Jaka przyszłość medycyny nuklearnej?

Maj został ogłoszony przez Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej (PTMN) Miesiącem Medycyny Nuklearnej. Ta ogólnopolska inicjatywa ma na celu upowszechnienie wiedzy o wykorzystaniu radiofarmaceutyków* w ratowaniu zdrowia i życia pacjentów.

Zapytany o przyszłości medycyny nuklearnej dr inż. Rafał Walczak z warszawskiego Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej zgodził się z porównaniem, że nowoczesne radiofarmaceutyki nazywane „inteligentnymi lekami” działają jak koń trojański medycyny przeciw nowotworom. Potrafią tropić chore komórki, świecić w organizmie niczym biologiczny GPS albo niszczyć nowotwór z dokładnością do kilku komórek.

– W radiochemii często mówi się o idei „magicznego pocisku”. Chodzi o to – powiedział R. Walczak – żeby związek promieniotwórczy przeszedł przez organizm możliwie niezauważony, nie uszkadzając zdrowych tkanek, dotarł dokładnie do celu – czyli na przykład komórek nowotworowych, wykonał swoją pracę, a następnie został wydalony z organizmu. To brzmi trochę jak science fiction, ale dziś jest już codziennością medycyny nuklearnej.

Różnorodne zastosowania radiofarmaceutyków
Radiofarmaceutyki możemy podzielić na kilka grup. Najprostsze wykorzystują naturalne powinowactwo pierwiastków do konkretnych organów. Na przykład radioaktywny jod bardzo chętnie trafia do tarczycy, bo tarczyca po prostu „lubi” jod. Z kolei radioaktywny rad zachowuje się podobnie do wapnia i odkłada się w kościach.

Druga grupa działa bardziej ogólnie. Tu najlepszym przykładem jest fluorodeoksyglukoza, czyli analog glukozy – cukru, który nasze komórki wykorzystują jako paliwo. Komórki nowotworowe rosną bardzo szybko, pochłaniają ogromne ilości glukozy, a razem z nią radiofarmaceutyk. Można powiedzieć, że rak sam zaprasza do środka śledczego identyfikującego zmianę nowotworową i sam daje się oszukać.

W warszawskim instytucie naukowcy zajmują się już bardziej zaawansowanymi radiofarmaceutykami, przede wszystkim radiofarmaceutykami celowanymi. – To już bardzo precyzyjne konstrukcje biologiczno-chemiczne. Jako wektory do przenoszenia radioizotopów wykorzystujemy białka, peptydy albo fragmenty przeciwciał, które potrafią rozpoznawać konkretne receptory obecne na komórkach nowotworowych. Te receptory często albo w ogóle nie występują w zdrowych tkankach, albo występują tam w minimalnej ilości, natomiast na komórkach nowotworowych są wręcz „nadprodukowane”. Do takiego biologicznego „adresu” dołączamy radionuklid i wysyłamy go do organizmu. To trochę jak nadanie paczki kurierem z bardzo dokładnym kodem pocztowym – tłumaczył doktor Walczak.

Radiofarmaceutyki mają zastosowanie głównie w onkologii, ale istnieją radiofarmaceutyki stosowane w diagnostyce choroby Alzheimera, w badaniu pracy mózgu, w kardiologii czy diagnostyce stanów zapalnych. W warszawskiej placówce pracowano także nad radiofarmaceutykiem do diagnostyki zespołu stopy cukrzycowej. Dzięki temu lekarze mogli bardzo precyzyjnie określić, gdzie kończy się tkanka martwa, a zaczyna zdrowa. A to ma ogromne znaczenie przy planowaniu amputacji – różnica kilku centymetrów może zadecydować o sprawności pacjenta.

Dzięki użyciu radiofarmaceutyków organizm „świeci” lekarzom. Używane do tego są radionuklidy emitujące promieniowanie gamma albo beta plus, czyli pozytony, które w wyniku anihilacji z elektronami zamieniają się na promieniowanie gamma. – To promieniowanie jest wystarczająco przenikliwe, żeby wydostać się z organizmu. Pacjentowi podaje się radiofarmaceutyk, a następnie specjalne kamery gamma albo tomografy PET rejestrują, gdzie ten związek się zgromadził. Komputer zamienia to później w dwu- lub trójwymiarowy obraz. Można powiedzieć, że radiofarmaceutyk działa trochę jak biologiczny GPS i jeśli pojawia się tam, gdzie nie powinien, to sygnał alarmowy – objaśniał dr Walczak.

W ten sposób można też diagnozować Alzheimera, a także zobaczyć, które np. obszary serca działają prawidłowo, a które zostały uszkodzone. Można powiedzieć, że to już era medycyny personalizowanej.
Dawkę promieniowania dobiera się indywidualnie do pacjenta i dla różnych nowotworów. Dostosowuje się oczywiście do masy ciała i stanu organizmu, bo nie istnieje jeden uniwersalny lek na raka.

Jak przygotować się do badania z zakresu medycyny nuklearnej?
Aby ułatwić i przyspieszyć wywiad lekarski należy mieć ze sobą nie tylko skierowanie ale także poprzednie wyniki badań (na przykład USG, tomografię, płyty CD) oraz listę stale przyjmowanych leków i oczywiście dowód osobisty – tłumaczyła prof. Małgorzata Kobylecka z Pracowni PET/CT, Kliniki Radiologii, Radioterapii i Medycyny Nuklearnej w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA.

Wskazała, że badanie z zakresu medycyny nuklearnej daje precyzyjne informacje o funkcji narządów. Kluczowe jest dobre przygotowanie i świadomość procesu – tak, by wynik był wiarygodny. W dniach poprzedzających badanie należy się dużo pić, a 6 godzin przed badaniem nic nie jeść, dopuszczalna jest tylko woda niegazowana.

