Atawistyczny optymizm

Jeremiasz Popiel, artysta w spektrum autyzmu, ma talent, ale z jego strony galaktyki to bez znaczenia, bo on niczego nie wymyśla, nie ma dylematów twórcy.

W języku greckim słowo γράφω (gráfo) oznacza „pisać”, tłumaczone było również jednak jako „malować”, stąd w religii grekokatolickiej określenie: „pisanie ikon”. Tak też można powiedzieć o sztuce Popiela, który „pisze” swoje obrazy drobnymi kreskami, liniami, pikselami, które składają się później w spójną całość. Ten język jest czytelny dla ludzi bez względu na to, jaką mową się posługują. W galerii Apteka Sztuki w Warszawie można to sprawdzić na wystawie „Świat według Jeremiasza” do 8 marca.

Atawistyczny optymizm
Jeremiasz Popiel ukończył wydział grafiki na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Rysuje od dziecka. Nie tworzy swoich prac po to, żeby je komuś pokazać, nie zastanawia się nad ich celowością – po prostu maluje. Witold Popiel, ojciec Jeremiasza, również malarz, mówi w wywiadzie dla projektu „Sztuka wrażliwości”: – U nas w domu jest zakaz używania słowa „talent”. Oczywiście z naszej perspektywy, osób neurotypowych Jeremiasz ma talent, ale z jego strony galaktyki to bez znaczenia, bo on niczego nie wymyśla, nie ma dylematów artysty, nie walczy z czymś, czego pragnie a nie może tego wyrazić. U Jeremiasza nie ma ego. Nie ma w nim złości, obaw, zmartwień. Jeremiasz ma w sobie atawistyczny optymizm.

Od szczegółu do ogółu
Jeremiasz maluje a vista. Bez szkiców, bez poprawek. Nie popełnia błędów. Ma oryginalną metodę pracy. – Buduje przestrzeń podobnie jak Van Gogh, chociaż o Van Goghu nigdy nie słyszał – mówi ojciec malarza.

Zdecydowana większość artystów tworzy przestrzeń za pomocą światłocienia, Jeremiasz zaś za pomocą linii i kresek, najczęściej flamastrami, ułożonymi z systematyką na stole. Na początku prace były głównie czarno-białe, wydawało się, że Jeremiasz w ogóle nie jest zainteresowany kolorem, to jednak zaczęło się zmieniać. Z czasem okazało się, że ma wielką kolorystyczną wrażliwość. Prace robią wrażenie na żywo, format wciąga w historię, finezję można zobaczyć z bliska. Jest w nich dużo ekspresji, a jednocześnie matematycznej precyzji.

Nie tylko efekt końcowy jest interesujący. Również proces powstawania jest fascynujący. – Rysuje jakby obraz, który chce opowiedzieć, został wchłonięty w całości, „zeskanowany” przez jego mózg, a następnie wydrukowany bez cienia niepewności. W pracach kolorowych jego logiczny mózg najpierw wybierze kolor, którego użyje najwięcej i naniesie wszędzie tam, gdzie powinien się znaleźć. I później do końca pracy już go nie użyje. Następnie w podobny sposób potraktuje pozostałą paletę barw – mówi o działaniu Popiela fotograf Tomasz Sikora w fotopolis.pl.

Często zaczyna od drobnego szczegółu, by potem systematycznie wypełniać całą kartkę lub płótno przemyślaną kompozycją. Tak dzieje się z rysunkami miast. Zna na pamięć flagi państw i to od nich zazwyczaj rozpoczyna rysownie krajobrazu. – Ludzie neurotypowi zwykle przechodzą od ogółu do szczegółu, a ci w spektrum odwrotnie. Widać to w twórczości Jeremiasza – mówi Kasia Chruścik z Fundacji Nie Tylko Autyzm.

