Wisła Kraków BF nie miała sobie równych w Blind Football League, czyli polskiej lidze blind futbolu. Biała Gwiazda sięgnęła po trzecie z rzędu mistrzostwo Polski. W drodze po nie wygrała wszystkie swoje mecze i straciła w nich tylko jedną bramkę. Koronacja ekipy trenera Rafała Kurlita nastąpiła w Bielsku-Białej, gdzie po raz pierwszy zagościł ligowy turniej. Z kolei w Blind Football Development League najlepiej zaprezentował się Motor Lublin BF.
13-14 czerwca odbył się turniej zamykający tegoroczne zmagania w Blind Football League. Rozgrywki ligowe po raz pierwszy w historii zawitały do Bielska-Białej. Areną zmagań było Centrum Sportu Rekord, gdzie pod koniec ubiegłego roku wyłoniono zdobywcę Pucharu Polski.
– Dla rozwoju naszej dyscypliny sportu ważne jest, żeby w tej części Polski też był turniej ligowy. W województwie śląskim mamy bardzo dużo klubów i talentów piłkarskich. Myślę, że za chwilę tak może być w blind futbolu. Działamy dość prężnie, zimą jesteśmy gospodarzem zgrupowań kadry narodowej – opisuje Krzysztof Mrózek, trener BTS Rekord Bielsko-Biała BF i reprezentacji Polski.
Ligowy sezon został rozegrany w ekspresowym tempie – w ciągu niespełna dwóch miesięcy. Inauguracja zmagań nastąpiła 18-19 kwietnia w Krakowie, a kolejne mecze zorganizowano 9-10 maja we Wrocławiu. Utrzymano podział na 2 poziomy rozgrywkowe. W tym niższym było więcej drużyn, do stawki dołączył Motor Lublin.
– Chcieliśmy zorganizować 4 turnieje, ale niestety finansowo nie udało nam się wszystkiego pogodzić. Jesienią drużyny przyjadą do Warszawy, gdzie powalczą o Puchar Polski. Tam już są profesjonalne bandy do gry. Mamy więc kolejny obiekt na mapie kraju. Ten rozwój infrastrukturalny też jest ważny – mówi Piotr Niesyczyński, członek zarządu Fundacji Nie Widząc Przeszkód, a także koordynator blind futbolu przy PZSN Start.
Mistrzowska seria
Po raz trzeci z rzędu mistrzostwo Polski zdobyła Wisła Kraków. Tym razem do sukcesu prowadził ją trener Rafał Kurlit, wcześniej asystent Dominika Forysia. Ten ostatni zrezygnował z prowadzenia drużyny ok. 2 miesiące przed rozpoczęciem rozgrywek.
– Prognozowaliśmy, że to będzie ciężki sezon, ale okazał się relatywnie lepszy niż wcześniejszy, biorąc pod uwagę liczbę zdobytych punktów i strzelonych bramek. Mieliśmy okrojoną kadrę, z bardzo krótką ławką rezerwowych, sporo graczy leczyło kontuzje. To ograniczyło rotowanie składem i wymusiło zmianę taktyki – podkreśla Mateusz Krzyszkowski z Wisły Kraków BF, który w Bielsku-Białej powrócił do gry po dłuższej przerwie.
Przed decydującym turniejem, a więc trzema ostatnimi meczami, Biała Gwiazda wypracowała 5 punktów przewagi nad Śląskiem. Wrocławianie byli jedyną drużyną, która miała matematyczne szanse na wyprzedzenie obrońców tytułu. Jednak szybko je znacząco ograniczyli, remisując na początek 1:1 z Wartą Poznań. Ten wynik sprawił, że Wisłę od mistrzostwa dzieliło jedno zwycięskie spotkanie. Krakowianie pokonali 2:0 ARTS Warszawa BF i zrealizowali swój cel.
– Przed turniejem wiedzieliśmy, że mamy margines błędu. Jednak nie chcieliśmy z niego korzystać, co też udowodniliśmy. Natomiast Śląsk się potknął w meczu z Wartą, choć prezentował się solidnie i wyszedł na boisko nastawiony ofensywnie. Dla nas był to jakiś rodzaj prezentu, a my bez problemu wykorzystaliśmy nadarzającą się szansę – dodaje Mateusz Krzyszkowski.
W kolejnych meczach Biała Gwiazda kontynuowała zwycięską passę. Jeszcze tego samego dnia pokonała 3:0 BTS Rekord. Natomiast na zakończenie rozgrywek ligowych zmierzyła się ze Śląskiem. Krakowianie przegrywali 0:1, tracąc pierwszą bramkę w sezonie. Jednak ostatecznie wygrali 5:1, a pięciokrotnie na listę strzelców wpisał się Martin Jung. Wisła skończyła więc sezon z kompletem zwycięstw.
– Wynik wygląda okazale, ale dla nas to nie był bardzo łatwy mecz. Natomiast życzyłbym sobie, żeby każdy z nas miał tyle zdolności i czasami szczęścia, co Martin. Jako Wisła staraliśmy się w tym sezonie grać drużynowo, tzn. rozgrywać piłkę, wycofywać się itp. Powiedziałbym, że tak było w 90 proc. przypadków. Ale Martin miał trochę inny plan na mecz ze Śląskiem – część bramek strzelił po indywidualnych rajdach – zaznacza Mateusz Krzyszkowski.
