Anna Dymna otrzymała na dwa dni klucze do bram Krakowa. W tym okresie jej fundacja zorganizowała na Rynku Głównym finał 18. edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki oraz koncert „Nadzieja mimo wszystko”. Ten ostatni skupiony był na temacie uzależnień osób z niepełnosprawnościami. Nie zabrakło świadectw podnoszenia się z kryzysowych sytuacji. Na scenie zaprezentowali się też znani artyści.
13 czerwca na Rynku Głównym w Krakowie został zorganizowany finał 18. edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. W trakcie jego rozpoczęcia Anna Dymna otrzymała klucze do bram miasta. Przekazał je dyrektor Departamentu Marki Kraków w Urzędzie Miasta Krakowa Daniel Wiśniowski. Chwilę później doszło do kolejnego symbolicznego zdarzenia na scenie w sąsiedztwie Wieży Ratuszowej. Irena Santor, sprawująca opiekę artystyczną nad wszystkimi edycjami konkursu, wypuściła z klatki białego gołębia. Bo piosenka, jak ptak, ma lecieć w przestworza.
– To była edycja przygotowywana przez cały rok. Natomiast finał zawsze jest pewnym zaskoczeniem. Po pierwsze, ze względu na pogodę. Po drugie, ze względu na prezentację wszystkich uczestników. Oczywiście, wcześniej poznajemy ich podczas półfinału, a także prób i warsztatów w Krakowie. Jednak za każdym razem możemy zobaczyć nowe twarze. Jedni dostają niezwykłej energii scenicznej, inni trochę znikają – mówi Maja Jaworska, wiceprezes zarządu i dyrektor Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko.
Na laureatów czekały statuetki Zaczarowanego Ptaszka oraz stypendia artystyczne od Fundacji Erste w wysokości 24 tys., 10 tys. i 5 tys. zł. O tym, kto otrzyma szansę ich zdobycia, przesądził majowy półfinał w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wówczas wybrano po sześcioro finalistów w dwóch kategoriach wiekowych: do szesnastu lat oraz powyżej 16. roku życia.
– Byłam już któryś raz w jury i zawsze poziom jest bardzo wysoki. Do finału trafiają naprawdę ludzie bardzo zdolni. Nie ma wyboru pomiędzy złym a dobrym, tylko to jest kwestia wrażenia tu i teraz. Długo debatowaliśmy, zwłaszcza w kategorii powyżej 16. roku życia, bo poziom był bardzo wyrównany. Czasem o zwycięstwie decydują detale, np. dobór piosenki, a nie sam talent, który tutaj u wszystkich naprawdę był niekwestionowany – informuje Monika Kuszyńska, jurorka.
Ocenianiem występów zajmowali się też Artur Barciś, Joanna Dark, Urszula Dudziak, Anna Karna i Rafał Kokot. Ponadto w gronie jurorów znaleźli się Adam Nowak, Zbigniew Preisner, Magda Steczkowska, Mietek Szcześniak i Magdalena Waligórska. Gremium przewodniczył Marek Dutkiewicz, który w tym roku obchodzi jubileusz 55-lecia pracy twórczej. Na Rynku Głównym zostały zaprezentowane utwory napisane przez niego. Publiczność usłyszała m.in. „To, co mam”, „Noc komety”, „Słodkiego, miłego życia” czy „Szklaną pogodę”.
Finaliści zaśpiewali po dwa utwory, najpierw wspólnie ze znanym artystą, a po chwili – solo. Na potrzeby festiwalu powstały duety z Krzysztofem Cugowskim, Ralphem Kaminskim, Alicją Majewską, Julią Pietruchą, Kaśką Sochacką oraz Igo. Koncert poprowadzili Anna Dymna, Mateusz Janicki i Maciej Musiał. Publiczność usłyszała również Mietka Szcześniaka oraz laureatki poprzedniej edycji – Kingę Wylęgły i Aleksandrę Nykiel.
– Postanowiliśmy uhonorować wielkiego tekściarza, żeby zaznaczyć jego jubileusz. Przypomnieliśmy utwory, które śpiewała cała Polska i śpiewa nadal, bo one nie przestają być popularne. Pan Marek był zadowolony z nowych aranżacji i nowych odkryć znanych utworów. Był pod wrażeniem Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, podkreślał to wiele razy – dodaje Maja Jaworska.
Anna Dymna, prezes Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko
Finaliści zaprezentowali wyjątkowo wysoki poziom. Widziałam, jaki problem mieli jurorzy. Stwierdzili nawet, że 3 osoby powinny dostać pierwsze miejsce. Nic dziwnego. Uczestnicy naszego konkursu z roku na rok reprezentują coraz lepszy warsztat muzyczny. Wiedzą przecież, że na tym festiwalu oceni ich grono wybitnych artystów. Przygotowują się więc starannie do występu. A potem dają z siebie wszystko. Śpiewają całym swoim życiem: bólem, buntem, tęsknotą, poczuciem własnej inności. Dlatego znane utwory inaczej interpretują. Wielu kompozytorów i tekściarzy mówi nam, że ich piosenki podczas tego festiwalu dostają nagle nowe życie, że zaczynają znaczyć zupełnie coś innego.
