Pies asystujący Tofi wspiera weterana misji w Afganistanie w terapii PTSD
- 14.01.2026
Od początku roku Grzegorzowi Trawińskiemu, weteranowi misji w Afganistanie, towarzyszy labrador Tofi, pies asystujący przygotowany do pomocy osobie z zespołem stresu pourazowego (PTSD). – Ten pies zmienił moje życie – powiedział PAP były żołnierz.
Pies asystujący potrafi rozpoznawać i sygnalizować zbliżające się ataki paniki oraz reagować w sytuacjach silnego napięcia emocjonalnego. Tego typu psy są dobierane i przygotowywane indywidualnie, pod kątem potrzeb konkretnej osoby, i pracują wyłącznie z jednym opiekunem. Według ekspertów mogą stanowić wsparcie w codziennym funkcjonowaniu osób z PTSD oraz uzupełniać terapię. Pies nigdy nie zastępuje jednak leczenia, regularnych wizyt u lekarza psychiatry i psychoterapii.
Tofi trafił do mieszkającego w Poznaniu Grzegorza Trawińskiego w ramach programu „Pies dla Weterana – Nowy Front Walki z PTSD”, wspieranego przez Fundację Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Pies został przygotowany przez specjalistów z Fundacji na rzecz Osób Niewidomych Labrador – Pies Przewodnik.
Poznańska fundacja stworzyła innowacyjny w skali kraju projekt dotyczący szkolenia psów wspierających terapię osób z PTSD. Zwierzęta są przygotowywane m.in. do wybudzania weterana przeżywającego we śnie traumatyczne zdarzenia z przebytej misji. Psy asystujące – sygnalizujące są również w stanie rozpoznać zbliżający się atak paniki u osób z PTSD; odwracając uwagę właściciela, mogą pomóc mu przezwyciężyć lęk. Projekt był przygotowany głównie z myślą o żołnierzach powracających z misji. Jak powiedziała PAP prezeska fundacji Irena Semmler, wojsko nie było nim zainteresowane.
– PTSD nie mija z czasem. Przez lata nie do końca wiedziałem, co się ze mną dzieje. Nierzadko żyłem w nieustannym napięciu, miałem poczucie takiego wewnętrznego zamrożenia. Nie mogłem się właściwie wyspać, bo na baczność zrywał mnie najlżejszy szelest. Nagłe, złe wspomnienia, tzw. flashbacki, pojawiały się w czasie jazdy samochodem. Organizm gwałtownie reaguje na zgrzyt metalu, na odgłos eksplozji – powiedział PAP Grzegorz Trawiński.
Jak dodał, Tofi zdecydowanie zmienił komfort jego życia. – Poczułem nagle ogromną ulgę i spokój. Stale mam obok siebie kogoś, kto mi towarzyszy i w razie potrzeby mnie wesprze. Dla mnie to też jest nowa sytuacja, bo nigdy nie miałem psa. Tofi cały czas mnie obserwuje – dobrze mi to robi. Przy nim mogę zapomnieć o tamtych złych rzeczach – powiedział.
Swoją rolę pies potwierdził już kilka miesięcy temu, jeszcze w trakcie szkolenia. Podczas pobytu w domu weterana wybudził go z nieprzyjemnego snu. – Pamiętam, że obudził mnie mokry nos i łapy na mojej klatce piersiowej – wyjaśnił Grzegorz Trawiński.
Weteran przyznał, że o takiej formie wsparcia terapeutycznego dowiedział się przypadkiem. W trakcie wizyty u terapeutki zauważył na ścianie kalendarz z labradorami wydany przez poznańską fundację. Nowego domownika pokochała cała rodzina, choć musiała zaakceptować, że czasem pies, zamiast się bawić, będzie w pracy.
– To ja w domu mogę go karmić, to ja z nim wychodzę. Gdy pies mi nie pomaga, chętnie się ze wszystkimi bawi. Jednak kiedy gdzieś wychodzimy, to zawsze idzie przy mnie i wtedy nie ma ani głaskania, ani rozpraszania – wyjaśnił.
Pies ma specjalną uprząż i jest oznaczony jako pies asystujący. Grzegorz Trawiński podkreślił, że dotąd nie spotkał się z próbami wyproszenia psa z miejsc użyteczności publicznej.
– Wraz z psem i jego trenerem odwiedziliśmy okoliczne sklepy już jakiś czas temu, więc teraz nie ma żadnych problemów ani komentarzy. Nie było też żadnych kłopotów, gdy wsiadałem do autobusu lub gdy wchodziłem do galerii handlowej. W razie czego zawsze mam przy sobie stosowny dokument dotyczący psa – powiedział.
Zdaniem Trawińskiego warto, by psy asystujące były częściej wykorzystywane do pomocy weteranom. Jego znajomi z misji żywo interesują się postępami we współpracy z labradorem.
– Wypytują mnie o tego psa. Tłumaczę im, że robi naprawdę bardzo dużo pozytywnych rzeczy dla mojej psychiki. Moja rodzina też jest już spokojniejsza – bliscy widzą, że jestem szczęśliwy. Dużo moich kolegów myśli, że skoro misje w Afganistanie czy Iraku były lata temu, to problemy już ich nie dotyczą, że to przeszłość – to tak nie działa – podkreślił.
