Niepełnosprawność to po prostu cecha, jak kolor włosów czy wzrost
- 29.01.2026
Niepełnosprawność to po prostu cecha, jak kolor włosów czy wzrost – podkreśliła w rozmowie z PAP pisarka Sylwia Błach. W swojej książce „Nie znajdziesz mnie po śladach stóp” wyjaśnia dzieciom, jak wygląda codzienne życie osoby z niepełnosprawnością ruchową.
Sylwia Błach (rocznik 1991) jest pisarką i influencerką, która porusza się na wózku. W styczniu nakładem wydawnictwa Albus ukazała się jej najnowsza książka „Nie znajdziesz mnie po śladach stóp” dla dzieci od piątego roku życia. Za pomocą anegdot i prawdziwych historii ma oswoić czytelnika z tematyką niepełnosprawności.
PAP: Jak to jest jeździć na wózku?
S.B.: Właśnie to pytanie stało się inspiracją do napisania tej książki. Zadała mi je nagle, z zaskoczenia, córka mojej przyjaciółki. I mimo że całe życie jeżdżę na wózku i jest to jedyna perspektywa zwiedzania świata, jaką znam, to pytanie mnie zaskoczyło, bo nigdy nie zastanawiałam się, jak to jest jeździć na wózku.
Wtedy z udzielenia odpowiedzi pomogła mi wybrnąć matka tej dziewczynki. Zaczęła tłumaczyć, że pewnie czasami fajnie, czasami niefajnie. Ale to pytanie zostało we mnie tak mocno, że z odpowiedzi na nie narodziła się ta opowieść.
PAP: O czym dokładnie opowiada ta książka?
S.B.: Ta książka jest o życiu. O życiu osoby z niepełnosprawnością ruchową. O życiu na wózku inwalidzkim, na podstawie moich doświadczeń, ale też doświadczeń ludzi, których znam, których spotkałam albo których historie mnie poruszyły.
Nie jest to książka biograficzna. Bazuje raczej na wspólnym doświadczeniu tego, czym jest niepełnosprawność ruchowa, choć faktycznie wplotłam w nią bardzo dużo moich osobistych anegdot, ale które z nich to moje własne doświadczenia, zachowam dla siebie.
Książka to zapis rozmowy pomiędzy dorosłą kobietą na wózku a małą dziewczynką, która zadaje jej właśnie to pytanie: jak to jest jeździć na wózku? W książce pojawiają się także ptaki z kopertami, w których opisane są różne historie i anegdoty. Kobieta wraz z dziewczynką zaczynają gonić ptaki, zbierać te koperty. Z tego rodzi się bardzo głęboka rozmowa sześciolatki z jej dorosłą przyjaciółką.
PAP: Jak bohaterka książki podchodzi do kwestii swojej niepełnosprawności?
S.B.: Pisząc tę książkę, mimo że jest oparta na doświadczeniach różnych osób, było dla mnie bardzo ważne, by przedstawić to, jak ja postrzegam temat niepełnosprawności. Pokazać, że życie z niepełnosprawnością może być fajne, ciekawe, że niepełnosprawność nie jest czymś, co definiuje człowieka, lecz jest tylko jednym z jego elementów. Pokazać, że niepełnosprawność to po prostu cecha, jak kolor włosów czy wzrost. Czasami jest niewygodna, gdy świat tworzy bariery, ale nie musi przeszkadzać w spełnianiu marzeń.
O tym, by napisać książkę o niepełnosprawności, myślałam od bardzo dawna, ale ciągle się bałam, że trafię na wydawcę, który będzie chciał, żeby to była taka motywująca opowieść o bohaterach z niepełnosprawnościami, czyli coś, czego strasznie nie lubię, narracja, która jest upupiająca, która odbiera nam prawo do różnorodności doświadczeń, sprowadza nasze życie do bycia pocieszeniem dla innych.
Kiedy moja wydawczyni, z którą już wcześniej pracowałam nad inną książką, zaproponowała mi ten temat, to dopiero poczułam, że będę mogła napisać tak, jak ja chcę. Odważyłam się na podejście do tego tematu, bo wiedziałam, że nikt nie będzie mi kazał zakładać żadnego różowego filtra, tylko pozwoli pokazać świat czarno-biały, kolorowy, czasami różowy, czasami szary, po prostu taki, jakim jest.
