„Warto chcieć i warto marzyć”

„Niedawno napisałam książkę pt. Moje życie z porażeniem 4K, na której wydaniu bardzo mi zależy” – to słowa Anny Tomanek, które już zyskały czas teraźniejszy. „Chciałabym też – pisze dalej – by moja historia coś po mnie pozostawiła, by była dowodem, że mimo potężnych ograniczeń, gdy się chce i ma się przy sobie kochających ludzi, można osiągnąć wiele. Tak więc warto chcieć i warto marzyć.”

Książkę Moje życie z porażeniem 4K, pięknie wydaną przez Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Technologii Eksploatacji Wydawnictwo Naukowe, w ramach projektu Metoda STEM w kształceniu włączającym (STEM for Inclusive Schools), a współfinansowaną przez Unię Europejską, można już przeczytać. A co ważniejsze, można ją zabrać ze sobą wszędzie, bo tradycyjna wersja papierowa pozwala na kontakt bezpośredni, bardziej osobisty, intymny…

Zaczęłam od informacji na zewnętrznej stronie okładki. Dotyczyła autorki i od razu spowodowała ogromne zainteresowanie. „Absolwentka Uniwersytetu Opolskiego. Ukończyła studia I i II stopnia na kierunku socjologia. Znalazła pracę w Kędzierzyńsko-Kozielskim Parku Przemysłowym. Pracę, bez której nie wyobraża sobie swojej codzienności. Jest wolontariuszką Fundacji PARK.

Swoje obowiązki wykonuje przy komputerze, na klawiaturze pisze nosem. Mimo znacznej niepełnosprawności fizycznej i ograniczeń z nią związanych lubi mieć zajęcie.” – napisano.
Sama o sobie pisze w sposób prosty i już na wstępie dokonuje autoprezentacji, pokazując czego nie może zdziałać bez pomocy drugiej osoby, a właściwie bardziej co może zrobić z jej pomocą. Przede wszystkim oczywiście Mamy.

W magazynie „Nasze Sprawy” redaktor Halina Guzowska, w materiale „Kiedy piszesz historię swojego życia nie pozwól, aby ktoś inny trzymał pióro” napisała:
„Ta sentencja nieznanego autora otwiera fejsbukową stronę Anny Tomanek z Kędzierzyna Koźla. I nic dziwnego – ona realizuje to przesłanie w praktyce i to podwójnie: decydując o własnym losie mimo poważnych ograniczeń i traktując jako pióro własny nos, bo tylko w ten sposób może pisać i swobodnie porozumiewać się ze światem.

Panią Anię spotkałam na niedawnej konferencji „Realizacja praw osób z niepełnosprawnościami w praktyce”, która w przeddzień Międzynarodowego Dnia Osób z Niepełnosprawnościami odbywała się w Warszawie. Przyjechała na nią wraz z innymi OzN, by swoją osobą i osiągnięciami, jak by się wydawało niemal niemożliwymi do osiągnięcia w jej sytuacji /…/ przekonywać decydentów o potrzebie pilnego przyjęcia ustawy o asystencji. Przywiozła ze sobą list, który w trakcie obrad został odczytany w jej imieniu wywołując wielkie poruszenie wśród zebranych. Opisała w nim własną sytuację i marzenie, to najnowsze, bo wiele wcześniejszych już się spełniło.”

Książka napisana z perspektywy osoby niezdolnej do samodzielnej egzystencji to mocny przekaz skierowany do szerokiego odbiorcy i do każdego z osobna. Wzruszająca szczerość opowieści sprawia, że z wciąż rosnącym zainteresowaniem czytamy jej kolejne strony. Poznajemy świat Anny, dla której komputer i telefon komórkowy są nie tylko narzędziami do pracy – to też jej okno na świat!

„Moje życie z porażeniem 4K, to moja historia od początku – pisze autorka. – Od chwili narodzin, których to przebieg zasądził o moim życiu i uczynił je innym, trudniejszym. Dalej, przez czasy dzieciństwa, szkołę, czasy młodzieńcze. Aż po te, kiedy stałam się kobietą. Kobietą nie tylko z fizycznego czy biologicznego punktu widzenia, ale również, a może przede wszystkim emocjonalnego”.

