Polska pełna niespodzianek, czyli niezwykłe miejsca blisko i daleko

Autorka wśród rzeźb M. Abakanowicz w Afloparku

Odkrywanie świata jest dla mnie ważną i fascynującą częścią życia. Z pasją podróżuję daleko, poznaję nowe kraje, kultury i obyczaje, ale z nie mniejszą ciekawością przemierzam Polskę, odkrywając jej różnorodność i piękno. Warto bowiem zejść z utartych szlaków i zajrzeć do małych miasteczek, wsi oraz miejsc, które nie zawsze trafiają na pierwsze strony przewodników. To właśnie tam często czekają niezwykłe zabytki, malownicze zakątki i historie, które potrafią zaskoczyć nawet doświadczonego podróżnika. Co ważne, coraz więcej polskich atrakcji staje się dostępnych również dla osób z niepełnosprawnościami. Poniżej przedstawiam kilka wyjątkowych miejsc, które odwiedziłam tego lata – miejsc wartych poznania i wpisania na własną podróżniczą mapę.

Władysławowo
Władysławowo to jeden z najpopularniejszych nadmorskich kurortów. W lipcu tego roku odwiedziłam to miasto po raz pierwszy i przekonałam się, że ma ono naprawdę wiele do zaoferowania: wakacyjny gwar, rybacką tradycję, szeroką plażę (wejście nr 9 jest przystosowane dla osób z niepełnosprawnościami) oraz atmosferę kurortu, w którym zauroczenie zaczyna się już podczas pierwszego spaceru nad morzem. Pogoda bywa tu kapryśna, ale przecież zmienność Bałtyku jest częścią jego uroku.

Historia miasta sięga średniowiecznej Wielkiej Wsi, a nazwa Władysławowo nawiązuje do króla Władysława IV Wazy i XVII-wiecznej twierdzy. Warto zajrzeć do portu rybackiego, przespacerować się Aleją Gwiazd Sportu, a także zobaczyć słynny dom do góry nogami czy Muzeum Figur Woskowych (nie jest dostępne dla osób z niepełnosprawnościami). Popularny „Władek” oferuje liczne hotele, pensjonaty i ośrodki wypoczynkowe; tworzą one wygodną bazę do odkrywania wybrzeża – od Półwyspu Helskiego po malownicze kaszubskie zakątki.

Pałac w Pstrokoniach
Z niesłabnącą ciekawością wyszukuję informacji o niewielkich, często zapomnianych zamkach i pałacach ukrytych z dala od popularnych szlaków turystycznych. Ich odkrywanie niezmiennie dostarcza mi wzruszeń i zachwytu. Te niezwykłe miejsca, pieczołowicie odnawiane i przywracane do dawnej świetności, otrzymują drugie życie. W ich murach wciąż pobrzmiewają echa minionych epok, opowieści o dawnych mieszkańcach i wydarzeniach, które kształtowały historię regionów. Odwiedzając je, nie tylko poznajemy przeszłość, lecz także uczymy się szacunku dla dziedzictwa kulturowego oraz imponującego kunsztu naszych przodków.

Do takich miejsc bez wątpienia należy pałac w Pstrokoniach koło Zduńskiej Woli, jedna z najciekawszych, choć wciąż mało znanych rezydencji regionu. Historia tego miejsca sięga czasów rodu Pstrokońskich, od których wieś wzięła swoją nazwę. Na początku XVII wieku majątek przeszedł w ręce Walewskich, a około 1820 roku powstała istniejąca do dziś murowana siedziba otoczona rozległym parkiem.

Budynek zachwyca harmonijną bryłą, ozdobnym ryzalitem oraz charakterystyczną trzykondygnacyjną wieżą, górującą nad koronami wiekowych drzew. Po II wojnie światowej mieściła się tu szkoła, obecnie pałac jest własnością prywatną. Odbywają się tutaj warsztaty, wesela, konferencje. Dzięki starannej renowacji odzyskał dawny blask i znów przypomina elegancką ziemiańską rezydencję. To miejsce, które urzeka ciszą, historią i atmosferą dawnej polskiej prowincji. Niestety, pałac nie jest przystosowany dla osób z niepełnosprawnością.

Kościół w Korczewie
Niedaleko mojej rodzinnej Zduńskiej Woli, pośród pól i starych drzew, stoi jeden z najcenniejszych zabytków regionu – drewniany kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej Dziewicy i Męczennicy w Korczewie (diecezja włocławska). Ta modrzewiowa świątynia, wzniesiona w 1729 roku, urzeka prostotą i spokojem, których coraz trudniej doświadczyć we współczesnym świecie. Choć obecny kościół liczy niemal trzysta lat, tradycje miejscowej parafii sięgają średniowiecza.

Barokowa świątynia została zbudowana w konstrukcji zrębowej. Jej drewnianą bryłę wieńczy kryty gontem dach, nad którym wznosi się czworoboczna wieżyczka zwieńczona hełmem z latarnią. Wnętrze, przesycone zapachem drewna, kryje cenne wyposażenie z XVII i XVIII wieku. Na szczególną uwagę zasługują ołtarz główny z rzeźbionym tabernakulum z pierwszej połowy XVII wieku, ołtarze boczne oraz zabytkowy krucyfiks. Warto również zwrócić uwagę na obraz Madonny z Dzieciątkiem, namalowany w 1881 roku przez Arkadiusza Jasieńskiego.