Zmiana na podium
Na drugim miejscu w Blind Football League finiszował Śląsk. Wrocławianie powtórzyli więc wynik z sezonów 2024-2025. Tym razem zgromadzili 14 punktów, o 10 mniej od mistrza kraju. W Bielsku-Białej odnieśli jedno zwycięstwo, pokonując 1:0 gospodarzy. Czołową trójkę rozgrywek uzupełnił BTS Rekord. Ta ekipa nigdy wcześniej nie finiszowała na ligowym podium.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni i dumni z siebie, że osiągnęliśmy cel jako drużyna. Chcieliśmy w tym sezonie powalczyć o coś więcej niż dotychczas. Powiedzieliśmy sobie, że spróbujemy zrobić, co się da. Jeśli nie zdobędziemy trzeciego miejsca, to nic się nie stanie, będzie okazja w kolejnym roku. Dołączyli do nas nowi gracze, mieliśmy mało czasu na zgranie. Jednak wyniki podczas dwóch pierwszych turniejów były dobrym prognostykiem – komentuje Krzysztof Mrózek.
Bielszczanie wywalczyli w sumie 8 punktów, tyle samo co ARTS BF Warszawa. Mecz między tymi drużynami zakończył się wynikiem 1:0 dla gospodarzy. Na ostatniej pozycji w BFL znalazła się Warta Poznań, co oznacza spadek do niższej ligi. 2 poprzednie sezony ekipa ze stolicy Wielkopolski ukończyła na najniższym stopniu podium. Tym razem sięgnęła po 2 punkty.
– Było trochę niespodziewanych wyników, ale to pokazuje, że liga sportowo idzie do przodu. Mnie cieszy to, że pojawia się coraz więcej młodzieży. Takiej, która przebija się w składach, strzela bramki i zaczyna odgrywać ważne role. Wierzę, że młodych graczy będzie jeszcze więcej, na nich chcemy budować przyszłość dyscypliny – informuje Piotr Niesyczyński.
Szansa na rozwój
W Blind Football Development League triumfował Motor Lublin BF. W przyszłym roku zagra więc w wyższej klasie rozgrywkowej. Do trzeciego turnieju przystąpił jako lider rozgrywek, z dziesięcioma punktami. O 4 punkty wyprzedzał SOSW nr 6 SSN Start Łódź, a o 5 punktów – BFP Team.
– Motor dysponuje kilkoma doświadczonymi graczami, którzy kiedyś grali w Śląsku. To przełożyło się na szybkie wejście w rozgrywki i wynik. Oczywiście, jest też mnóstwo młodych zawodników, którzy doskonalą swoje umiejętności. To oczywiście będzie procentować – mówi Krzysztof Mrózek.
BFP Team wygrał 2:0 z Niezłomnymi BF Zabrze, a później – 1:0 z Motorem. W tabeli końcowej zrównał się punktami z Motorem (po 11 punktów). Lublinianie wizytę w stolicy Podbeskidzia zaczęli bowiem od bezbramkowego remisu ze Startem. Łodzianie uplasowali się ostatecznie na trzeciej pozycji (10 punktów), a za nimi znaleźli się Niezłomni (0 punktów).
– Byłem zwolennikiem utworzenia tej ligi, głównie z myślą o nowych drużynach. Część zawodników ma dłuższy proces wejścia w blind futbol. W tej klasie rozgrywkowej mogą się spokojnie rozwijać. Dzięki temu nie zgubimy po drodze talentów. To jest też pomysł na to, aby wzmocnić Blind Football League – podsumowuje trener reprezentacji Polski.
Tabele końcowe (kolejno: mecze rozegrane, punkty, zwycięstwa-remisy-porażki, bramki strzelone i bramki stracone)
Blind Football League
1. Wisła Kraków BF 8 24 8-0-0 31:1
2. Śląsk Wrocław BF 8 14 4-2-2 10:7
3. BTS Rekord Bielsko-Biała BF 8 8 2-2-4 2:13
4. ARTS Warszawa BF 8 8 2-2-4 3:9
5. Warta Poznań BF 8 2 0-2-6 2:18
Blind Football Development League
1. Motor Lublin BF 6 11 3-2-1 7:1
2. BFP Team 6 11 3-2-1 5:3
2. SOSW nr 6 SSN Start Łódź 6 10 2-4-0 8:1
3. Niezłomni BF Zabrze 6 0 0-0-6 1:16
Król strzelców: Martin Jung (Wisła Kraków BF)
Najlepszy bramkarz: Szymon Grenda (ARTS Warszawa BF)
Najlepsza zawodniczka: Nadia Czajka (Warta Poznań BF)
Najlepszy zawodnik: Kacper Domagała (Wisła Kraków BF)
Najlepszy młodzieżowiec: Paweł Karbowski (Rekord Bielsko-Biała BF)
Marcin Gazda
Data publikacji: 06.07.2026 r


