Bruk-Bet Termalica Kraków po raz drugi w historii zajęła czwarte miejsce w turnieju finałowym EGCA Champions League. Mistrzowie Polski powtórzyli w prestiżowych rozgrywkach wynik z ubiegłego sezonu. W Berlinie najlepsza okazała się Hansa Rostock. W decydującym meczu jej klasę musiała uznać Cankaya, która w półfinale wygrała ze Słoniami. Marcin Czerwiński został MVP zawodów.
17-20 września odbył się turniej finałowy EGCA Champions League, czyli największych i najważniejszych w Europie rozgrywek klubów goalballowych. Areną zmagań była berlińska hala Füchse-Sportpark. Do rywalizacji przystąpiło 10 ekip, w tym Bruk-Bet Termalica Kraków. Zimą mistrzowie Polski zapewnili sobie awans do tego grona. Zajęli bowiem drugie miejsce w Barcelonie, gdzie został zorganizowany jeden z trzech turniejów eliminacyjnych.
– Większość chłopaków po Mistrzostwach Świata w Chinach miała wakacje. Założenie było takie, że pojedziemy do Berlina i spróbujemy osiągnąć jak najlepszy wynik. Uważam, że uzyskaliśmy bardzo dobry rezultat. Jesteśmy czwartą drużyną w Europie i to jest wysokie miejsce. Wiadomo, że znowu do podium zabrakło nam niewiele, ale nie ma co narzekać – komentuje Michał Szpyrka z Bruk-Betu Termaliki Kraków.
Zwycięstwa i porażki
W ciągu dwóch pierwszych dni turnieju (czwartek–piątek) odbyła się rywalizacja w grupach. W każdej z nich znalazło się po 5 drużyn. Mistrzowie Polski trafili do grupy A, gdzie zmagania rozpoczęli od porażki 7:9. Lepsza od nich okazała się drużyna z Turcji – Cankaya. Kilka godzin później popularne Słonie odniosły pierwsze zwycięstwo w Berlinie. Krakowianie wygrali 11:7 z zespołem z Anglii – Fen Tigers.
– Uważam, że Turcy mieli doskonałą obronę, może nawet najlepszą ze wszystkich drużyn tego turnieju. Bardzo ciężko było im strzelić bramkę, a do tego dobrze rzucali. Przegraliśmy z nimi pierwszy mecz, ale to nie był słaby przeciwnik, o czym świadczą ich kolejne mecze i awans do finału – opisuje Michał Szpyrka.
W piątek Bruk-Bet Termalica stoczyła wyrównany pojedynek z fińską drużyną Old Power. Ostatecznie Krakowianie ponieśli porażkę 10:11. Jeszcze tego samego dnia poprawili swój dorobek punktowy. Wieczorem pokonali 15:9 gospodarzy turnieju – Füchse Berlin.
– Spodziewaliśmy się trudnego meczu z Old Power. Powinniśmy go wygrać, ale przegraliśmy jedną bramkę, trochę nas zaskoczyli defensywą. To jest drużyna z Finlandii, ale w składzie mieli dwóch najlepszych Litwinów. Do tego jeszcze Niemca, który też był dobrym zawodnikiem, lecz długo zmagał się z kontuzją – zaznacza Dominik Mędrala z Bruk-Betu Termaliki Kraków, który w fazie grupowej zdobył 15 bramek.
Walka o finał
Pierwsze miejsce w grupie A zajęła Cankaya, wygrywając wszystkie swoje mecze. Na drugiej pozycji znalazła się ekipa Old Power. Czołową trójkę uzupełniła Bruk-Bet Termalica, co oznaczało awans do sobotniego ćwierćfinału. W nim doszło do kolejnego starcia polsko-tureckiego. Tym razem przeciwnikiem Słoni była ekipa Nilüfer Buges, która uplasowała się na drugim miejscu w grupie B. Krakowianie wygrali to spotkanie 7:4.
