Nawet 10 mln dorosłych Polaków może rezygnować z leczenia stomatologicznego wymagającego finansowania prywatnego. Przy założeniu, że w kolejnych latach tylko część tej grupy będzie wymagała leczenia powikłań, dodatkowe koszty dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia mogą sięgnąć nawet 2-4 mld zł.
Miliony z kłopotem
Z niedawno opublikowanego raportu autorstwa UCE RESEARCH i Implant Medical, wynika, że ponad jedna trzecia dorosłych Polaków (36,9%) rezygnuje z wizyty u dentysty, ponieważ nie dysponuje odpowiednim budżetem. Dane te pokazują, że problem nie dotyczy jednostkowych przypadków, lecz sporej części społeczeństwa, która w praktyce funkcjonuje poza regularną opieką stomatologiczną.
Niewidoczny dług
Z obserwacji eksperta wynika, że w sektorze prywatnym pacjenci częściej odkładają wizytę niż całkowicie z niej rezygnują. W praktyce oznacza to przesuwanie decyzji w czasie, co w przypadku chorób jamy ustnej prowadzi do ich stopniowej progresji. Nawet niewielki ubytek może przekształcić się w zaawansowaną próchnicę wymagającą leczenia kanałowego, a następnie – w konieczność ekstrakcji i odbudowy protetycznej.
– Ten mechanizm w ekonomice zdrowia określany jest jako tzw. dług zdrowotny, czyli sytuacja, w której pozorne oszczędności pacjenta prowadzą do wielokrotnie wyższych kosztów w przyszłości.
Rezygnacja vs. logika
Pacjenci z powodów finansowych najczęściej rezygnują z leczenia implantologicznego, ortodontycznego i protetycznego, czyli procedur o najwyższym koszcie jednostkowym i długim horyzoncie czasowym.
– Zdecydowanie rzadziej pacjenci rezygnują z endodoncji oraz leczenia próchnicy, co wynika z ich pilnego charakteru oraz niższego progu kosztowego. W praktyce oznacza to, że finansowane są przede wszystkim świadczenia niezbędne do natychmiastowego funkcjonowania, natomiast odkładane są procedury odtwórcze, które przywracają pełną funkcję uzębienia – zauważa dr n. med. Piotr Przybylski.
Zdaniem eksperta z Implant Medical, taki model decyzji w praktyce prowadzi do sytuacji, w której pacjenci utrzymują minimalny poziom zdrowia jamy ustnej, ale nie inwestują w jego pełną odbudowę. W dłuższym okresie skutkuje to narastaniem braków zębowych i koniecznością bardziej złożonych interwencji.
Koszty poza stomatologią
Konsekwencje nieleczonych chorób jamy ustnej nie ograniczają się wyłącznie do samej stomatologii, ponieważ przewlekłe stany zapalne mogą wpływać na funkcjonowanie całego organizmu. – W literaturze medycznej wskazuje się na ich związek z chorobami sercowo-naczyniowymi, zaburzeniami metabolicznymi czy chorobami nerek. W efekcie część kosztów wynikających z zaniedbań stomatologicznych może zostać przeniesiona na inne segmenty systemu ochrony zdrowia – zaznacza dr n. med. Piotr Przybylski.
Do tego dochodzą koszty pośrednie, takie jak absencje chorobowe, spadek produktywności oraz obniżenie jakości życia.
Najbardziej narażeni
– Największy odsetek rezygnacji z leczenia dotyczy osób w wieku 18-34 lat oraz seniorów powyżej 65. roku życia. W przypadku młodszych pacjentów główną barierą są koszty życia, w tym wydatki mieszkaniowe i brak stabilności finansowej, które ograniczają możliwości przeznaczania środków na leczenie stomatologiczne. W efekcie zdrowie jamy ustnej często nie jest traktowane jako priorytet – informują analitycy z UCE RESEARCH.
Jak podsumowują autorzy raportu, w grupie seniorów problem ma inny charakter, ponieważ rosnące potrzeby zdrowotne zderzają się z ograniczonymi dochodami. Prowadzi to do sytuacji, w której leczenie jest odkładane nie z wyboru, lecz z konieczności ekonomicznej. W obu przypadkach efekt końcowy jest podobny – narastanie nieleczonych problemów stomatologicznych.
Oprac. tuk/, fot. pexels.com
Data publikacji: 08.07.2026 r.