PAP: A jaki jest dzisiejszy świat osoby z niepełnosprawnością?
S.B.: Widzę bardzo dużo zmian na lepsze i na gorsze, i takich, których nie potrafię ocenić, czy są lepsze, czy są gorsze. Są po prostu zmianą.
Z jednej strony ciągle zdarzają się spojrzenia pełne jakiegoś niedowierzania czy podziwu. Ludzie, którzy nie mieli kontaktu z osobą na wózku, ciągle potrafią jakoś tak dziwnie patrzeć. Czasami właśnie jest to takie poczucie, że powinnam siedzieć w domu, a czasami właśnie jest to taki jakiś upupiający podziw, że, ojejku, wyszła do sklepu, to wspaniałe. To się ciągle zdarza.
Młodsze pokolenie ma z kolei nieco inne podejście. Młodzi ludzie potrafią być bardzo zgodni z savoir-vivre’em, z zasadami. Wiedzą, że należy zapytać o to, czy pomóc. Wiedzą, że nie wolno się na siłę rzucać do pomocy, do pchania wózka czy dotykania, jeśli ktoś o to nie poprosi. I to jest super, bo faktycznie widzę w kontakcie z młodszym pokoleniem, że ono ma tę wiedzę, jak się zachować. Z drugiej strony, co ciekawe, też to spostrzegam, że ta wiedza czasami prowadzi do tego, że są mniej tak odruchowo empatyczni niż starsze pokolenie. Że jednak oczekują, że osoba z niepełnosprawnością sama określi swoje potrzeby, sama będzie miała odwagę poprosić o otwarcie drzwi i tak dalej – a też każdemu zdarzają się przecież jakieś gorsze dni, jakaś nieśmiałość, by prosić. Ja tego nie oceniam w żaden sposób, czy to jest dobre czy złe – to jest tylko ta zmiana stylu, po prostu.
PAP: A jak jest z postrzeganiem niepełnosprawności przez dzieci?
S.B.: Nam się właśnie często wydaje, że dzieci są bardziej bezpośrednie, a to nie do końca tak jest. W ubiegłym roku odwiedziłam prawie 20 bibliotek. Te spotkania pokazały mi, że dzieci są tak bardzo różne, jak osoby dorosłe. Faktycznie niektóre pytają o coś wprost, ale bardzo dużo dzieci się zawstydza, nie wie, jak zadać pytanie, jak pozyskać tę wiedzę, która je ciekawi.
Ta książka daje właśnie dzieciom taką bezpieczną przestrzeń, by poznać świat osoby z niepełnosprawnością. Pozwala w zaciszu domowym czy w zaciszu biblioteki dowiedzieć się tego, o co się boją albo wstydzą zapytać.
W książce są zawarte także ćwiczenia, dzięki którym dziecko może spróbować wyobrazić sobie, z jakimi ograniczeniami spotyka się osoba niepełnosprawna i na swój dziecięcy sposób to przemyśleć, budować empatię. Kluczowe jest to, że ta książka daje przestrzeń do zadawania pytań w takich warunkach, w jakich dziecko czuje się komfortowo.
PAP: W książkach dla dzieci dużą rolę odgrywają także ilustracje. Jaka jest ich rola w tej publikacji?
S.B.: Za ilustracje w książce odpowiada Karolina Jeske, która podeszła do tematu w sposób bardzo metaforyczny. W tych ilustracjach pełno jest ukrytych znaczeń przekazanych w najczystszy, piękny sposób.
Mam nadzieję, że każdy czytelnik, poza takim pierwszym uczuciem, że ta książka jest po prostu ładna, będzie chciał się pobawić w szukanie tych ukrytych znaczeń, drobiazgów, symboli, haseł, które Karolina schowała. Te ilustracje też w taki symboliczny sposób uświadamiają i pokazują rzeczy, których zazwyczaj nie widać na pierwszy rzut oka. Na przykład to, że w niektórych miejscach dla osób z niepełnosprawnościami wciąż jest za dużo schodów. Albo że nie odnajdzie się ich po śladach stóp. (PAP)
Rozmawiała Anna Jowsa
Data publikacji: 29.01.2026 r.