– To był nasz najlepszy mecz w Berlinie. Cała drużyna podeszła do niego w stu procentach skupiona, od początku do końca go kontrolowaliśmy. Gdybyśmy zawsze wychodzili z takim skupieniem, brakiem rozproszenia i taką koncentracją na boisku, to mielibyśmy lepsze wyniki. Niestety, w klubie i w kadrze szwankuje skupienie, zwłaszcza z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Tu bardzo dobrze w obronie zagrali Bartek i Szymon [Niesyczyński i Tyburski – przyp. red.], a Marcin [Czerwiński – przyp. red.] wrzucił to, co miał wrzucić [6 bramek w tym meczu – przyp. red.] – podkreśla Dominik Mędrala.
Tego samego dnia doszło do kolejnego meczu Słoni z Cankayą. Mistrzowie Polski chcieli w półfinale zrewanżować się za porażkę w fazie grupowej. Jednak rywal ponownie okazał się lepszy. Tym razem wygrał 14:6 i zapewnił sobie awans do finału. Krakowianom pozostało starcie o trzecie miejsce.
– Turcy ponownie świetnie bronili. Jako drużyna czuliśmy już zmęczenie i tak naprawdę nie podołaliśmy. Od czwartku do soboty mieliśmy do rozegrania 6 spotkań, na dużo wyższym poziomie niż na krajowym podwórku. Zawodnicy byli mocno poobijani, zaczęły pojawiać się kontuzje, które ograniczyły nasz potencjał – zaznacza Michał Szpyrka.
Powtórka z historii
W niedzielę Bruk-Bet Termalica zagrała mecz o trzecie miejsce. W nim przeciwnikiem był rywal znany z fazy grupowej – Old Power. Drużyna z Finlandii ponownie wygrała, tym razem 19:9. Słonie powtórzyły więc osiągnięcie z ubiegłego sezonu, kiedy uplasowały się tuż za podium.
– Oni zaczęli słabszym składem i prowadziliśmy 5:1. Zrobili zmianę, pojawił się jeden z Litwinów, który miał 3 rzuty i 3 bramki. Przewaga stopniała, a każdy z naszej drużyny grał z jakimś urazem. Najlepszy środkowy uszkodził sobie nogę w jednym meczu i praktycznie nie mógł chodzić. Nie wyszedł na to spotkanie, a środek boiska to najważniejsza część pod względem obrony – informuje Dominik Mędrala.
Najwięcej powodów do radości miała Hansa Rostock. W finale rozgrywek wygrała 14:10 z Cankayą. Niemiecka drużyna poprawiła swój wynik z ubiegłego sezonu, kiedy zajęła drugie miejsce. Jej zawodnik John Turloff został królem strzelców imprezy, zdobywając 54 bramki. Z kolei Marcin Czerwiński otrzymał tytuł MVP turnieju.
– To nasz najlepszy zawodnik, ma najmocniejszy rzut, jest najlepiej zbudowany. Praktycznie z każdych zawodów przywozi nagrodę indywidualną. Czwarte miejsce drużyny na pewno jest motywacją do dalszej pracy. Zwłaszcza że w przyszłym roku będzie można zakwalifikować się do Klubowych Mistrzostw Świata. Trochę pokonały nas kontuzje, ale na pewno musimy popracować nad obroną i wzmocnić rzut. Chcemy też wdrażać młodych zawodników – podsumowuje Michał Szpyrka.
Klasyfikacja końcowa
1. RGC Hansa Rostock (Niemcy)
2. Cankaya (Turcja)
3. Old Power (Finlandia)
4. Bruk-Bet Termalica Kraków
5. Fen Tigers (Anglia)
6. Aarhus Goalball (Dania)
7. Nilüfer Buges (Turcja)
8. FSBU Göteborg (Szwecja)
9. Füchse Berlin (Niemcy)
10. CA Cultural (Portugalia)
Marcin Gazda, fot. z archiwum-Bruk-Bet Termalica Krakk-
Data publikacji: 29.09.2026 r.