Profesor Kobylecka podkreśliła, że 24 godziny przed badaniami należy unikać kofeiny, alkoholu, gumy do żucia i intensywnych ćwiczeń i całkowicie wykluczyć chleb, kasze, makarony, ziemniaki, owoce, soki, cukier.

Jaki jest przebieg badania?
Radiofarmaceutyk podaje się pacjentowi dożylnie lub doustnie. Dawka promieniowania jest minimalna i szybko zanika. Część badań rozpoczyna się bezpośrednio po wstrzyknięciu radioizotopu (badania dynamiczne), część wymaga odczekania (najczęściej około 30-60 min, czasem dłużej, na przykład 24 godzin dla badania tarczycy) –opisywała prof. M. Kobylecka.

Dodać należy, że podczas badania trzeba leżeć nieruchomo pod gamma kamerą (SPECT) lub skanerem PET-CT (zwykle od 5 do 45 minut, w zależności od rodzaju badania).
Po badaniu trzeba pić dużo wody, by szybciej wydalić pozostałości podanej substancji. Przez 24 godziny po badaniu należy unikać bliskości dzieci/ kobiet w ciąży.

Czas oczekiwania spędza się zazwyczaj w określonym pomieszczeniu na terenie zakładu medycyny nuklearnej.

Polska ma się czym pochwalić
Pod względem medycyny nuklearnej Polska naprawdę ma się czym pochwalić. Jest ważnym producentem radiofarmaceutyków, radionuklidów wykorzystywanych nie tylko w kraju, ale też eksportowanych za granicę. Mamy także centra cyklotronowe produkujące fluor-18 do diagnostyki PET.

W rozwój inwestują również producenci radiofarmaceutyków. Narodowe Centrum Badań Jądrowych czy firma Synektik prowadzą niezwykle kosztowne prace badawcze nad nowymi radiofarmaceutykami, które są lub będą dostarczane do polskich zakładów. Dzięki temu pacjenci mają dostęp do nowych technik diagnostyki i terapii. Firma Synektik prowadzi prace nad nowym radiofarmaceutykiem do badania przepływu krwi w mięśniu sercowym z zastosowaniem techniki PET…

Medycyna nuklearna proponuje coraz bardziej efektywne metody lecznicze – skuteczne i bezpieczne jednocześnie.
– Medycyna nuklearna staje się w coraz większym zakresie specjalizacją nie tylko diagnostyczną, ale terapeutyczną i absolutnie fascynującą metodą radioterapii, ale radioterapii precyzyjnej, inteligentnej – radioterapii molekularnej. Największe zainteresowanie towarzyszy obecnie teranostyce w medycynie nuklearnej i procedurom leczniczym z zastosowaniem radioligandów – wskazał prof. Leszek Królicki z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prowadzone są prace m.in. nad zastosowaniem emiterów promieniowania jonizującego bardziej skutecznych niż dotychczasowe radioizotopy i zastosowaniem nowych ligandów (tych substancji, które dostarczają radioizotop do komórki patologicznej).

Profesor Królicki podkreślił, że ciekawym zagadnieniem jest łączenie terapii radioizotopowych z innymi formami leczenia, na przykład z chemioterapeutykami, leczeniem biologicznym, radioterapią.
Trzeba wiedzieć, że badania z zastosowaniem izotopów promieniotwórczych wymagają odpowiedniego przygotowania przez pacjenta.

Polski wkład rozwój medycyny nuklearnej
Polska ma istotny wkład w aktualne interesujące inicjatywy prowadzone w obszarze medycyny nuklearnej. Polskie ośrodki naukowe biorą udział w szeregu międzynarodowych programów naukowych. Wiele ośrodków brało np. udział w badaniach nad terapeutycznym zastosowaniem PSMA.

– Należy podkreślić potencjał badawczy i realne osiągnięcia w tym zakresie Narodowego Centrum Badań Jądrowych, a także Instytutu Chemii i Technologii Jądrowych – powiedział prof. Królicki. – Uważam, że na wyróżnienie zasługuje realizacja programu CERAD, którego celem jest uruchomienie cyklotronu w Narodowym Centrum Badań Jądrowych i rozpoczęcie prac, między innymi nad nowymi radiofarmaceutykami.

Polscy naukowcy odgrywali znaczącą rolę w rozwoju badań, które w sposób bezpośredni przyczyniały się do obecnej pozycji medycyny nuklearnej
– Uważam, że medycyna nuklearna powinna być polską specjalnością, że zainteresowanie tą dziedziną i inwestycje służące jej rozwojowi powinny być adekwatne do osiadanego przez nas potencjału i tradycji – podsumował profesor.

—————————————
*Według opisu dr Walczaka produkcja radiofarmaceutyków odbywa się w tzw. komorach gorących. „To specjalne stanowiska osłonięte grubymi warstwami ołowiu i szkła ołowiowego. Operator jest oddzielony od materiału promieniotwórczego i pracuje przy pomocy manipulatorów albo automatycznych syntezerów. Wszystko po to, żeby ograniczyć dawkę promieniowania. Wygląda to trochę jak połączenie laboratorium chemicznego, sejfu bankowego i kokpitu statku kosmicznego. /…/

Po podaniu radiofarmaceutyku pacjent przez pewien czas może go wydalać z organizmu. Dlatego czasem przebywa w izolacji, a ścieki, nawet woda spod prysznica czy pościel są odpowiednio magazynowane do czasu rozpadu radionuklidu. To brzmi groźnie, ale wszystko odbywa się według bardzo rygorystycznych procedur bezpieczeństwa”.

Oprac. Iwona Kucharska, fot. Artem Podrez / pexels.com

Data publikacji: 19.06.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również