Dziecko urodzone w Polsce ma na starcie wyższe ryzyko zawału czy udaru niż dziecko w Niemczech. Ciche tsunami cholesterolu, otyłości i zaniedbanej profilaktyki właśnie zalewa nasz system ochrony zdrowia – mówi prof. Maciej Banach w wywiadzie dla wtorkowej „Gazety Wyborczej”.
„Dziecko, które rodzi się w Polsce, od razu ma wyższe ryzyko zawału i udaru niż jego rówieśnik w Niemczech, Holandii czy Francji. To jest efekt wielu lat zaniedbań” – stwierdza kardiolog, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.
„Mamy 21 mln dorosłych Polaków z zaburzeniami lipidowymi. Nasze najnowsze wyniki badania LIPIDOGRAM wskazują już na ok. 12 mln osób z otyłością. Kolejne 12–13 mln z nadciśnieniem tętniczym. To już nie jest fala. To jest ściana” – alarmuje rozmówca „GW”.
Prof. Banach podkreśla, że z budżetu NFZ rzędu 250 mld zł na działania stricte prewencyjne idzie całościowo nie więcej niż 3 proc. „To jest dramatycznie mało. Efekt? Około 160 tys. zgonów rocznie z powodu chorób sercowo-naczyniowych. Dla porównania nowotwory, których tak się boimy, to rząd 100 tysięcy zgonów” – mówi kardiolog.
„Mamy ok. 80 tys. zawałów i mniej więcej 75 tys. udarów rocznie, nawet co 5-7 osoba ma chorobę tętnic obwodowych. To są liczby, których nie da się zamieść pod dywan” – podkreśla prof. Banach. (PAP)
bal/ piu/, fot. freepik.com
Data publikacji: 17.02.2026 r.


