Witold Skupień na trzecich z rzędu zimowych igrzyskach paralimpijskich zajął piąte miejsce. Tym razem dokonał tego na trasie we włoskim Tesero w biegu narciarskim na 10 km techniką klasyczną.
Piątą lokatę zajął także w Pjongczangu w 2018 roku oraz cztery lata później w Pekinie. Łącznie to jego czwarte igrzyska.
– Śmieję się, że to albo moje przekleństwo, albo radość i szczęście, bo jednak już na czwartych igrzyskach kończę w światowej czołówce. Przecież różnice czasu na mecie były minimalne. Nie smucę się, bo sam sobie mogę powiedzieć, że dałem dziś z siebie naprawdę wszystko. Cóż, rywale okazali się lepsi, taki jest sport – powiedział Skupień po biegu w kategorii zawodników startujących na stojąco.
Jak przyznał, perfekcyjnie biegło mu się zwłaszcza na stadionie, gdzie śnieg był najtwardszy. Serwisanci doskonale przygotowali mu narty. Jednak cała górna sekcja „rozpływała się w marcowym cieple”.
– Nigdy chyba nie biegłem w gorszych warunkach dla kogoś takiego, jak ja, czyli startującego bez pomocy kijków. Zapadałem się po same kostki – dodał zawodnik, cytowany w komunikacie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.
Reprezentacja Polski pozostaje na razie bez medalu w paralimpiadzie we Włoszech. (PAP)
bia/ cegl/, fot. Bartłomiej Syta / Polska Fundacja Paraolimpijska / Robert Szaj
Data publikacji: 12.03.2026 r.


