Iluzja i niepełnosprawne ciało na wystawie „Misterioso” Nadii Markiewicz w warszawskim MSN
- 28.01.2026
Jak niepełnosprawność łączy się z pokazami iluzjonistycznymi zaprezentuje Nadia Markiewicz na wystawie „Misterioso”, którą od 29 stycznia będzie można oglądać w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. To podsumowanie ostatnich dwóch lat pracy twórczej, która na nowo określa, czym może być performans.
Wystawa „Misterioso” jest zwieńczeniem dwóch ostatnich lat pracy twórczej artystki wizualnej Nadii Markiewicz. W tym czasie jej działania skupiały się na performansie. W ramach pokazu można oglądać dokumentacje wideo jej występów, kostiumy, rekwizyty i fragmenty scenografii. Ich wspólnym mianownikiem jest pokaz iluzjonistyczny. Jednak głównym tematem prac Markiewicz jest niepełnosprawność. – Przetwarzam go z autobiograficznej perspektywy, ponieważ sama jestem osobą niepełnosprawną. Od urodzenia nie mam lewej ręki – powiedziała w rozmowie z PAP.
Oceniła, że świat rozrywki może wydawać się nieoczywistym źródłem czerpania inspiracji do opowiadania o niepełnosprawności poprzez sztuki wizualne. – Kiedy zaczęłam zagłębiać się w ten temat, odkryłam, że jest związany z historią osób z niepełnosprawnościami, m.in. przez pokazy freaków, których po polsku określilibyśmy jako „dziwolągi”, i występy dworskich błaznów – tłumaczyła. Artystka mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie badała tradycję freak show. Interpretuje je jako miejsce, w którym artyści z niepełnosprawnościami, nienormatywnymi ciałami mogli występować, realizować się, tworzyć własne performanse, mieli własną publiczność i zarabiali. Markiewicz interesuje przecięcie sztuki z rozrywką i niepełnosprawnością. – Dzięki inspiracji tradycją freak show artystka wprowadza do Polski nowe ujęcia sztuki performans – powiedział PAP Łukasz Ronduda, kurator wystawy oraz reżyser filmów „Serce miłości” i „Wszystkie nasze strachy”, przedstawiających sylwetki i historie współczesnych polskich artystów.
Jak podkreślił, towarzyszy jej refleksja, że performans w sztuce współczesnej ma jasno określoną tradycję, do której należy np. sztuka Mariny Abramović. Markiewicz zaś odnosi się do gwiazd pokazów dziwolągów, takich jak Stefan Bibrowski – słynny człowiek-lew, jeden z najsłynniejszych Polaków przełomu XIX i XX wieku, który dzięki karierze we freak shows zdobył wykształcenie oraz mówił pięcioma językami.
W swoich pracach artystka rozważa także poczucie wstydu. – Chciałam prześledzić genealogię wstydu, który odczuwałam w związku z moim ciałem. Zaczęłam się zastanawiać, skąd się bierze – podkreśliła. Do 27. roku życia artystka nosiła protezę ręki i długi rękaw, dużo wysiłku poświęcając tworzeniu iluzji bycia pełnosprawną osobą. To doświadczenie stało się źródłem jej fascynacji iluzjonistami i choreografią, którą wykonują podczas pokazów. Przykłady ze świata rozrywki zaczęły ją inspirować do realizacji kolejnych projektów. Jak zaznaczyła, poruszała się po tym obszarze, kierując się własnymi doświadczeniami i emocjami.
– Badając temat pokazów dziwolągów cyrkowych, czytałam o tym, jak często ich nietypowe ciała wykorzystywano do reklamowania tych występów. „Dziwne” ciała kojarzono na przykład z konkretnymi zwierzętami, które mogłyby przypominać. Jako że nie mam ręki, zaczęłam fantazjować, jakim zwierzęciem bym mogła być, gdybym występowała w XIX wieku w cyrku, ponieważ nie byłabym wówczas raczej artystką wizualną – powiedziała. W ten sposób powstała postać kobiety z ptasim skrzydłem zamiast ręki, która jest częścią jednego z performansów prezentowanych na wystawie – „The Lonesome Wing”. W „Ballad of the Withering Rose” Markiewicz przybiera postać zmutowanej róży. Przy tworzeniu „Underbelly Bar”, w którym przebrana jest za wachlarz kart, inspirowała się sposobami trzymania kart w czasie gry, gdy ukrywa się je przed rywalem. Odniosła to do wartości, które „trzymamy” z tyłu, prezentując jedynie „ornamentalny grzbiet”.