Pędzlem po mapie
Popiel rysował komiksy, tworzył animacje, charakterystyczne są jednak jego prace o architekturze. Swoje miasta zaczął tworzyć przez przypadek, w 2013 roku został poproszony o narysowanie Warszawy na okładkę płyty Roberta Brylewskiego. Muzyk był oczarowany gotową pracą, a Jeremiasz kontynuował rysowanie miast. Powstało prawie 200 kadrów z całego świata, od miast polskich przez Nowy Jork, Aarhus w Danii, Tokio, po ukochaną przez Jeremiasza, z powodu jego zamiłowania do tramwajów, Lizbonę.

Jeremiasz interpretuje miasta po swojemu. – To nie jest postrzeganie malarskie, to nie jest postrzeganie graficzne i nie jest to na pewno postrzeganie architektoniczne. Stworzył swój własny język – mówi Witold Popiel. Dotychczas to były puste miejsca sprowadzone do architektury w całej swojej okazałości, kompozycji i detalu. Nawet te w rzeczywistości najbardziej przeludnione, na obrazach Popiela były zwykle bezludne. Do tej pory Jeremiasza interesowało to, co ludzie budują. Ostatnio jednak zainteresowali go też budowniczy.

Artysta autysta humanista
Pomysł na powstanie wystawy miast powstał trzy lata temu. Jak jednak opowiada mama artysty, Justyna Niegierysz-Popiel, w tym czasie Jeremiasz zmienił tematykę. Od jakiegoś czasu skupia się na ludziach. Jest to tym bardziej zaskakujące, że literatura naukowa mówi, że osoby autystyczne nie są wrażliwe na mimikę twarzy, emocje, na międzyludzkie relacje.

Wystawa przeczy tej tezie. Wielkie kolorowe portrety są pełne wyrazu, a między osobami widać czytelne relacje. Pisarka i przyjaciółka rodziny Justyna Bednarek mówi o tej zmianie w wywiadzie dla portalu Damosfera: – Ludzie bardzo malarza interesują. Dowodem cudowna seria portretów z Indii i Afryki. Chyba najbardziej fascynuje mnie w nich, że z jednej strony oddają spojrzenie pełne szczerej ciekawości, tak jakby swoim rysunkiem malarz chciał dotknąć innego, pieczołowicie odwzorowując wszystkie interesujące detale. A z drugiej strony w jego obrazach zupełnie nie ma politycznej poprawności, modnego wyboru póz czy rekwizytów.

Apteka Sztuki
W trakcie wernisażu artysta przejęty wydarzeniem krążył po sali, goście robili sobie zdjęcia na tle jego kolorowych obrazów. Na wystawie zobaczyć można 32 prace podzielone na trzy cykle. „Miasta świata”, to znane od 2013 roku czarno-białe oraz kolorowe prace. „Kierunek Indie” to kolorowe, wibrujące obrazy zainspirowane fotografiami przyjaciela rodziny. Na bazie tych zdjęć Jeremiasz zaczął rysować swoje własne kompilacje tematów, widać w nich wiele wątków społecznych, podobnie jak w najnowszym cyklu „Planeta Afryka”. Jeremiasz portretuje życie codzienne rdzennych mieszkańców, często w strojach odświętnych lub ludowych, fascynuje go też rola dzieci i odmienna kulturowo rola kobiet.

Wszystkie prace są do kupienia w galerii, która jest zarazem zakładem aktywności zawodowej, jedynym tego typu w Warszawie i przedsięwzięciem unikatowym w skali Europy. Jest on prowadzony przez Stowarzyszenie Otwarte Drzwi.

– Świat bez granic, niezależny od współrzędnych geograficznych, budzi zachwyt i pokorę. Są zjawiska, których nie można kontrolować – mówi koordynatorka Magdalena Krowicka. Podobnie jak nie da się kontrolować energetycznej sztuki Jeremiasza Popiela, która przemawia bez względu na to, jakim językiem sami mówimy.

Zobacz galerię…

Tekst i fot. Klara Kowtun
—————–
Wystawa „Świat według Jeremiasza” trwa do 8 marca 2024 i odbya się w Galerii „Apteka Sztuki” przy al. Wyzwolenia 3/5 w Warszawie.
Wstęp wolny.

Data publikacji: 19.02.2024 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również