Głęboki niedosłuch czy głuchota prowadzą do drastycznego wyłączenia z życia społecznego i codziennej aktywności zawodowej. Dlatego naprawdę warto dbać o kondycję słuchu – powiedział PAP dr Piotr Wardas, kierownik Oddziału Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej w szpitalu św. Barbary w Sosnowcu.
3 marca obchodzony jest Światowy Dzień Słuchu – międzynarodowa inicjatywa prowadzona pod egidą Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), której celem jest zwiększanie świadomości w zakresie profilaktyki, wczesnej diagnostyki i leczenia chorób narządu słuchu.
Jak zaznaczył specjalista, w debacie publicznej problem niedosłuchu bywa upraszczany. – Najczęściej kojarzymy go ze schorzeniami ucha środkowego czy przewodu słuchowego. Tymczasem wiele, jeśli nie większość przypadków dotyczy uszkodzeń ucha wewnętrznego, które pełni rolę naszego „mikrofonu”, oraz wyższych struktur drogi słuchowej, w tym ośrodków neurologicznych – wyjaśnił dr Wardas.
Proces słyszenia obejmuje współpracę wielu narządów i układów. Odpowiada nie tylko za rejestrację dźwięków, lecz przede wszystkim za prawidłowe rozumienie mowy. Zaburzenia na każdym z tych poziomów mogą prowadzić do trwałych deficytów.
– Nie zdajemy sobie na co dzień sprawy, jak bardzo złożonym mechanizmem jest słuch, i jak wiele struktur musi prawidłowo współpracować, abyśmy mogli rozumieć mowę – dodał lekarz.
Jednym z najważniejszych czynników ryzyka pozostaje hałas. – Dawniej utożsamiano go głównie z przemysłem i miejscem pracy. Dziś coraz częściej wiąże się z zachowaniami społecznymi: głośnymi klubami, koncertami czy nieumiejętnym korzystaniem z osobistych urządzeń audio – podkreślił dr Wardas.
Według niego niedosłuch staje się problemem cywilizacyjnym, obserwowanym nie tylko w Polsce. Coraz powszechniejsza ekspozycja na dźwięki o wysokim natężeniu oraz brak świadomości zagrożeń przekładają się na wzrost liczby pacjentów.
Specjalista zwrócił uwagę, że na pogorszenie słuchu wpływają również schorzenia ogólnoustrojowe. – Cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy zmiany miażdżycowe prowadzą często do nieodwracalnych uszkodzeń narządu słuchu – zarówno w obrębie ucha wewnętrznego, jak i struktur o charakterze neurologicznym – tłumaczył.
Jak zaznaczył, konsekwencją postępującej utraty słuchu jest nie tylko problem medyczny, lecz także narastające wykluczenie społeczne. Osoby z głębokim niedosłuchem częściej ograniczają aktywność zawodową i kontakty społeczne, co może prowadzić do izolacji.
Profilaktyka powinna obejmować zarówno ochronę przed hałasem, jak i kontrolę chorób metabolicznych oraz sercowo-naczyniowych.
Z danych Główny Urząd Statystyczny wynika, że w Polsce liczba osób z niedosłuchem może sięgać 800 tys. Zdaniem lekarzy rzeczywista skala problemu może być jednak większa, ponieważ część osób nie zgłasza się na diagnostykę ani leczenie.
Światowy Dzień Słuchu ma przypominać, że utrata słuchu to nie tylko kwestia zdrowotna, ale także społeczna – wpływająca na jakość życia, relacje i aktywność zawodową setek tysięcy osób. (PAP)
jms/ zan/, fot. freepik.com
Data publikacji: 03.03.2026 r.


