Nefrolodzy: wciąż zbyt późno wykrywamy choroby nerek

Nefrolodzy: wciąż zbyt późno wykrywamy choroby nerek

Zbyt późne wykrywanie chorób nerek to wciąż jeden z największych problemów dla pacjentów i lekarzy - mówili 17 maja w Białymstoku uczestnicy 23. Konferencji Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego. Chore nerki "nie bolą", a to usypia naszą czujność.

Zbyt późne leczenie kończy się niewydolnością nerek, a wtedy konieczne są dializy. By dbać o nerki, należy przyjmować odpowiednią ilość płynów (ok. 8 szklanek wody dziennie), bo odwodnienie szkodzi nerkom, a powtarzające się odwodnienie źle wpływa także na mózg – podkreślają uczestnicy konferencji.

– Nerki chorują podstępnie. Nie dają ostrych objawów. Jak nie boli, to się nie interesujemy. Zwłaszcza, że objawy nie idą w parze z „ciężkością” choroby. Kamica – to jest straszliwy ból – podobno nie ma gorszego bólu jak ból przy rodzeniu kamieni, ale najgorsze choroby, np. kłębuszkowe zapalenie nerek, nie dają długo żadnych objawów – powiedział PAP prof. Krzysztof Ciechanowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Prof. Alicja Dębska-Ślizień z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku mówi, że za mało picia powoduje, że gromadzą się w nerkach i zagęszczają wszystkie substancje, które nerki wydalają fizjologicznie, krystalizują się i mogą powstać kamienie lub dochodzi do zakażenia układu moczowego.
– Nerki zbierają na siebie takie odium tego, co się dzieje w organizmie (…) Nie można odizolować jednego narządu, to jest współdziałanie wielu narządów. Psucie jednego odbija się na drugim – mówiła PAP Dębska-Ślizień.

By kontrolować stan nerek, wystarczy robić dwa proste i tanie badania: badanie ogólne moczu oraz oznaczenie poziomu kreatyniny we krwi – mówią lekarze. Zdrowy człowiek powinien robić takie badanie raz na 1-2 lata. Badanie kosztuje 5-10 zł.

Prof. Ciechanowski zwraca uwagę, że jest problem z prawidłową interpretacją wyników badania ogólnego moczu. Lekarze nie zawsze robią to właściwie, bo jakiekolwiek zmiany w moczu traktują jako infekcje. – A nie jest tak – dodał i wskazał, że niewykryte na czas np. kłębuszkowe zapalenie nerek, nieleczone, prowadzi do schyłkowej niewydolności nerek, co kończy się dializą.
– Dbajmy o nawodnienie. Powtarzane odwodnienia niestety prowadzą do uszkodzenia nerek (…) Każde odwodnienie szkodzi naszemu mózgowi. Z resztą mózg upomina się o wodę – powiedział prof. Ciechanowski. Dodał, że pierwszą oznaką odwodnienia jest rozdrażnienie i obniżony nastrój. Należy wtedy napić się wody.

Z danych organizatorów konferencji wynika, że na choroby nerek choruje ok. 4,5 mln Polaków; 80 tys. rocznie umiera z nierozpoznaną chorobą nerek. Rocznie w Polsce z hemodializ w stacjach dializ korzysta prawie 19,2 tys. pacjentów w 281 stacjach dializ. Dializy domowe (otrzewnowe) ma 952 pacjentów.
Organizatorka konferencji, prof. Jolanta Małyszko z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku powiedziała PAP, że obecnie wszyscy potrzebujący pacjenci w kraju mają dializy, nie czekają na nie. Leczenie finansuje NFZ.

W konferencji Naukowo-Szkoleniowej Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego bierze w niej udział kilkuset lekarzy z całego kraju oraz goście z zagranicy.(PAP)

kow/ wkt/, oprac. sza

Data publikacji: 18.05.2017 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również