Emocje na scenie
W gronie młodszych uczestników zwyciężyła Malwina Ziółkowska z Bydgoszczy, która wystąpiła w duecie z Ralphem Kaminskim. Drugie miejsce zdobyła Bianka Berezowska z Wituni, a jej scenicznym partnerem był Igo. Najlepszą trójkę uzupełniła Oliwia Smoczyńska, która zaśpiewała z Krzysztofem Cugowskim.
– Podczas ogłaszania wyników mocno się stresowałam, ale podobnie było podczas półfinału. W maju autentycznie się wzruszyłam, bo miałam przed oczami występ na scenie na Rynku Głównym. Do utworu w finale podeszłam bardzo emocjonalnie, co mnie wyczerpało. Byłam w szoku, łezka w oku mi się zakręciła, co zauważyła Pani Ania [Dymna – przyp. red.]. Powiedziała, że ja płaczę, ale czułam ogromne szczęście – wspomina Julia Walczyna z Trześni, która zajęła pierwsze miejsce w kategorii powyżej 16 lat.
Zwyciężczynię można było usłyszeć w duecie z Igo. Natomiast drugie miejsce zajęła Wiktoria Urbanowicz z Ińska, występująca z Ralphem Kaminskim. W najlepszej trójce znalazł się też Kacper Kujawski ze Szczecina, który zaśpiewał z Julią Pietruchą.
– Tak naprawdę w niedzielę [14 czerwca – przyp. red.] dotarło do mnie, że wygrałam. Wszyscy staliśmy na scenie, zespół zagrał ostatni utwór i wtedy się rozpłakałam. Zrozumiałam, że to już jest koniec tego zaczarowanego czasu w Krakowie, a jako laureatka nie mogę się zgłosić na Festiwal przez 5 lat. Natomiast dzięki nagrodzie na pewno będę mogła się rozwinąć muzycznie – podkreśla Julia Walczyna.
Dla niej był to trzeci występ w finale Festiwalu. W 2019 r., mając 14 lat, zajęła drugie miejsce w kategorii dziecięcej. Wówczas na scenie wystąpiła z Kubą Badachem. Natomiast 3 lata wcześniej zaśpiewała z Katarzyną Nosowską. Zwyciężczyni tegorocznej edycji jest absolwentką Państwowej Szkoły Muzycznej w Stalowej Woli, w klasie fortepianu. Obecnie studiuje na trzecim roku na Wydziale Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego na kierunku Jazz i muzyka rozrywkowa.
– Kierownik muzyczny i aranżer stwierdzili, żebym zaśpiewała „Noc komety”. Uważam, że to był strzał w dziesiątkę. Zmieniliśmy ten utwór, przede wszystkim tonację, popracowaliśmy nad interpretacją tekstu. Byłam bardzo zadowolona ze swojego występu. Dałam z siebie wszystko, mimo że zaczął padać deszcz, chociaż on dodał trochę klimatu do tego numeru – opowiada zwyciężczyni kategorii powyżej 16 lat.
Jak zaznacza Maja Jaworska, publiczność dopisała, mimo naprawdę zmiennej i bardzo trudnej pogody. Organizatorzy byli przygotowani na takie warunki, rozdano peleryny i parasole. Dyrektor Fundacji podkreśla, że mimo zimna, publiczność nie opuściła finalistów i siedziała jak zaczarowana. To przede wszystkim efekt prezentowanych utworów i obecność znanych wykonawców.
Pokonywanie uzależnień
Z kolei 14 czerwca odbył się koncert „Nadzieja mimo wszystko”, który poprowadzili Anna Dymna i Ireneusz Czop. Scena była miejscem rozmów dotyczących uzależnień osób z niepełnosprawnościami. Wybór padł więc na temat, który niezwykle rzadko pojawia się w debacie publicznej.
– Problem dotyka większości rodzin w Polsce. Jeśli nie jest to alkoholizm czy narkomania, to jakiś rodzaj uzależnienia się pojawia w bliższym lub dalszym otoczeniu. Zależało nam na pokazaniu tego z zachowaniem godności dla rozmówców, a także delikatności dla ich rodzin. To są bowiem przykłady, które świadczą o tym, że człowiek może powstać na nowo po upadku – opisuje Maja Jaworska.
Publiczność poznała historie zawierające bolesne wspomnienia, ale nie zabrakło też przykładów radzenia sobie z różnymi trudnościami i nadziei na lepsze jutro. Świadectwo pokonywania kryzysowych sytuacji dali Jerzy Rymar, Łukasz Siemież, Daniel Skupio, Sebastian Kartosz i Piotr Truszkowski. W rozmowach uczestniczyli też specjaliści w leczeniu uzależnień. Znawcy tematu zaznaczyli, że w Polsce nie ma systemu terapii czy systemu pomocy. Zwróciła na to uwagę m.in. prezeska Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia siostra Małgorzata Chmielewska.
