Wystartował cykl Pikników Paralimpijskich. Gorzów wysoko zawiesił poprzeczkę

Gdzie mógł się odbyć pierwszy w tym roku Piknik Paralimpijski z cyklu „Zbliżamy Ludzi Przez Sport”? Oczywiście w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie tamtejszy GZSN START kończy 50 lat! 29 maja 2026 r. w Parku Górczyńskim przy fontannie „Motylia” nie brakowało atrakcji, a także chętnych, by z nich skorzystać.

– Dzieciaków było chyba jeszcze więcej niż na poprzednim, wrześniowym pikniku. Rewelacja! – nie ukrywał radości Zbigniew Lewkowicz, trener paralekkoatletyki, a także przewodniczący GZSN START Gorzów Wlkp. – Myślę, że impreza była udana w 150 proc. co najmniej, bo te 50 proc. to pogoda, cały czas świeciło słońce, a 100 proc. wypracowaliśmy my wraz z partnerami – PKPar-em i LUX MED-em.

Spotkać bohaterów
Każdy mógł spróbować swoich sił w najróżniejszych dyscyplinach – bocci, paratenisie stołowym, paranarciarstwie biegowym czy szachach, a także pchnąć kulą z tzw. kozy, czyli w pozycji siedzącej, przymierzyć się do handbike’a, czyli roweru ręcznego, czy choćby postrzelać z karabinu laserowego.

– Był też LUX MED ze swoją strefą z dmuchańcami, które dzieciaki uwielbiają, ale też różnymi elementami medycznymi, jak masaż – opowiadał przewodniczący START-u Gorzów. – Na pewno atrakcyjne były również zajęcia z animatorką, która prowadziła różnego rodzaju konkursy dla dzieci. Mieliśmy też swoje animacje, układanie puzzli, a te mamy ze sportowymi bohaterami, czyli naszymi paralimpijczykami.

Ci bohaterowie byli nie tylko na puzzlach. Osobiście można też było spotkać medalistów paralimpijskich i reprezentantów Polski.

– Byli: Maciej Lepiato, Milena Olszewska, Łukasz Mamczarz, Bartosz Sienkiewicz, sportowcy obsługiwali też stoiska, np. Witek Skupień czy Krzysztof Plewa – wymieniał Zbigniew Lewkowicz.

Tradycyjnie już, tak jak podczas ubiegłorocznych pikników, szczególnym zainteresowaniem cieszyło się strzelectwo laserowe – tym razem w pozycji leżącej, parabiathlonowej. Mnóstwo dzieci odwiedziło także strefę dostępności.

Nie straszyć
– Mieliśmy standardowe atrybuty osób z różnymi niepełnosprawnościami, czyli wózki, ale i platformy imitujące krawężniki, do tego białe laski i opaski na oczy, albo rękawice bokserskie, które symulują trudności osób z niepełnosprawnością rąk – wymieniała Anna Rutz z Fundacji Polska Bez Barier, która prowadziła strefę dostępności. – Wszystkie te rekwizyty cieszyły się dużym zainteresowaniem, największym oczywiście wózki aktywne. Dzieciaki podejmowały się różnych wyzwań, jak podjeżdżanie pod coraz wyższe progi, a także zostanie asystentem osoby niewidomej lub słabowidzącej. Jedno dziecko zakładało opaskę na oczy i brało białą laskę, a drugie asystowało mu, podając rękę i mówiąc, co jest wokół. Potem dzieci wymieniały się rolami. Było bardzo fajnie, świetna atmosfera, a niektórym tak się podobało, że wracali do nas po kilkanaście razy.

Strefa dostępności bawiąc – uczy. Nie chodzi przecież wyłącznie o to, by przejechać się na wózku czy przejść się z zasłoniętymi oczami.

– Co jest dla nas bardzo istotne, to żeby nie straszyć ludzi niepełnosprawnością, żeby to nie było na zasadzie „o nie, ja bym tak nie chciał” – podkreślała Anna Rutz. – Chodzi raczej o to, żeby pokazywać, że to jest czyjaś codzienność, ale da się z tym żyć.

– Tak, tutaj to jest bardziej o strategiach, wyobraźni, a nie jakieś robienie cyrku i teatru – dodał Maciej Augustyniak z Fundacji Polska Bez Barier. – Dla mnie bardzo ważne jest to, żeby zrobić dobrą narrację do tego, żeby była na to chwila. Chodzi o to, żeby człowiek nie zostawał z takim dominującym uczuciem ulgi po tym wszystkim, tylko bardziej o to, żeby zaczął sobie obracać w głowie, jak można zrobić, żeby było trochę dostępniej.

Edukacja to fundament
Dzieci zadawały Annie ciekawe pytania, choćby o to, jak to jest poruszać się na wózku, czy zdarzyło jej się kiedyś wywrócić, a jeden z chłopców po chodzeniu w opasce na oczach i z białą laską zaczął opowiadać, że czuł, jakby poruszał się dzięki echolokacji. Dzieci, zwłaszcza młodsze, mniej się boją eksperymentować, są też wszystkiego ciekawe i chętnie się uczą.

– Moim zdaniem edukacja to jest po prostu absolutny fundament każdego nowoczesnego, przyjaznego społeczeństwa – podkreślił Maciej Augustyniak. – Na pikniku dzieci było ogromnie dużo, nie tylko zresztą w naszej strefie, bo dzieciaki przychodziły całymi klasami. To było imponujące.

Trzeba jasno powiedzieć: ta frekwencja to nie był przypadek.

– Dużą promocję staramy się robić przed piknikami, bo to jest bardzo ważne. Osobiście docieram do dyrektorów przedszkoli, szkół i do stowarzyszeń, żeby przychodzili, żeby brali udział, bo warto – zaznaczył Zbigniew Lewkowicz. – Już pierwszy piknik, który organizowaliśmy z Polskim Komitetem Paralimpijskim w zeszłym roku, był mega, był super, ale ten miał chyba jeszcze większy zakres, więcej uczestników się przewinęło. Myślę, że wysoko zawiesiliśmy poprzeczkę.

Tekst i źródło zdjęcia.: PKPar

Data publikacji: 02.06.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również