Cenne doświadczenie dla polskiego blind futbolu. Ekskluzywne sparingi w ramach EBFL

Polska - Irlandia 3-0

W decydującą fazę wkraczają rozgrywki European Blind Football League (EBFL). W Krakowie odbył się przedostatni turniej sezonu 2025/2026. Reprezentacja Polski w blind futbolu odniosła pierwsze zwycięstwo w tej lidze. Nasza kadra wygrała 3:0 z Borussią Dortmund. Kilka godzin wcześniej bezbramkowo zremisowała z ASD Quartotempo Florencja. Formą przygotowań były spotkania towarzyskie z Irlandią.

19 września na stadionie MOS Kraków Zachód odbyły się mecze w ramach European Blind Football League. Reprezentacja Polski, występująca pod szyldem BFP Team, zadebiutowała w tych rozgrywkach w lutym br. Każda z drużyn zobowiązana jest do zorganizowania turnieju w trakcie sezonu.

– Pomysł na dołączenie do EBFL wziął się z potrzeby regularnego grania z mocnymi drużynami. W Europie jest bardzo mało imprez, na które możemy udać się jako reprezentacja. Dla nas jest to więc ścieżka do rozwoju. W ten sposób zdobywamy cenne doświadczenie – mówi Piotr Niesyczyński, koordynator blind futbolu przy PZSN Start.

Inauguracja zmagań odbyła się w Salonikach w grudniu ub.r. W gronie sześciu zespołów znalazł się Bondy Cécifoot Club (Francja). Jednak po pierwszym turnieju wycofał się z dalszej rywalizacji, a zwolnione miejsce zajęła nasza kadra. To oznaczało mecze z takimi ekipami jak Pirsos Saloniki (Grecja), Royal National College (Anglia), Cécifoot Charleroi (Belgia), ASD Quartotempo Florencja (Włochy) oraz Borussia Dortmund (Niemcy).

– W wielu państwach jeden klub lub dwa kluby to jest w zasadzie reprezentacja kraju. Przykładowo, liga angielska miała 6 drużyn, ale skurczyła się do trzech. W Polsce wygląda to inaczej, mamy coraz więcej zespołów, które rywalizują na dwóch poziomach rozgrywkowych. W EBFL są wymagający przeciwnicy, bo Anglicy, Włosi i Niemcy to jest czołówka mistrzostw Europy – podkreśla Tomasz Klasa, członek sztabu reprezentacji Polski w blind futbolu.

Jak kameleon
Nasza drużyna rozpoczęła domowy turniej od bezbramkowego remisu z Quartotempo Florencja. Był to piąty mecz kadrowiczów w ramach EBFL i po raz drugi nie zeszli z boiska pokonani. Polacy ponownie zmierzyli się w tych rozgrywkach z Włochami. W maju w Herefordzie (Anglia) przegrali z nimi 0:4.

– Drużyna z Włoch ma w swoim składzie kilku zawodników, którzy pod koniec sierpnia zdobyli trzecie miejsce w Mistrzostwach Europy Dywizji I. Graliśmy przeciwko królowi strzelców tych rozgrywek [Paul Iyobo – przyp. red.]. Wcześniej wysoko przegraliśmy, ale wyciągnęliśmy wnioski. Nasza praca popłaca, jesteśmy już lepszą drużyną, budujemy się przede wszystkim mentalnie. Można powiedzieć, że to są dla nas takie ekskluzywne sparingi – komentuje Krzysztof Mrózek, trener reprezentacji Polski w blind futbolu.

Kilka godzin później Polacy zrealizowali swój plan – odnieśli pierwsze zwycięstwo w ramach EBFL. Kadrowicze wygrali 3:0 z Borussią Dortmund. Wynik otworzył kapitan reprezentacji Mateusz Krzyszkowski. Była to pierwsza bramka zdobyta w EBFL przez nasz zespół. Później kolejne trafienia dołożył Paweł Zinkow. Następne mecze odbędą się we Florencji, gdzie 3 października zostanie zorganizowany ostatni turniej sezonu 2025/2026.

– Chcemy progresować krok po kroku, aby stać się drużyną, która będzie trudna do rozszyfrowania i trudna do pokonania. Gramy różnymi stylami. Można powiedzieć, że jesteśmy taką ekipą jak kameleon. To nie oznacza, że dostosujemy się do przeciwnika. Tylko w zależności od tego, z kim gramy, takim stylem umiemy grać i zależy nam na tym, żeby to było skuteczne – dodaje trener reprezentacji Polski w blind futbolu.

Formą przygotowań do zmagań w EBFL były mecze towarzyskie. Nasza kadra rozegrała je 12-13 września, podejmując Irlandię na stadionie MOS Kraków Zachód. W 2018 r. Biało-Czerwoni zostali triumfatorami IBSA Blind Football Euro Challenge Cup. Wówczas dwa razy wygrali 1:0 z Irlandczykami, najpierw w fazie grupowej, a później w finale krakowskiej imprezy. Tym razem Polska zaczęła od zwycięstwa 3:0, a na listę strzelców wpisali się Paweł Zinkow i dwukrotnie Martin Jung. Kolejnego dnia triumfowała 2:0 po bramkach Ignacego Łukasiewicza.

– Spotkania z Irlandią potraktowaliśmy bardzo przyszłościowo. Można powiedzieć, że zagraliśmy na dwa składy. Każdy z zawodników wiedział ode mnie, że wystąpi w co najmniej połowie meczu. Tylko w ten sposób możemy rozwijać graczy. To był cel na te sparingi, które wyszły nieźle i wyciągnęliśmy wnioski – podsumowuje Krzysztof Mrózek.

Zobacz galerię…

Marcin Gazda, fot. autor

Data publikacji: 30.09.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również