Genialny klan Aignerów: jak niemal niewidome rodzeństwo podbiło świat nartami i… muzyką

I znów szaleństwo w austriackim miasteczku Gloggnitz. To stamtąd pochodzi rodzina Aignerów, która znów otworzyła XIV Zimowe Igrzyska Paralimpijskie w wielkim stylu. Pierwsza konkurencja medalowa w Mediolanie-Cortinie 2026 przyniosła im dwa złote krążki: najpierw Veronika triumfowała w zjeździe kobiet w grupie osób z niepełnosprawnością wzroku, a chwilę później powtórzył to jej młodszy brat Johannes, broniąc tytuł mistrza paralimpijskiego z Pekinu.

Tam zresztą przed czterema laty Veronika oraz bliźniaki: Johannes i Barbara zdobyli we trójkę dziewięć z jedenastu medali, jakie Austria wywalczyła na tamtych igrzyskach w paranarciarstwie alpejskim. Johannes, jadąc z przewodnikiem Matteo Fleishmannem, zdobył złoto w zjeździe już pierwszego dnia zawodów, podobnie jak w Cortinie. Później dołożył złoto w slalomie gigancie i stawał na podium w trzech pozostałych konkurencjach.

Veronika z Elisabeth jako przewodniczką zdominowały konkurencje techniczne, zdobywając dwa złota, a siostra Barbara wraz z przewodniczką Klarą Sykorą dołączyły do nich na podium, zdobywając srebro i brąz.

Nazwisko Aignerów trafiało na nagłówki mediów na całym świecie, ale mimo sławy rodzeństwo pozostało skromne.

– W Austrii sukcesy w narciarstwie alpejskim to dzień jak co dzień i my też jesteśmy zupełnie zwyczajną rodziną. Może trochę bardziej znaną, ale w sumie medale niczego w naszym życiu nie zmieniły – mówi Johannes.

Klan
Za ich sukcesami stoi cały klan. Aignerowie to siedmioosobowa rodzina, w której narciarstwo alpejskie jest niemal religią, a sukcesy rozkładają się na niemal wszystkich członków.

Troje z pięciorga rodzeństwa (Veronika, Johannes i jego siostra bliźniaczka Barbara) urodziło się z wrodzoną wadą wzroku (zaćmą – po licznych operacjach widzenie jest na poziomie zaledwie kilku procent). Mama Petra wraz z tatą Christianem byli zakochani w narciarstwie alpejskim, więc wiedząc, że dzieciaki mają bardzo ograniczoną możliwość widzenia, stawiali je na narty od 2. roku życia.

Starsze, pełnosprawne siostry – Elisabeth i Irmgard – zaczęły pełnić rolę ich przewodniczek. Najpierw jeżdżąc z młodszym rodzeństwem na okoliczne zawody dziecięce, z czasem na coraz poważniejsze zawody, aż w końcu na igrzyska. Veronika początkowo jeździła bez przewodnika. Dopiero gdy jej wzrok pogorszył się na tyle, że przestała dostrzegać tyczki na trasie, zwróciła się o pomoc najpierw do Irmgard, którą później zastąpiła Elisabeth.

Jak opowiadają, to właśnie zaufanie budowane od kołyski przełożyło się później na perfekcyjną współpracę na stoku. To unikatowa więź.

– Bez wsparcia rodziny nie byłoby naszych sukcesów. Bez sióstr na stoku, ale i bez poświęcenia rodziców, którzy wydali ogromne sumy pieniędzy na nasze narciarstwo. Za te kwoty moglibyśmy co roku jeździć na wycieczkę dookoła świata – mówi Veronika. – Oprócz mnóstwa pieniędzy, narty kosztują też dużo nerwów i godzin spędzonych w samochodzie. Jestem im głęboko wdzięczna z całego serca i kocham ich za to, że zawsze stoją za nami murem – dodaje.

