Na marginesie

Jeszcze przed otwarciem Zimowej Paraolimpiady w Pekinie, ale już w trakcie wojny na Ukrainie, wydarzenia zmusiły mnie do przypomnienia sobie fragmentu wiersza „Dzieci epoki” Wisławy Szymborskiej: „twoje geny mają przyszłość polityczną/ skóra odcień polityczny/ oczy aspekt polityczny”, czyli krótko mówiąc: chcesz czy nie chcesz, będziesz politycznym. Wiersz napisany kilkadziesiąt lat temu (tom „Ludzie na moście”) stał się… proroczy.

Być może proroczą jest także reakcja niektórych ludzi na skądinąd bolesne działania tych, którzy nie chcą rywalizować – w myśl zasad fair play – z ludźmi, których pobratymcy dokonują aktów ludobójstwa przy pomocy swoich rakiet i czołgów…

Czuję się zmuszony przytoczyć słowa Richarda Whiteheada – brytyjskiego paraolimpijczyka, który był świadkiem jak wykluczeni z igrzysk Rosjanie obrażali w Pekinie Ukraińców w tonie, który można zapisać w najmniejszym skrócie – wracamy, żeby zbombardować wasze rodziny i domy… (portal Interia z dnia 5.03.2022).
Przy okazji tego przekazu można zadawać sobie niezliczoną ilość pytań o sens istnienia sportu…

Trudno pisać felieton, który powinien przecież zawierać wiarygodne dane przynajmniej odnośnie nominowanych przez nasz kraj sportowców. Tymczasem źródła skąpo o tym donoszą i występują w nich rozbieżności nawet odnośnie składu liczbowego naszej reprezentacji – raz podaje się, że to 9 osób innym razem – 8. W końcu stanęło na…11 (trzy osoby z tzw. dziką kartą). Jestem tylko kibicem i z własnej woli będę musiał zarwać noc, aby istotę sportu podglądnąć…

Udało się! Niestety nie napiszę w tym miejscu ciepłych słów pod adresem paraolimpijczyków z naszego kraju. Ich poziom sportowy jest porównywalny ze stanem polskich sportów zimowych – na olimpiadach, mistrzostwach świata czy innych istotnych arenach, nawet wśród pełnosprawnych, poza spektakularnymi osiągnięciami nadal nie możemy liczyć na większe sukcesy.

Jakie by nie były moje odczucia o marnej sile naszych parasportów zimowych, na osłodę zostało mi tylko przesłanie, że rozgrywanie tego typu zawodów nadal ma sens. Problem schowano jednak chyba wstydliwie „pod dywan”. Czy może napawać optymizmem obecność na arenach 49-letniego zawodnika albo kłopoty zawodniczki z karabinkiem, który trzeba składać z innego i w końcu rezygnować z zawodów?

W chwili obecnej, kiedy do sportu wtargnęła polityka (kiedyż jej nie było?) jest to szczególnie ważne. Czytając fragmenty wypowiedzi niektórych zawodników, ludzi pracujących w skromnych zapleczach technicznych, można odnieść wrażenie, że dopilnowano tylko istoty – duch pozostał w ruchu, a to przecież jest najważniejszym zadaniem każdych zmagań na sportowych arenach.

Wciąż chcę wierzyć, że sport zbliża ludzi, choć tutaj może to brzmieć gorzko. A może tylko parasport? Wszak słowo para znaczy tu tyle co przy, obok. Wszak jakikolwiek sport nie może być ważniejszy od człowieczeństwa.

Janusz Gdowski

Data publikacji: 19.03.2022 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również