Polityczne przepychanki zamiast realnej pomocy. Tysiące dzieci wciąż bez bezpiecznego i dostosowanego do ich zdrowotnych potrzeb posiłku w szkołach
- 28.01.2026
W Sejmie na łączonym posiedzeniu Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny właśnie odbyło się drugie czytanie poselskiego projektu ustawy, który miał realnie poprawić sytuację dzieci wymagających specjalistycznego żywienia w żłobkach, przedszkolach i szkołach. Projekt – mimo społecznych oczekiwań i jednoznacznych danych – został odrzucony i wrócił do marszałka Sejmu. Po raz kolejny okazało się, że w sejmowych przepychankach najłatwiej zapomnieć o tych, którzy głosu nie mają – o dzieciach.
Problem dotyczy tysięcy rodzin. Szacuje się, że aż 8 proc. dzieci w Polsce (prawie pół miliona) cierpi na różne schorzenia, w tym choroby dietozależne, które wymagają ścisłego przestrzegania specjalistycznych diet. Nie jest to kwestia mody ani preferencji – to warunek zdrowia, a często wręcz bezpieczeństwa życia. Tymczasem w placówkach oświatowych dzieci te nadal nie mają dostępu do bezpiecznego, ciepłego posiłku i pozostają poza systemowym wsparciem.
W tej grupie znajduje się ponad 51 tysięcy dzieci z celiakią – przewlekłą chorobą autoimmunologiczną, w której dieta bezglutenowa jest jedyną formą leczenia.
System, który nie działa
Sytuację mogłyby poprawić zmiany w Ustawie o opiece nad dziećmi do lat 3 oraz w Ustawie – Prawo Oświatowe, jednak poselski projekt, który miał to zapewnić, ugrzązł w politycznym sporze.
Tymczasem dane zebrane przez Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej są alarmujące. Blisko 90 proc. dzieci z celiakią w polskich placówkach edukacyjnych nie otrzymuje ciepłych posiłków.
– Według ankiety przeprowadzonej wśród rodziców dzieci na diecie bezglutenowej, około 70 proc. dzieci nie ma zapewnionych posiłków w przedszkolach. To rodzice muszą je codziennie dostarczać do placówek – mówi Małgorzata Źródlak, prezeska Stowarzyszenia.
Głód, samotność i wykluczenie
– Dzieci z celiakią często nie jedzą ciepłego posiłku przez wiele godzin, czasem samotnie jedzą swoje kanapki, podczas gdy ich koledzy są na obiedzie w stołówce. To nie tylko problem żywieniowy – to wykluczenie społeczne, stres, poczucie inności i realne zagrożenie zdrowia – mówi Małgorzata Źródlak.
– Na prośbę o zapewnienie synowi posiłków pani dyrektor nie chciała nas nawet wysłuchać. Mimo zgody prezydenta miasta szkoła odmówiła. Syn bardzo chce chodzić na obiady z klasą. To nie jest lot w kosmos – to kwestia dobrej woli – mówi jedna z mam.
– Brak możliwości zapewnienia bezglutenowego wyżywienia na obozie językowym wyeliminował mojego syna z wyjazdu, który był nagrodą za wygrany konkurs – dodaje druga.
Dzieci uczą się w praktyce, że są „problemem organizacyjnym”, że zapewnienie im posiłku, który będzie odpowiedni i bezpieczny w związku z ich chorobą jest za drogie lub zbyt skomplikowane. Muszą przynosić własne jedzenie, tłumaczyć się rówieśnikom. W wielu placówkach brakuje przeszkolonego personelu, procedur zapobiegających zanieczyszczeniu posiłków glutenem oraz elementarnej wiedzy, że gluten w diecie dziecka z celiakią to nie drobiazg, lecz zagrożenie zdrowia.
Cała odpowiedzialność spada na rodziców
W obecnym systemie to rodzice przejmują pełną odpowiedzialność za żywienie dziecka w placówkach – często kosztem pracy zawodowej, zdrowia psychicznego i stabilności finansowej.
– Muszę zapewnić cztery posiłki dziennie, w tym dwudaniowy obiad, bo kuchnia nie będzie gotować osobno. Mam gotować w czasie pracy i dostarczać jedzenie godzinę przed obiadem. Płacę wysokie czesne, a moje dziecko jest traktowane jak odrzutek – żali się jedna z matek.
To nie są jednostkowe historie. To systemowa luka, która dotyka tysięcy rodzin.
Odrzucony projekt, realne konsekwencje
Odrzucenie projektu ustawy w drugim czytaniu to nie abstrakcyjna decyzja polityczna. To konkretna informacja dla dzieci i rodziców: musicie radzić sobie sami. Kolejne miesiące – a być może lata – oznaczają brak zmian, brak standardów i brak bezpieczeństwa.
– Dzieci z celiakią i innymi chorobami dietozależnymi nie domagają się przywilejów. Domagają się równego traktowania i możliwości zjedzenia bezpiecznego dla nich ciepłego posiłku razem z rówieśnikami – apeluje Małgorzata Źródlak. – Niechęci do zajęcia się potrzebami tej grupy dzieci nie można tłumaczyć brakiem pieniędzy. Mamy świetne przykłady placówek, w których dzieci z celiakią są bezpiecznie żywione, szkolimy kuchnie szkolne i przedszkolne od lat. I wiemy, że kluczem do bezpiecznej kuchni wcale nie są milionowe nakłady, ale chęci, otwarta głowa oraz empatia, czego czasem brakuje rządzącym.
Na końcu zawsze są dzieci
Każdy dzień zwłoki w pracach nad ustawą, to kolejny dzień, w którym dziecko na diecie z powodów zdrowotnych jest dyskryminowane i uczy się, że jego potrzeby są mniej ważne od potrzeb innych dzieci i potrzeb dorosłych.
Polityczne spory mijają. Kadencje się kończą.
Tymczasem skutki tych decyzji dzieci będą nosić przez całe życie.
pr/, fot.pexels.com
Data publikacji: 28.01.2026 r.


