Bruk-Bet Termalica Kraków wywalczyła awans do turnieju finałowego EGCA Champions League. Mistrzowie Polski zajęli drugie miejsce w Barcelonie, gdzie odbyła się jedna z trzech imprez eliminacyjnych. W finale zawodów Słonie przegrały 6:9 z Aarhus Goalball z Danii. Podium uzupełniła RGC Hansą Rostock. Marcin Czerwiński został królem strzelców.
16-20 września w Berlinie odbędzie się turniej finałowy EGCA Champions League. Weźmie w nim udział 10 goalballowych klubów z Europy. W tym gronie znajdą się mistrzowie Polski – Bruk-Bet Termalica Kraków. Słonie zajęły bowiem drugie miejsce w turnieju eliminacyjnym, który został zorganizowany 26 lutego-1 marca w Barcelonie. Możliwość gry w stolicy Niemiec uzyskują po 3 najlepsze drużyny trzech imprez kwalifikacyjnych. Wcześniej tego typu zawody zostały rozegrane w Portugalii, a pod koniec marca odbędą się w Serbii. Natomiast automatycznie zakwalifikował się klub gospodarzy – Füchse Berlin.
– Cieszymy się z osiągniętego celu, jakim było uzyskanie awansu do turnieju finałowego. Myślałem, że będzie nieco łatwiej, ale nie zabrakło niespodzianek i bardzo wyrównanych spotkań. Może też nasz ubiegłoroczny sukces w kwalifikacjach w Czarnogórze, gdzie wygraliśmy wszystkie mecze, nieco zamazuje obraz – mówi Piotr Niesyczyński, trener Bruk-Betu Termaliki Kraków.
Walka o awans
Na piątek (27 lutego) zaplanowana była faza grupowa. Mistrzowie Polski trafili do grupy B, gdzie rywalizację rozpoczęli od porażki 7:8 z ekipą z Danii – Aarhus Goalball. Następnie pokonali 15:9 drużynę z Anglii – Northern Allstars. Na koniec dnia Krakowianie wygrali 14:8 ze Sportingiem Lizbona. Słonie zajęły drugie miejsce w grupie, za Duńczykami, którzy zgromadzili komplet punktów.
– Na początku zabrakło nam ogrania. Hala była zupełnie inna niż te, w których wcześniej występowaliśmy. Dźwięk rozchodził się tam inaczej, a jednocześnie do gry mieliśmy bardzo miękkie piłki. Pierwszy mecz przegraliśmy jedną bramką. Pozostałe spotkania wymagały od nas większej koncentracji, aby zająć jak najwyższe miejsce w grupie – dodaje Piotr Niesyczyński.
W sobotę została zainaugurowana faza pucharowa. Pierwszym rywalem Słoni była Näpäjä. Finowie zajęli bowiem trzecie miejsce w grupie A, z jednym zwycięstwem i dwoma porażkami. Krakowianie zapisali ten pojedynek na swoje konto, triumfując 10:5. W półfinale zaś zmierzyli się z RGC Hansą Rostock. Wcześniej goalballiści z Niemiec wygrali wszystkie swoje mecze w Barcelonie. Z mistrzami Polski jednak przegrali 6:8. W efekcie drużyna z Krakowa zapewniła sobie awans do finału turnieju kwalifikacyjnego oraz wyjazd do Berlina.
– Wiedzieliśmy, że Finowie byli prawie najsłabsi w grupie A, ale na każdym turnieju rozkręcają się z meczu na mecz. Zmobilizowaliśmy się, żeby przejść dalej. W półfinale mieliśmy bardzo trudnego przeciwnika, z którym wcześniej nigdy nie wygraliśmy. Pierwsza połowa, zakończona remisem 4:4, była niezwykle dynamiczna. Później prędkość gry nieco spadła, ale okazaliśmy się lepsi – opisał trener Bruk-Betu Termaliki Kraków.
Na podbój Berlina
W finale imprezy znalazły się drużyny, które wcześniej zagrały z sobą w fazie grupowej. Rywalem Słoni ponownie była ekipa z Aarhus. Krakowianie rozpoczęli to starcie w zestawieniu innym niż zazwyczaj. Na ławce rezerwowych pozostał m.in. najlepszy polski goalballista – Marcin Czerwiński, który odczuwał trudy turnieju. Duńczycy szybko zdobyli przewagę, pierwszą połowę wygrali 5:1. Później na parkiecie pojawił się ww. zawodnik. Jednak Krakowianie nie zdołali zrewanżować się rywalom, którzy wygrali 9:6.
– Pod koniec meczu przegrywaliśmy jedną bramką. Taka strata była do odrobienia. Postanowiliśmy więc zaryzykować, ale nie przyniosło to spodziewanego efektu. Ogólnie patrząc, postawa Aarhus była największą niespodzianką imprezy. Ich środkowy zagrał chyba turniej życia. Patrząc tylko na finał, obronił wiele trudnych piłek Marcina czy Bartka [Niesyczyńskiego – przyp. red.]. My swój cel zrealizowaliśmy – podkreślił trener Słoni.
Przepustkę do Berlina wywalczyła też RGC Hansa. W meczu o trzecie miejsce wygrała 11:1 z gospodarzami – ONCE Catalunya. Występujący w barwach niemieckiego klubu John Turloff został uznany MVP turnieju. Z kolei Marcin Czerwiński sięgnął po tytuł króla strzelców imprezy, zdobywając 45 bramek. W stolicy Niemiec zabraknie zespołu Ha. Vi. 2 Bruksela, który w poprzednim sezonie triumfował w finale EGCA Champions League. Belgowie ukończyli rywalizację w Barcelonie na szóstej pozycji.
– W ubiegłym roku zajęliśmy czwarte miejsce w turnieju finałowym. We wrześniu chcielibyśmy poprawić to osiągnięcie. Jeszcze nie znamy wszystkich drużyn, które tam wystąpią, ale nie będziemy bez szans na medal. Powalczymy, zwłaszcza że pojawia się dodatkowy cel. 3 najlepsze drużyny zapewnią sobie udział w Klubowych Mistrzostwach Świata. To dodatkowa motywacja, aby coraz więcej znaczyć w gronie goalballowych klubów – podsumował Piotr Niesyczyński.
Turniej w Barcelonie – klasyfikacja końcowa
1. Aarhus Goalball (Dania)
2. Bruk-Bet Termalica Kraków
3. RGC Hansa Rostock (Niemcy)
4. ONCE Catalunya (Hiszpania)
5. Sporting CP (Portugalia)
6. Ha. Vi. 2 Bruksela (Belgia)
7. Northern Allstars (Anglia)
8. Näpäjä (Finlandia)
Marcin Gazda, fot. Bruk-Bet Termalica Kraków
Data publikacji: 09.03.2026 r.


