Bezdech senny to choroba, którą można leczyć

Zaburzenia oddychania w trakcie snu przez lata mogą być niezauważone, ponieważ wiązane są z chrapaniem, a przez to lekceważone. Niedotlenienie organizmu i częste wybudzenia w nocy znacznie pogarszają codzienne funkcjonowanie i grożą poważnymi powikłaniami. Bezdech senny nawet kilkukrotnie zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, a także powoduje senność w ciągu dnia. Obturacyjny bezdech senny to choroba, która polega na powtarzających się podczas snu epizodach zatrzymania lub spłycenia oddechu.

– Bezdech senny objawia się głównie chrapaniem – z tym pacjenci trafiają do lekarzy. W istocie jednak problem polega na tym, że chory przestaje w nocy oddychać, nie nabiera powietrza, czyli de facto się nie dotlenia – tłumaczy dr hab. n. med. Mirosław Szczepański, otolaryngolog, chirurg głowy i szyi, właściciel Centrum Medycznego AlmiMed. Jak dodaje, można rozróżnić dwa podstawowe rodzaje bezdechów. – Pierwszy, tzw. centralny, najczęściej dotyczy osób starszych. Drugi to bezdech obwodowy, wynikający głównie z obturacji dróg oddechowych. Stają się one za wąskie, żeby powietrze mogło przez nie bez problemu przepływać i żeby pacjent się natleniał.

Na bezdech senny w Polsce cierpi nawet 2 mln osób. Większość z nich nie jest zdiagnozowana. Potwierdzają to badania naukowców z Yale School of Medicine, które ukazały się pod koniec 2025 roku na łamach „Journal of the American Heart Association”. Wykazali oni, że obturacyjny bezdech senny współwystępujący z bezsennością może o 143 proc. zwiększać ryzyko nadciśnienia tętniczego i o 281 proc. chorób serca.

Do rozwoju bezdechu sennego przyczyniają się bardzo często choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca i nadciśnienie tętnicze, problemy laryngologiczne, palenie tytoniu czy picie alkoholu przed snem. Problem dotyczy głównie osób dorosłych, częściej dotyczy osób starszych i mężczyzn. U dzieci zdarza się sporadycznie i najczęściej wiąże się z przerostem migdałków. Według statystyk, jakie przytacza dr hab. Mirosław Szczepański, na bezdech senny w Polsce może cierpieć 1,5–2 mln osób. Szacuje się, że tylko 20 proc. jest zdiagnozowanych.

Obturacyjny bezdech senny wpływa na funkcjonowanie pacjenta nie tylko w nocy, ale także w ciągu dnia i jest źródłem poważnych problemów zdrowotnych. Choroba jest szczególnie niebezpieczna w przypadku kierowców. Niedotlenienie tkanek organizmu podczas snu i nieuświadomione przebudzenia powodują senność i zmęczenie w ciągu dnia. Grozi to np. zaśnięciem podczas prowadzenia pojazdu. Badania wskazują, że obturacyjny bezdech senny zwiększa ryzyko wypadków drogowych nawet ponad sześciokrotnie.

– Pacjenci rano budzą się zmęczeni, w ciągu dnia źle funkcjonują, boli ich głowa, są senni. Często u pacjentów obniża się libido. Tę chorobę nazywamy skrytym zabójcą. Nieleczony bezdech senny to nie tylko objawy laryngologiczne, ale też bardzo poważne problemy internistyczne – zauważa dr hab. Mirosław Szczepański. – Pacjent przecież jest stale niedotleniony w ciągu nocy. Po pewnym czasie mogą się rozwinąć problemy kardiologiczne. Około dwóch–trzech razy częstsze jest prawdopodobieństwo zachorowania na nadciśnienie tętnicze, niewydolność krążenia, cukrzycę czy udar niedokrwienny.

Jak mówi dr hab. Mirosław Szczepański, bezdech senny można z powodzeniem leczyć. Jedną z metod jest terapia CPAP. To maszyna, która pomaga pacjentowi w nocy nabrać powietrze. Ekspert zapewnia jednocześnie, że w sytuacji kiedy bezdechy wynikają z obturacji dróg oddechowych laryngolodzy z powodzeniem są w stanie leczyć pacjenta i apeluje o wczesne rozpoczęcie leczenia.

Oprac. IKa; źródło: Newseria, fot. Freepik.com

Data publikacji: 20.04.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również