„A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź”, czyli wielobarwny urok Teneryfy

Żmijowiec zwyczajny w Parku Narodowym Teide

Wyspy Kanaryjskie często nazywane są Wyspami Szczęśliwymi. Tę nazwę nadał im Platon. Już w starożytności były odwiedzane przez Greków i Rzymian, a ich obecna popularność wśród turystów w pełni uzasadnia to miano. Leżą na Oceanie Atlantyckim na północny zachód od wybrzeży Afryki i należą do Makaronezji. To zbiorcza nazwa wulkanicznych wysp tego regionu.

Temperatura powietrza na Wyspach Kanaryjskich zimą jest często wyższa niż 20 stopni Celsjusza, latem raczej nie przekracza 28 stopni. Taka pogoda sprawia, że sezon turystyczny trwa tu cały rok.

Byłam już na Fuerteventurze i Lanzarote. Obie wyspy zachwyciły mnie na tyle, by nabrać ochoty na dalsze odkrywanie Kanarów. Tym razem zdecydowałam się na Teneryfę (tylko 300 km od Sahary!).

Kierunek: Los Cristianos

Z prośbą o przygotowanie oferty zwróciłam się do Małgorzaty Tokarskiej prowadzącej biuro podróży dla niepełnosprawnych Accessible Poland Tours, które organizuje zarówno wyjazdy indywidualne „szyte na miarę”, jak i wycieczki grupowe. W ostatnich latach z Małgosią podróżowałam m.in. do Portugalii, Sankt Petersburga, Toskanii. Tym razem chodziło o pobyt typowo wypoczynkowy dla kilku osób. Po ustaleniu szczegółów (pokoje przystosowane dla osób na wózkach inwalidzkich, transfery na / z lotniska, ubezpieczenie, etc.) i rezerwacji biletów lotniczych (czarter z jednego z dużych biur podróży) pozostało tylko cieszyć się nadchodzącą wyprawą.

Lotniska są bardzo dobrze przystosowane do obsługi pasażerów z niepełnosprawnością. Wierzcie mi – lot to zwykle najłatwiejszy etap podróżowania, choć potrzebę odpowiedniej asysty należy zgłosić nie później niż dwa tygodnie przed planowaną podróżą. Lot na południe Teneryfy trwał prawie sześć godzin. Na miejscu czekał na nas bus z ruchomą platformą i po kilkunastu minutach byliśmy w hotelu.

Po drodze Los Cristianos odkrywało przed nami swoje uroki. To przepiękna, niezwykle kolorowa miejscowość. Uwagę przyciągają nie tylko dorodne, cudowne palmy, które uwielbiam, więc nie mogę się oprzeć, by o nich nie wspomnieć (przepiękny daktylowiec kanaryjski!), ale również strelicje, opuncje, agawy. I niesamowita spatodea dzwonkowata, czyli tulipanowiec afrykański! Egzotyczna nazwa oddaje jej oryginalną urodę. Te okazałe drzewa obsypane czerwono-pomarańczowymi kwiatami stanowią szczególnie urzekający element krajobrazu Teneryfy.

Hotel okazał się dobrze przystosowanym ośrodkiem wypoczynkowym uwzględniającym różne ograniczenia, a tym samym i różne potrzeby osób z niepełnosprawnością. Wśród gości znaczącą większość stanowili Niemcy. Apartament, który przydzielono mnie i koleżance był przestronny, posiadał duży balkon i aneks kuchenny. Łóżka jednak były za wysokie (obie poruszamy się na wózkach inwalidzkich). Zgłosiłam to w recepcji i w krótkim czasie zmieniono materace na niższe. Poprosiłam też o krzesło prysznicowe. Pokazano mi zdjęcia trzech modeli do wyboru.

Hotel posiada trzy baseny, w tym jeden podgrzewany z podnośnikiem umożliwiającym wejście do wody osobom, które nie mogą samodzielnie wejść po schodkach. Również leżaki na terenie całego obiektu zostały wykonane specjalnie na zamówienie, by miały wysokość standardowego wózka. Na miejscu jest też centrum sportowo-rehabilitacyjne, wieczorem odbywają się koncerty, pokazy, konkursy karaoke.

Tuż obok hotelu znajduje się biuro, w którym można wypożyczyć m.in. skutery, wózki inwalidzkie, zakupić podstawowe środki higieniczne, jak również zapisać się na wycieczki obsługiwane w języku angielskim i niemieckim. Organizatorzy zapewniają transport przystosowanym autokarem z rampą. W Los Cristianos znajdują się dwie plaże. Na Playa de Las Vistas są liczne udogodnienia i serwis ułatwiający korzystanie z niej osobom niepełnosprawnym.

Teren wokół hotelu jest dość pagórkowaty. Dojście do promenady oddalonej o ok. 400 m nie jest trudne, ale wracając trzeba liczyć się z koniecznością pokonania sporego wzniesienia. Poruszanie się na Wyspach Kanaryjskich bez wątpienia ułatwiają przystosowane taksówki. Mogą zabrać jedną osobę na wózku plus cztery osoby zajmujące miejsca siedzące. Są w przystępnych cenach zwykłych taksówek.