Perfekcyjny plan B
Złoty medal z Cortiny ma szczególny smak dla Veroniki, ponieważ jej wieloletnia przewodniczka i siostra, Elisabeth, z którą jest tak zżyta, w lutym doznała kontuzji kolana po niefortunnym lądowaniu podczas pucharu świata w Tignes. Konieczna jest operacja, którą zaplanowano na kwiecień, co wykluczyło przewodniczkę ze startu w Cortinie.

Przyjechała jednak kibicować rodzeństwu.

Veronika musiała więc w ekspresowym tempie znaleźć zastępczynię i zaufać bezgranicznie nowej partnerce. Wybrała 16-letnią Lilly Sammer. Dlaczego właśnie ją? Jak tłumaczy, Lilly wywodzi się z tego samego austriackiego systemu szkolenia narciarskiego, który kładzie ogromny nacisk na technikę od najmłodszych lat. Mimo wieku, Lilly jest uważana za jedną z najbardziej obiecujących młodych alpejek w Austrii.

– Potrzebowałam kogoś, kto jeździ identycznym stylem jak ja – o podobnym promieniu skrętu i dynamice – Lilly idealnie wpisała się w ten schemat. Okazała się perfekcyjnym planem B – cieszyła się na mecie Veronika.

Muzykalni mistrzowie
Gdy schodzą ze stoku, Aignerowie zamieniają narty na instrumenty i urządzają słynne w ekipie paralimpijskiej koncerty. Johannes gra na harmonii styryjskiej (to popularna w Alpach odmiana akordeonu guzikowego), zaś Veronika i Barbara na gitarach. Starsze siostry Elisabeth, która w Cortinie kibicuje z ortezą na nodze, na fletni Pana oraz flecie poprzecznym, a Irmgard na pianinie. Mama Petra na cytarze (instrumencie strunowym bardzo popularnym w tradycyjnej muzyce austriackiej i bawarskiej), a tata Christian na trąbce.

Do muzycznej rodziny dołączyli też przewodnicy Johannesa i Veroniki – Nico Haberl gra na gitarze i śpiewa, a Lilly Sammer skupia się głównie na śpiewie, choć jak sama przyznaje, wciąż się uczy, by dorównać poziomem reszcie grupy.

Aignerowie przekonują, że gra na instrumentach uczy ich koncentracji i rytmu, co przekłada się bezpośrednio na precyzję skrętów na trasie slalomu. A ich wieczorne sesje muzyczne w wiosce paralimpijskiej są już legendą.

Johannes wspomniał w jednym z wywiadów, że po zakończeniu kariery sportowej chciałby poświęcić więcej czasu na profesjonalną naukę gry, więc kto wie – może za kilka lat usłyszymy o debiutanckim albumie „The Aigner Family Band”?

Polscy Aignerowie
Co ciekawe, w polskiej ekipie paralimpijskiej w Mediolanie-Cortinie również jest niedowidzące rodzeństwo alpejczyków – Michał Gołaś i jego młodsza siostra Oliwia, którzy dopiero zadebiutują na igrzyskach, ale już z ogromnymi ambicjami. Michał startuje z przewodnikiem Kacprem Walasem, Oliwia z przewodnikiem Andrzejem Stasikiem.

– Patrzymy na to, co robi Johannes i jego siostry, i to nas niesamowicie napędza. Oni pokazują, że z dysfunkcją wzroku można nie tylko startować, ale dominować na świecie – mówi Michał, który w slalomie gigancie i slalomie należy do światowej czołówki.

Oliwia, młodsza o 2,5 roku, idzie w jego ślady, udowadniając, że „rodzinny team” to w sporcie paralimpijskim siła nie do przecenienia. Czy już wkrótce to o nich będziemy pisać jako o polskich królach nart?

Michał Pol, Cortina d’Ampezzo

Zapraszamy do śledzenia bieżących relacji z igrzysk w Mediolanie-Cortinie na stronie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, a także w mediach społecznościowych PKPar, w tym na profilu na Facebooku oraz kanale na Instagramie. Na stronie Komitetu jest też dostępny plan startów Polaków.

**Informacja prasowa Polskiego Komitetu Paralimpijskiego

Data publikacji: 09.03.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również