznaje poprzez własne doświadczenie, ciekawość, współpracę i działanie – mówi Marta Pudłowska z Fundacji REPI.

Historia jest tu dopiero pierwszą warstwą.
Samo słowo „membrana” jest niezwykle pojemne. Ma dwie strony, rozdziela je, a jednocześnie pozwala na kontakt i wymianę. Marta Pudłowska zwraca uwagę także na skojarzenie z granicami: między osobą z niepełnosprawnością a przestrzenią miasta, między historią a współczesnością, a także z barierami obecnymi w naszym sposobie myślenia o OzN. To jedna z interpretacji, z którą Fundacja wchodzi do gry. Ostateczne rozwiązanie tajemnicy poznają razem z uczestnikami.

Pomysł, który czekał na swój moment
Pomysł na własną grę terenową pojawił się w Fundacji REPI ponad dwa lata temu. Tomasz Wardzała, prezes Zarządu tej fundacji, zaproponował taki kierunek, a Marta Pudłowska podchwyciła pomysł i pilnowała, żeby nie został na liście rzeczy „kiedyś”. Rozwijała projekt, śledziła kolejne konkursy i szukała możliwości jego sfinansowania. Kiedy pojawił się odpowiedni nabór, przygotowała wniosek o dofinansowanie. We wrześniu pomysł, który przez dwa lata dojrzewał na papierze, wychodzi na ulice Tarnowa.

– Chcę, żeby uczestnik wyszedł z gry z poczuciem: „To ja odkryłem tę historię. To ja podjąłem decyzję. To ja poradziłem sobie z zadaniem”. Chodzi też o spojrzenie na samego siebie: „potrafię odkrywać, decydować, rozwiązywać problemy i mam wpływ na to, co się dzieje”. Dla mnie właśnie to jest sprawczość – mówi Marta Pudłowska.

Dla jednego uczestnika takim doświadczeniem może być rozwiązana zagadka, dla innego współpraca z drużyną, dla jeszcze innego samodzielne odnalezienie miejsca albo decyzja podjęta bez podpowiedzi. Każdy z tych momentów może być mały z zewnątrz, a bardzo ważny dla osoby, która go przeżywa.

Gra ma się skończyć. Pomysł ma zostać
Pierwsza realizacja jest pilotażem. W grze ma uczestniczyć 60 osób z niepełnosprawnościami. Trasa będzie prowadziła przez zabytkowe centrum Tarnowa, a drużyny zmierzą się z zadaniami w ośmiu punktach. Organizatorzy przygotowują m.in. prostsze komunikaty i materiały z elementami tekstu łatwego do czytania i rozumienia (ETR), wsparcie wolontariuszy i osób wspierających, możliwość dostosowania tempa, transport wspomagający dla osób potrzebujących takiego rozwiązania oraz zabezpieczenie medyczne.

– Bardzo łatwo przygotować aktywność, w której wszystko jest już zaplanowane, a prowadzący pokazuje kolejne elementy. My chcemy stworzyć bezpieczne warunki, w których uczestnik jest aktywnym bohaterem. Gra ma być dostępna i dopasowana do różnych potrzeb, a dostępność ma pomagać w dotarciu do celu bez odbierania samego wyzwania. Możemy zmienić sposób wykonania zadania, tempo albo komunikację. Decyzja i szukanie rozwiązania zostają po stronie uczestnika – mówi Marta Pudłowska.

Kolejny cel pilotażu jest zawodowy. Fundacja chce sprawdzić, jakie role przy tworzeniu i prowadzeniu takiej gry mogą z czasem wykonywać osoby z niepełnosprawnościami oraz czego trzeba je nauczyć, żeby była to prawdziwa usługa dla klientów.

– Chcemy, żeby po tej grze zostało coś więcej niż dobre wspomnienie, zdjęcia i wspólny posiłek. Sprawdzamy, czy z tego pomysłu może powstać prawdziwy produkt i prawdziwa praca dla osób z niepełnosprawnościami – mówi dr Tomasz E. Wardzała. – Osoba z niepełnosprawnością może być twórcą gry, przewodnikiem, animatorem, obsługiwać grupę, przygotowywać materiały, sprzedawać taką usługę i otrzymywać za swoją pracę wynagrodzenie. Każdy człowiek może wnieść do wspólnoty coś wartościowego. Pytanie brzmi, czy potrafimy zrobić dla niego miejsce.

Tegoroczny pilotaż ma pokazać, które z tych ról są realne, jakie kompetencje są potrzebne i jak przygotowywać do nich konkretne osoby. Fundacja chce też zobaczyć, które elementy gry mogą stać się z czasem odpłatną usługą oferowaną szkołom, firmom, turystom czy instytucjom.

Z Tarnowa do innych miast
Po zakończeniu pilotażu Fundacja zbierze doświadczenia: rozwiązania, które się sprawdziły, błędy, trudne miejsca i rzeczy wymagające poprawy. Na tej podstawie ma powstać praktyczny poradnik. Ma pokazywać, jak sprawdzić trasę, przygotować zadania, komunikację, bezpieczeństwo i zespół, jak od początku myśleć o dostępności oraz jak przygotowywać OzN do współtworzenia, prowadzenia i sprzedaży takiej usługi.

Poradnik ma oszczędzić innym część pracy metodą prób i błędów. Fundacja chce udostępnić doświadczenia z Tarnowa tak, żeby organizacja, szkoła albo samorząd w innym miejscu mogły zbudować własną grę na własnej historii, korzystając z rzeczy już sprawdzonych w praktyce. Pomysł ma być do użycia, poprawiania i rozwijania także poza Tarnowem.

Ambicja jest prosta: żeby za jakiś czas ktoś w Gdańsku, Krakowie, małym mieście na Podkarpaciu albo poza Polską mógł powiedzieć: „Tarnów to przetestował. Wiemy, na co zwrócić uwagę. Możemy przygotować własną grę i spróbować zbudować wokół niej pracę dla osób z niepełnosprawnościami”.

Tarnów daje historię tej konkretnej gry. Inne miasta mają własnych bohaterów, miejsca i zagadki. Z Tarnowa można zabrać sposób pracy: jak stworzyć dostępną grę, jak ją przetestować, poprawić i sprawdzić jej potencjał zawodowy.

– Sukcesem będzie dla mnie sytuacja, w której po tej grze potrafimy zrobić następną lepiej, a z czasem grupę po Tarnowie poprowadzi człowiek z niepełnosprawnością, który robi to profesjonalnie i otrzymuje za swoją pracę wynagrodzenie. Wtedy ta historia naprawdę będzie miała ciąg dalszy – dodaje Tomasz Wardzała.

Pilotaż gry terenowej „Tajemnica Tarnowskiej Membrany” Fundacja REPI realizuje dzięki grantowi w ramach programu „Moc lokalnych inicjatyw II”. Dofinansowanie pochodzi ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, a operatorem programu jest Fundacja Centrum Rehabilitacji „Znowu w Biegu” w Krakowie.

www.repi.pl/ttm

Info i grafika: Fundacja REPI, oprac. ira/

Data publikacji: 16.09.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również