Wystawa na Jazzie w Ruinach

Wystawa na Jazzie w Ruinach

W dwa kolejne weekendy, tj. od piątku 5 sierpnia do soboty 13 sierpnia br. w ruinach Teatru Victoria w Gliwicach odbywał się 2 Międzynarodowy Festiwal Jazz w Ruinach. To niezwykłe, magiczne miejsce! Teatr wybudowany w 1890 roku został spalony w 1945 przez Armię Czerwoną. Jako swoista, bo nie wyremontowana, ale zakonserwowana, sala teatralna zaistniał ponownie w 1996 r.

Stało się to dzięki opiece i staraniom Fundacji Odbudowy Teatru Miejskiego i osobiście Ewy Strzelczyk, tragicznie zmarłej ówczesnej dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Gliwicach. Od 2005 roku administrację nad Ruinami przejął Gliwicki Teatr Muzyczny.

Festiwal już pierwszego dnia dostarczył wiele artystycznych emocji i wzruszeń. A to za sprawą dwóch bohaterek wieczoru: Kingi Głyk i Dominiki Zioło. To był prawdziwy Lady’s Evening. Perfekcyjnie i z lekkościa znamionującą wielkie talenty zagrała 19-letnia Kinga Głyk, jedyna w Polsce gitarzystka basowa. Prowadzi własny jazzowo-bluesowo-funkowy zespół Kinga Głyk Trio. Równie utalentowana wokalistka zespołu Dominika Zioło Quintet potrafiła dosłownie zaczarować bogactwem rytmów, nastrojów i zmysłowym głosem. A towarzyszący jej muzycy tez dali niezły popis.
Festiwalowi Jazz w Ruinach towarzyszyła Jazz Movie – wystawa plakatu jazzowego z całego świata i malarstwa inspirowanego muzyką. Wśród autorów wystawy malarskiej są wykładowcy, absolwenci i studenci Instytutu Sztuki w Cieszynie (Wydział Artystyczny Uniwersytetu Śląskiego) oraz goście, a wśród nich uczestnicy Warsztatu Terapii Zajęciowej w Gorzycach.

Dziękując gorąco organizatorom Jazzu w Ruinach za umożliwienie zorganizowania wystawy Marek Grzebyk, plastyk, terapeuta, instruktor WTZ w Gorzycach powiedział: – W tym roku ponownie są to prace inspirowane muzyką, które powstawały w czasie słuchania różnych gatunków muzycznych. Był koncert mis i dzwonów tybetańskich, zabrzmiała rockowa klasyka (Pink Floyd – Dark side of the moon), nie zabrakło oczywiście jazzu (Miles Davis). Ideą prac była próba przełożenia na język barw i kształtów wrażeń, które towarzyszą nam podczas słuchania. Innymi słowy, odważyliśmy się dotknąć zjawiska zwanego w sztuce synestezją. To tylko pierwsze, może nawet nie dotknięcie, a muśnięcie. Ale sądząc po reakcjach i zaangażowaniu podopiecznych biorących udział w tych zajęciach, będziemy ten temat na pewno kontynuować.
Również zainteresowanie i reakcja publiczności, która w przerwie pierwszego dnia festiwalu licznie odwiedzała wystawę dowodzą, że to przedsięwzięcie zostało uznane za bardzo inspirujące i wzbudza spore pozytywne emocje.

Marek Grzebyk, będący również kuratorem wystawy powiedział „Naszym Sprawom”: – Rzuciłem mojej grupie temat: Co się wam kojarzy z muzyką? Możecie rysować, malować – bez ograniczeń wyboru techniki. Oni twierdzą, że muzykę widzą. Zajęcia polegały na tym, że ja puszczałem muzykę, a oni malowali „po swojemu”. Chciałem im dać możliwość wyrazu artystycznego „bez schodów”, tj. ograniczeń, kanonów, tzn. tak, jak czują. Poprosiłem również o udział w wystawie kilka osób , które reprezentują inne środowiska. Stąd obecność na wystawie prac uczniów liceum plastycznego i wychowanków prof. Franciszka Niecia z Państwowego Ogniska Plastycznego w Rydułtowach. Są również prace zawodowych plastyków.
Prace wszystkich autorów – kontynuował M. Grzebyk – są prezentowane bez podpisów (czasem są tylko opatrzone informacją dotyczącą słuchanej w czasie malowania muzyki). Chciałem w ten sposób spróbować pokazać pewną wspólnotę reakcji na sztukę. Ukazać wrażliwość, która potrafi nas jednoczyć, bez względu na stopień sprawności.
Tego typu zajęcia i przedsięwzięcia plastyczne będą kontynuowane, planuje się, że wystawy prac odbywać się będą również w innych obiektach związanych z kulturą i sztuką, by przedstawić je szerszej publiczności.

Zobacz galerię…
Tekst i fot. Ryszard Rzebko
Data publikacji: 12.08.2016 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również