W miarę czytania w sposób zupełnie niezauważalny wtapiamy się w opowieść, która miejscami staje się traktatem filozoficznym, jednocześnie opowiadaniem, odezwą i apelem w imieniu OzN. Zaiste prawdziwa jest teza jej twórczyni, że „książka ma wysoki potencjał edukacyjny i prospołeczny”. Autorka, wśród wielu innych, stawia zasadnicze pytanie: „Czy kiedyś skończy się to etykietowanie i naznaczanie? Przecież każdy człowiek i każdy przypadek jest inny. /…/ Jestem podmiotem i tak też chcę być traktowana – podmiotowo. Tak jak każda osoba powinna być traktowana, bez względu na niepełnosprawność czy jakiekolwiek inne czynniki.”

Pisząc o przeróżnych reakcjach i odbiorze jej jako osoby innej, na wózku, przywołuje reakcje różnych ludzi w sklepie, urzędzie, u lekarza, na ulicy itp. „Od tych dobrych, pozytywnych i świadomych, po przykre i bolesne. Wiele z nich przytaczam w swojej książce – pisze dalej A.Tomanek – wierząc, że zmieni to w jakimś stopniu postrzeganie niepełnosprawności przez każdą osobę, która tę książkę przeczyta. Chcę pokazać, że niepełnosprawności nie należy się bać, wyśmiewać się z niej, izolować czy w jakikolwiek sposób szufladkować. Może ona dotknąć każdego i w żadnym wypadku nie czyni nikogo gorszym. Osoby z niepełnosprawnościami chcą i powinny być traktowane na równi z innymi. Jak inni mają przecież swoje cele, marzenia i potrzeby.”

Dum spiro spero , czyli – Dopóki oddycham, mam nadzieję (lub: Nie tracę nadziei, póki żyję), to słowa symbolizujące niezłomność, wiarę i wytrwałość pomimo trudności. Kilka miesięcy temu cytowałam te słowa w recenzji książki „Będzie dobrze” pióra Aleksandry Kern. Z pełnym przekonaniem powtarzam je równie w odniesieniu do publikacji Moje życie z porażeniem 4K, Anny Tomanek.

Na kartach tego niezwykłego curriculum vitae jego bohaterka zwierza się czytelnikowi ze swych radości, także trosk i marzeń. „Chciałabym bardzo, aby piękna zasada „każdy inny – wszyscy równi” była normą. Bez względu na inność, w tym przypadku na niepełnosprawność, każdy człowiek ma swoją godność. Każdemu należy się poszanowanie jego praw i godności.” I jeszcze raz nawołuje: „Traktowanie podmiotowe, nigdy przedmiotowe.”

W końcowej części książki z przekonaniem stwierdza: „Jeśli jesteś osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji, to Twoje ograniczenia są i będą. One nie są wymysłem, tylko faktem. I nie znikną za pomocą czarodziejskiej różdżki czy pięknych haseł,”

Są także gorące podziękowania autorki dla osób i instytucji wspierających jej leczenie i rehabilitację. Także za merytoryczną współpracę wydawniczą i za opracowanie tłumaczenia książki na PJM oraz przygotowanie jej wersji audio. Również dla pierwszej redaktorki publikacji Moje życie z porażeniem 4K, która profesjonalnie zadbała o jej redakcję i za to, że była, i za to, że jest – ale przede wszystkim dla Mamy, bo to Mama tworzy jej codzienność i jest jej opoką…

I to jest bardzo ważne przesłanie wyrażające jej wiarę w dobrych ludzi i w to, „że jest ich więcej i że świat nie zginie dzięki nim…”

Dobrze, że powstają takie książki. Czytając je przekraczamy granice, które przestają nas dzielić na tych zdrowych i z niepełnosprawnościami. Dzięki nim możemy oczami osoby z niepełnosprawnością zobaczyć świat i codzienność z tej drugiej strony, z wrażliwością i zrozumieniem.

W czytaniu pomaga wystarczająco duży i wyraźny druk, dobra czytelna interlinia i dostateczne marginesy. Załączono kilka dobrej jakości zdjęć, przejrzyście zostały wyodrębnione nowe rozdziały i ich tytuły oraz wypunktowane – innym kolorem czcionki – myśli ważne dla autorki.

Serdecznie polecamy lekturę.

Iwona Kucharska

Data publikacji: 05.08.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również