– Zwykli obywatele często nie potrafią sobie poradzić z uzależnieniami. Ale one dużo mocniej uderzają w osoby z niepełnosprawnościami. Im jest jeszcze trudniej pozbyć się tego problemu. Zaproszeni goście pokazują, że są na dobrej drodze, mimo że przeszli straszne rzeczy. Być może ktoś z widzów jest w podobnej sytuacji i dostrzeże możliwość zmiany. To jest właśnie nadzieja do pokazania światu – mówi Maciej Balcar, który zaśpiewał w trakcie koncertu.
Monika Kuszyńska, wokalistka i jurorka w finale 18. edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki
Podczas tego festiwalu jest taka piękna, szczera i niesamowita energia. Choć jest to konkurs i każdy chce wygrać, to nie czuje się takiej wyjątkowej rywalizacji. Panuje przyjacielska atmosfera, ludzie są bardzo życzliwi wobec siebie.
Dla mnie jest to też wyjątkowe wydarzenie. Z tego, co kojarzę, a trochę lat minęło, to było to pierwsze miejsce, w którym pojawiłam się publicznie po wypadku. Miałam chyba dwuletni okres, w którym po prostu stroniłam od ludzi, sceny czy mediów. Byłam tak bardzo wycofana, miałam problem ze swoją samooceną. Nie przypuszczałam, że jeszcze kiedyś mogę wrócić na scenę. Wtedy zadzwoniła do mnie Ania Dymna i zaprosiła na festiwal.
Nie miałam w ogóle pojęcia, co to jest. Gdybym wiedziała, to może wystraszyłabym się tego, ale pojechałam. Wtedy zobaczyłam ludzi, którzy pomimo różnych swoich – nazwijmy to niepełnosprawności – realizują swoją pasję, jaką jest śpiewanie i występowanie na scenie. Dla mnie to było przełomowe. Wydawało mi się, że niepełnosprawność przekreśla karierę sceniczną. Wtedy nastąpiło przewartościowanie. Od tamtej chwili zaczęłam się otwierać i wracać.
Koncertowa nadzieja
Rozmowy z kolejnymi gośćmi były przeplatane występami artystów. Wspomniany Maciej Balcar zaprezentował „Moją i twoją nadzieję”. Jak podkreśla, o takim wyborze zdecydowały dwa główne czynniki. Po pierwsze, bardzo ceni sobie twórczość Kasi Nosowskiej. Po drugie, to jest kawał hymnu, który pojawiał się przy różnych akcjach wspierających ludzi. Publiczność oklaskiwała również występy Joanny Kulig, Moniki Kuszyńskiej, Adama Nowaka i Magdy Steczkowskiej. Wspólnie zaśpiewali też finaliści tegorocznej edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.
– Ten koncert to był świetny pomysł. Pani Ania Dymna powiedziała, że dużo osób zrezygnowało z opowiedzenia o sobie, m.in. z powodu obaw o utratę pracy. Podziwiam rozmówców, którzy zdecydowali się wystąpić na scenie. To na pewno daje nadzieję, nie tylko ludziom z niepełnosprawnościami – stwierdza Julia Walczyna.
Z kolei Monika Kuszyńska zaznacza, że nie borykała się z uzależnieniami, ale po wypadku była bardzo słaba. Nie rozumiała, co się dzieje i nie wiedziała, co z nią będzie. Wówczas podnosiły ją świadectwa ludzi, którzy przeszli coś podobnego. To ją bardzo mobilizowało i inspirowało. Jak podkreśla wokalistka, takie rozmowy na forum są ważne, bo ktoś, kto usłyszy takie słowa, nawet przypadkiem, może zmienić swoje życie.
– W niedzielę była jeszcze gorsza pogoda niż w sobotę, zimno, ale publiczność słuchała kolejnych historii. Myślę, że taka postawa dodała otuchy osobom, które w pewnym momencie swojego życia utraciły różne wsparcie. Ale gdzieś dostrzegły światełko, podniosły się, co budzi nasz podziw. Trzymamy kciuki, bo to jest podobno walka do końca życia – zaznacza Maja Jaworska.
Retransmisja tego koncertu odbędzie się 28 czerwca (niedziela) w TVP2, początek o godz. 16:15. Natomiast dwie części finału 18. Festiwalu Zaczarowanej Piosenki są dostępne na TVP VOD (część I: https://vod.tvp.pl/programy,88/festiwal-zaczarowanej-piosenki-odcinki,279339/odcinek-40,S01E40,3095828, część II: https://vod.tvp.pl/programy,88/festiwal-zaczarowanej-piosenki-odcinki,279339/odcinek-41,S01E41,3098421).
Tekst i fot. Marcin Gazda
Data publikacji: 27.06.2026 r.