Park Narodowy Teide

Wulkan Teide króluje w krajobrazie Teneryfy. Jego monumentalna bryła spowita mgłą lub chmurami jest widoczna z daleka. Nic dziwnego – szczyt tego stratowulkanu o wysokości 3718 m n.p.m. jest nie tylko najwyższym szczytem Hiszpanii, ale również wszystkich wysp atlantyckich.

Wycieczka do otaczającego go parku to obowiązkowy punkt programu w czasie pobytu na Teneryfie. I my zarezerwowaliśmy wyprawę pod Pico del Teide w biurze obok hotelu. W naszej dwunastoosobowej grupie były osoby z różnych krajów i z różnymi niepełnosprawnościami. Autobus był wyposażony w rampę, a kierowca i przewodnik (Węgier mieszkający od ponad 20 lat na Teneryfie) radzili sobie niezwykle sprawnie z pomocą przy wchodzeniu i wychodzeniu. Trzy razy zatrzymywaliśmy się na terenie parku. Zarówno punkty widokowe, jak i restauracje, toalety były przystosowane dla niepełnosprawnych, ale kolejka na sam szczyt wulkanu nie jest dostępna, gdyż przy wejściu trzeba pokonać kilka stopni.

Wulkaniczny krajobraz zachwyca różnorodnością – bazaltowe formacje skalne, zastygłe strumienie lawy, do wysokości ok. 800 m roślinność półpustynna, wyżej do 2000 m lasy sosnowe, powyżej roślinność wysokogórska. Na całym obszarze spotyka się wiele endemitów. Nasz węgierski przewodnik całkiem niezłą polszczyzną zwrócił uwagę na przepiękną roślinę, bardzo charakterystyczną dla krajobrazu Teneryfy. To żmijowiec zwyczajny. Wygląda jak maczuga obsypana kwiatami. W tym dniu była dobra widoczność, więc po drodze mogliśmy zobaczyć również majaczącą w oddali La Gomerę – wyspę oddaloną o ok. 40 od brzegów Teneryfy.

Teide była świętą górą Guanczów – pierwszych mieszkańców Wysp Kanaryjskich. Wierzyli, że jest siedzibą bogów i sięga nieba. Widok tego niezwykłego wzniesienia i otaczający go krajobraz i dziś zachwyca, zdumiewa, budzi respekt. Ukształtowana przez tysiące lat kaldera Las Cañadas jest unikalna w swoim charakterze i często stanowiła inspirację dla filmowców. Tutaj m.in. kręcono najważniejsze sceny filmu „Milion lat przed naszą erą” z 1966 roku, z pamiętną rolą Raquel Welch (reżyseria: Don Chaffey).

Dla każdego coś miłego

Teneryfa oferuje wiele atrakcji i to zarówno dla amatorów aktywnego wypoczynku, jak i dla miłośników słodkiego leniuchowania. Są tu piękne plaże, przy których nie brakuje urokliwych kafejek i restauracji, a kanaryjska kuchnia zasługuje na szczególną uwagę. Warto spróbować owoców morza, królika w ostrym sosie pomidorowym, rumu miodowego, sangrii z owocami, czy też dania, które zachwyca swoją prostotą i wyśmienitym smakiem jednocześnie – to drobne ziemniaczki w mundurkach, gotowane w mocno osolonej wodzie, podawane z pysznymi sosami
mojo rojo i mojo verde.

Ta największa z Wysp Kanaryjskich to prawdziwa mekka dla miłośników sportów wodnych, golfa, nurkowania, trekkingu, zakupów (Teneryfa to w całości strefa bezcłowa). Tutejsze krajobrazy zachwycają różnorodnością i niespotykaną gdzie indziej roślinnością.

Jest też całkiem bogata oferta kulturalna i artystyczna. Wieczorami odbywa się wiele koncertów, występów, pokazów. Miasta tętnią życiem. W czasie pobytu w Los Cristianos byłam w miejscowym teatrze na niezwykłym przedstawieniu „Antologia” w wykonaniu grupy Carmen Mota. Artyści zaprezentowali ciekawe połączenie tańca, teatru, opery i oczywiście flamenco. Niesamowita ekspresja, piękne stroje i artyzm na najwyższym poziomie. Niezapomniane przeżycie!

Kolejna z Wysp Kanaryjskich okazała się niezwykle przyjazna, ciekawa, barwna, a skojarzenie z wyspami szczęśliwymi z wiersza K.I. Gałczyńskiego mnie – poetce – musiało się nasunąć nieuchronnie. Nabrałam apetytu na dalsze odkrywanie Kanarów i już cieszę się na te kolejne smaki, kolory, pejzaże, wrażenia…A więc hasta pronto, czyli do zobaczenia wkrótce!

Zobacz galerię…

Lilla Latus, fot. archiwum autorki
Data publikacji 08.07.2019 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również