Grzegorz Trawiński powiedział, że uczestnicy misji poza granicami kraju różnie sobie radzą po powrocie do domu. Bywa, że przestają sobie radzić.
– W minionym roku byłem chyba na trzech pogrzebach weteranów. Tam na PTSD nałożyły się też inne problemy. Uczestnicy misji poza granicami kraju czasem nigdy z nich nie wracają – nawet gdy od lat są już w Polsce: żyją przeszłością, przeżywają historie, które kiedyś, gdzieś tam im się przydarzyły. Zdarzają się ucieczki w nałogi, w hazard. Jest poczucie wyobcowania, niezrozumienia, napady agresji. Zdarzają się rozsypane związki i małżeństwa. Przy tym wszystkim pies asystujący nie jest jakąś fanaberią – to szansa na lepsze, bardziej poukładane życie. Pozwala wrócić do rzeczywistości – powiedział.
– Mam kolegę z USA, którego poznałem na misji i od którego wiele słyszałem o psach dla weteranów. Gdy ostatnio dzwonił, pokazałem mu Tofika. Nie mógł uwierzyć, gdy powiedziałem mu, że jestem chyba drugim weteranem w Polsce z psem asystującym. U nich to normalność – dodał.
Aby móc ubiegać się o psa asystującego, weteranom potrzebne jest orzeczenie o niepełnosprawności. Grzegorz Trawiński przyznał, że może to stanowić barierę, ponieważ dawni uczestnicy misji poza granicami kraju nie chcą być postrzegani jako osoby wymagające pomocy. Jego zdaniem orzeczenie o niepełnosprawności może także ograniczać możliwości na rynku pracy.
Ministerstwo Obrony Narodowej przekazało PAP, że kwestia umożliwienia korzystania z psa asystującego weteranom ze stwierdzonym PTSD bez konieczności posiadania orzeczenia o niepełnosprawności nie była zgłaszana przez środowisko weteranów poszkodowanych. W związku z tym nie była przedmiotem prac w MON.
Przygotowanie psa było możliwe dzięki finansowemu wsparciu Fundacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
– Pomoc weteranom, którzy po powrocie z misji mierzą się z niewidzialnymi ranami, jest dla nas szczególnie ważna. Projekt „Pies dla Weterana – Nowy Front Walki z PTSD” pokazuje, że dobrze zaplanowane wsparcie może realnie zmienić czyjeś codzienne życie – powiedziała prezes Fundacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej Justyna Wawrzyńska-Bąk.
Do tej pory, poza Tofikiem, poznańska Fundacja na rzecz Osób Niewidomych Labrador – Pies Przewodnik przygotowała 11 psów dla osób, które zmagają się głównie ze złożonym zespołem stresu pourazowego (CPTSD), zaburzeniem psychicznym wynikającym z długotrwałej, powtarzającej się traumy.
Prezeska fundacji Irena Semmler wyjaśniła, że pies przewodnik pomagający osobie niewidomej posiada ściśle określony kanon umiejętności: prowadzenie, oznaczanie schodów i krawężników, skręty, wskazywanie drzwi czy miejsca na przystanku tramwajowym. W przypadku psów dla osób z PTSD szkolenie jest zindywidualizowane.
Pies specjalizujący się w pomocy osobom z PTSD przygotowywany jest przez ok. 20 miesięcy. Rok trwa szkolenie podstawowe, resztę czasu zabiera szkolenie specjalistyczne. Pod uwagę brane są opinie specjalistów, tj. psychiatry, psychoterapeuty, instruktorów szkolenia psów, ale także potrzeby i oczekiwania osoby do której zwierzę ma trafić.
Po zakończonym procesie szkoleniowym pies potrafi odpowiednio ochronić swojego opiekuna: umie rozpoznać nietypowe zachowanie oraz zapach, jaki człowiek wydziela w momencie wzrostu poziomu stresu.
– Gdy jest taka potrzeba, pies może na niego naskakiwać, trącać go lub ciągnąć za odzież – robi wszystko, by zwrócić na siebie uwagę i przywrócić opiekuna do rzeczywistości. Może też tworzyć tzw. bezpieczną strefę – w przypadku lęków społecznych ustawia się w odpowiedni sposób i odgradza opiekuna od innych ludzi, uniemożliwiając zbyt bliski kontakt. Może również odprowadzić go w bezpieczne miejsce, gdy coś zaczyna się dziać – powiedziała Irena Semmler.
Weteran chcący ubiegać się o psa asystującego musi spełnić szereg kryteriów. Wśród nich są m.in. brak uzależnień lub co najmniej dwuletnia abstynencja oraz brak prób samobójczych, względnie dwuletni czas od ostatniego takiego zdarzenia. Ponadto musi pozostawać pod specjalistyczną opieką lekarską. Wskazane jest by weteran był poza czynną służbą. (PAP)
rpo/ agz/, fot. freepik.com
Data publikacji: 14.01.2026 r.


