Polska walczy z epidemią nadciśnienia. Praca wśród czynników ryzyka

W niedzielę, 17 maja, obchodzimy Światowy Dzień Nadciśnienia. Nadciśnienie tętnicze dotyczy w Polsce już blisko 11 milionów dorosłych, czyli niemal co trzeciej osoby. Choroby układu krążenia pozostają przy tym główną przyczyną zgonów w Polsce i, wbrew powszechnemu wyobrażeniu, problem nie dotyczy już wyłącznie osób starszych.

Gdyby nadciśnienie bolało, chorowało by na nie znacznie mniej Polaków, bo szybciej wdrażano by leczenie. Nie boli, więc niemal co trzeci Polak żyje z nim na co dzień – alarmuje lek. Piotr Leszczyński. Tymczasem choroba działa jak bomba zegarowa ukryta w naczyniach krwionośnych, a do jej eksplozji może przyczyniać się praca.

Nadciśnienie latami niszczy naczynia krwionośne, serce i nerki, nie dając żadnych wyraźnych sygnałów. Kiedy problem w końcu staje się widoczny – przez zawał czy udar – organizm jest już poważnie wyniszczony.

Cicha epidemia nadciśnienia wśród Polaków
Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia nadciśnienie tętnicze dotyczy w Polsce blisko 11 milionów dorosłych, czyli niemal co trzeciej osoby. Choroby układu krążenia pozostają przy tym główną przyczyną zgonów w Polsce i, wbrew powszechnemu wyobrażeniu, problem nie dotyczy już wyłącznie osób starszych.

Nadciśnienie rzadko działa w pojedynkę. Najczęściej współwystępuje z innymi zaburzeniami metabolicznymi, w tym z podwyższonym poziomem cholesterolu, który dotyczy ponad połowy dorosłych Polaków. Te dwa czynniki ryzyka razem tworzą konfigurację wyjątkowo groźną dla naczyń: nadmiar LDL przenika do ścian naczyń krwionośnych, utlenia się i wywołuje stan zapalny, a ciśnienie mechanicznie przyspiesza ten proces. Efektem jest miażdżyca i rosnące ryzyko zawału lub udaru.

W 2026 r. American College of Cardiology i American Heart Association opublikowały zaktualizowane wytyczne dotyczące zaburzeń lipidowych, według których wynik cholesterolu LDL na poziomie 100 mg/dl (który jeszcze kilka lat temu nie budził większego niepokoju wśród pacjentów i lekarzy) może być już sygnałem ostrzegawczym.

– Współczesna kardiologia odeszła od modelu jednej uniwersalnej normy dla każdego. Pożądane wyniki zależą ściśle od ogólnego ryzyka sercowo-naczyniowego pacjenta. Dlatego osoby z nadciśnieniem tętniczym klasyfikowane są jako pacjenci z dużym ryzykiem kardiologicznym, a dla tej grupy docelowy poziom LDL powinien wynosić już poniżej 70 mg/dl. Osoba z ciśnieniem 145/90 i LDL na poziomie 95 prawdopodobnie przez lata słyszała, że jest „w normie”, ale dziś wiemy, że jej naczynia pracowały w warunkach, które systematycznie je niszczyły – tłumaczy lek. Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny LongLife.

Praca czynnikiem ryzyka?
Środowisko pracy często nie jest neutralne zdrowotnie. Badania wskazują, że długotrwały stres psychiczny w miejscu pracy – rozumiany jako kombinacja wysokich wymagań pracodawcy i niskiego poczucia kontroli nad wykonywanym zadaniem – wiąże się ze wzrostem częstości występowania nadciśnienia tętniczego.

– W 2025 r., w ramach badań profilaktycznych w miejscach pracy, wykryliśmy nieprawidłowości kardiologiczne u 53 proc. przebadanych pracowników. Osoby z tymi wynikami normalnie przychodziły do pracy, rzadko chodziły na L4 i zwykle nie skarżyły się na złe samopoczucie. Do gabinetów lekarskich coraz częściej trafiają 30- i 40-latkowie z podwyższonym ciśnieniem i innymi wczesnymi objawami problemów kardiologicznych. Kiedy pytam pacjentów o ich tryb życia, prawie zawsze pada to samo: za dużo pracy, za mało snu, w planach więcej ruchu. Praca nie jest wyłączną przyczyną tych problemów, ale dla wielu osób jest środowiskiem, które je przyspiesza. Pracodawcy zaciągają u swoich pracowników dług zdrowotny, choć często nawet nie są tego świadomi – tłumaczy lek. Piotr Leszczyński.

Według WHO i Międzynarodowej Organizacji Pracy osoby pracujące 55 godzin tygodniowo lub więcej mają o 35 proc. wyższe ryzyko udaru mózgu i o 17 proc. wyższe ryzyko zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca niż osoby pracujące standardowe 35-40 godzin.

– Pracodawca nie musi być tym, który pogłębia problemy zdrowotne pracowników. Zły stan zdrowia nie opłaca się nikomu. Im wcześniej wykryte zostanie nadciśnienie, tym mniejsze ryzyko poważnych powikłań u pracownika, krótsza ewentualna absencja i niższe koszty dla organizacji. Zorganizowana profilaktyka w miejscu pracy, obejmująca regularne pomiary ciśnienia, badanie lipidogramu czy konsultacje ze specjalistami, nie jest już po prostu benefitem czy gestem dobrej woli. Przy starzejącym się społeczeństwie staje się częścią strategicznego zarządzania ryzykiem zdrowotnym, które przekłada się na ciągłość działania firmy – dodaje Leszczyński.

pr/, fot. pexels.com

Data publikacji: 15.05.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również