Motywy ze świata rozrywki artystka wykorzystuje do opowiadania w metaforyczny i surrealistyczny sposób o swoim doświadczeniu niepełnosprawności. – „Misterioso” spina klamra pokazu iluzjonistycznego, ponieważ róża, gołębica i karty są rekwizytami używanymi w pokazach iluzji – zaznaczyła. Te przedmioty są zazwyczaj czymś użytym przez chwilę. – Zależało mi na przesunięciu punktu ciężkości, dodaniu im człowieczeństwa. Dzięki temu w surrealistyczny sposób opowiadają o skrawku fantazyjnego świata, w którym niepełnosprawność jest wiodącym tematem, a nie marginalnym, jak na co dzień – tłumaczyła. Jak dodał Ronduda, do tej wystawy pasuje też określenie „popowa”, ponieważ opiera się na bezpośrednim języku znanym wszystkim od dzieciństwa, związanym ze światem pokazów iluzjonistycznych.
Tytułowe „misterioso” jest zwrotem zaczerpniętym z teorii muzyki. Mówi artyście, aby wykonał dany utwór w tajemniczy sposób. – To moja propozycja zmiany optyki. Zachęcam, żeby spojrzeć na nietypowe ciało nie jako na tragedię wywołującą litość, a na zjawisko tajemnicze, unikalne doświadczenie – wskazała Markiewicz. Jej zdaniem w mediach dominuje smutny obraz niepełnosprawności, pojawiający się głównie przy okazji spotów kampanii fundacji charytatywnych. Kurator dodał, że termin określa coś nieuchwytnego, pociągającego przez swoją tajemniczość. – To moment, kiedy dokonuje się iluzja, z kapelusza wylatują gołębie, a kobieta przecięta na pół ożywa – powiedział.
Centralnym elementem wystawy jest ogromny cylinder magika, do którego można wejść. – W jego wnętrzu dokonuje się transformacja rzeczywistości, przemiana – misterioso – zwrócił uwagę Ronduda. Jego zdaniem, sztuka od zawsze związana jest z iluzją. – Historia europejskiego malarstwa realistycznego opiera się na iluzji przestrzennej. Wszystkie malarskie dzieła sztuki realistycznej to sztuczki iluzjonistyczne, które oszukują nas, że widzimy trójwymiarową przestrzeń. Kino też polega na iluzji – tłumaczył.
– Zależy mi, żeby „odzyskać” pokazy dziwolągów, ponieważ występowały w nich osoby z ciałami podobnymi do mojego. Często była to dla nich jedyna możliwość pracy zarobkowej oraz miejsce tworzenia się społeczności. Dlatego istotne jest dla mnie, żeby występować – tak jak oni – podkreśliła. Uważa ich za swoich prekursorów.
Nadia Markiewicz odnosi się w swojej twórczości do zagadnienia niepełnosprawności od początku swojej artystycznej ścieżki. Jej praktyce towarzyszy chęć wywołania zmian w społecznym postrzeganiu tego tematu. – Uważamy go za marginalny, a prawda jest taka, że nawet jeśli obecnie kogoś nie dotyczy, to może dotknąć go niespodziewanie w każdej chwili. Większość z nas doświadczy jej tymczasowo, najczęściej podczas późnej starości. Dlatego to temat dotyczący każdego człowieka. Mimo to wolimy o nim nie mówić – tłumaczyła.
Ronduda wskazał, że osoby z niepełnosprawnościami to kolejna emancypująca się grupa, która walczy o swoją widzialność, także w muzeach. Artystka z niepełnosprawnością poprzez wystawę sama o niej opowiada w różnych kontekstach, co, według niego, jest nowym zjawiskiem. Wcześniej zazwyczaj o osobach z niepełnosprawnościami wypowiadały się osoby pełnosprawne.
– Posługuję się językiem świata rozrywki, żeby zafascynować, wciągnąć i rozbawić widzów. Chce w niecodzienny sposób nakierować ich uwagę na temat niepełnosprawności. Nie chcę robić tego w sposób, który przeraża, a taki, dzięki któremu łatwiej przyswoić to zagadnienie – podkreśliła artystka.
29 stycznia podczas wernisażu odbędzie się pokaz iluzji karcianych w wykonaniu iluzjonistki Joanny Pałeczki.
Wystawę „Misterioso” Nadii Markiewicz można oglądać od 29 stycznia do 12 kwietnia w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. (PAP)
Zuzanna Piwek, fot. Instagram Stoliczne Muzea
Data publikacji: 28.01.2026 r.