W Korczewie czas zdaje się płynąć wolniej, a historia harmonijnie splata się z codzienną modlitwą kolejnych pokoleń mieszkańców. To miejsce nie tylko dla miłośników zabytków, lecz także dla tych, którzy podczas podróży szukają chwili wyciszenia, refleksji i duchowego wytchnienia.

Pałac w Wojsławicach k. Zduńskiej Woli
Również niedaleko Zduńskiej Woli, pośród zieleni starego parku, wznosi się odrestaurowany pałacyk w Wojsławicach – kolejny piękny dowód na to, że zabytki mogą otrzymać nowe, wartościowe życie. Wzniesiony około 1900 roku przez rodzinę Siemiątkowskich, zachwyca eklektyczną architekturą, harmonijnie łączącą elegancję ziemiańskiej rezydencji z urokiem wiejskiego krajobrazu. Pałacyk znajduje się na terenie miejscowej szkoły rolniczej. W jego piwnicach i reprezentacyjnych salach mieści się Szkolna Izba Regionalna, gdzie zgromadzono liczne eksponaty przybliżające codzienne życie, kulturę oraz tradycyjne stroje mieszkańców Ziemi Sieradzkiej.

Dzięki starannej rewitalizacji obiekt odzyskał dawny blask i stał się jednym z najciekawszych przykładów skutecznej ochrony dziedzictwa kulturowego w regionie. Przyciąga miłośników historii, architektury oraz tych, którzy cenią spokojne spacery wśród zabytków i zieleni. W pobliżu znajdują się również malownicze ruiny średniowiecznego zamku rodu Wężyków, które warto uwzględnić podczas wizyty. Wojsławice pokazują, że przeszłość nie musi pozostawać jedynie wspomnieniem; może nadal inspirować i wzbogacać współczesny krajobraz.

Wystawa rzeźb w Afloparku w Pabianicach
Ten największy (liczący osiem hektarów) prywatny ogród botaniczny w centralnej Polsce odkryłam stosunkowo niedawno. To niezwykłe miejsce, w którym miłość do natury harmonijnie łączy się z artystyczną wizją. Wśród starannie zaprojektowanych alejek, bujnej roślinności i malowniczych zakątków rozmieszczono oryginalne rzeźby, dzięki którym spacer przypomina wędrówkę po plenerowej galerii sztuki. Aflopark jest prawdziwą zieloną oazą w sercu Pabianic, sprzyjającą zarówno relaksowi, jak i chwili refleksji. W tym roku przygotowano dla odwiedzających wyjątkową atrakcję.

Od 23 maja do 30 września 2026 roku można oglądać wystawę „Mistrzowie rzeźby w Pabianicach”, na której zgromadzono blisko 60 dzieł najwybitniejszych polskich artystów XX wieku. Wśród prezentowanych twórców znaleźli się m.in. Igor Mitoraj, Magdalena Abakanowicz, Alina Szapocznikow, Zdzisław Beksiński i Bronisław Chromy. Szczególne wrażenie robią monumentalne rzeźby Mitoraja, efektownie wpisane w krajobraz różanych ogrodów. W weekendy organizatorzy oferują zwiedzanie wystawy z ekspertami.

Wyjątkowe połączenie sztuki i natury sprawia, że wizyta w Afloparku staje się fascynującą podróżą przez świat współczesnej rzeźby. Na gości czeka także przytulna kawiarenka, a osoby z ograniczoną mobilnością mogą bezpłatnie wypożyczyć elektryczny wózek inwalidzki.

Galeria Wielkich Łodzian na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi
Na słynnej Pietrynie, pośród secesyjnych kamienic, kawiarnianych ogródków i gwaru spacerowiczów, rozciąga się jedna z najbardziej oryginalnych atrakcji Łodzi – Galeria Wielkich Łodzian. To niezwykła plenerowa kolekcja rzeźb, których bohaterowie zamiast spoglądać z wysokich cokołów, zapraszają przechodniów do wspólnego zdjęcia i chwili refleksji. Największą popularnością cieszy się Ławeczka Juliana Tuwima (według miejskiej legendy potarcie nosa poety przynosi szczęście!). Kilka kroków dalej przy fortepianie zasiada Artur Rubinstein, światowej sławy pianista urodzony w Łodzi, a na podróżnym kufrze odpoczywa noblista Władysław Reymont, autor „Ziemi obiecanej”, zaś Stefan Jaracz, siedzący w reżyserskim fotelu, przypomina o teatralnej duszy miasta.

Galeria budziła też emocje, zwłaszcza pomnik Rubinsteina, którego forma spotkała się z krytyką części środowiska artystycznego i rodziny muzyka. Dziś jednak trudno wyobrazić sobie ulicę Piotrkowską bez tych spiżowych mieszkańców, którzy od lat opowiadają historię Łodzi w sposób bliski, żywy i niepowtarzalny.

Zobacz galerię…

Lilla Latus, fot, z archiwum autorki

Data publikacji: 04.09.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również