Róbmy to co kochamy

Marian mógł poddać się już wiele razy. Pochodzi z domu, w którym była nie tylko bieda, ale także problemy z alkoholem i przemocą. Sam jest niepełnosprawny. – Miałem siedmioro rodzeństwa, a rodzice nadużywali alkoholu, zamiast się nami zajmować. Bywało, że do domu przyjeżdżała policja. Żyłem w strachu – wspomina ciężkie dzieciństwo.

– Mimo to chłopak nie poddał się i postanowił, że w życiu będzie robił to, co najbardziej kocha. Został dziennikarzem i prowadzi lokalny portal, na którym relacjonuje życie jego rodzinnej wsi i najbliższych okolic.

– Moje życie od najmłodszych lat nie wyglądało tak, jak powinno – mówi Marian Gromala.— Pochodzę z trudnej rodziny. Rodzice mieli nas ośmioro. Dziś mam 29 lat, ale dalej doskonale pamiętam niektóre dni z dzieciństwa, gdy towarzyszył mi wielki strach. Były awantury i do domu przyjeżdżała policja. Ostatecznie w wieku 7 lat trafiłem do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Nowym Targu. Spędziłem tam trzy lata. Dopiero wówczas odkryto, że nie bardzo tam pasuję. Choć jestem niepełnosprawny umysłowo w stopniu lekkim, w ośrodku były osoby jeszcze bardziej potrzebujące niż ja — tłumaczy Marian.

Później mieszkaniec Waksmundu zaczął chodzić do „cudownej”, jak sam to określa, szkoły w Nowym Targu. Był przy niej internat. Wraz z częścią rodzeństwa uczył się w szkole od poniedziałku do piątku, a w weekendy wracał do położonej 5 km dalej rodzinnej wsi.

— Do szkoły często przyjeżdżaliśmy w poniedziałek brudni, niedożywieni, w brudnych podartych ubraniach. Tak nie powinno być. Początkowo nie skarżyłem się, bo wpojono mi, że nie wynosi się takich trudnych spraw z domu i „nie kala własnego gniazda”. Później odkryłem, że to błędne koło. Trzeba prosić o pomoc, bo dzięki temu można wyjść z dołka. Ja teraz zawsze tak robię i jestem w dużo lepszym miejscu niż gdybym próbował poradzić sobie całkiem sam — mówi Gromala.

Dodaje, że gdy jego sąsiedzi dowiedzieli się co dzieje się za murami ich rodzinnego domu, wyzwiska i wyśmiewanie powoli się skończyły. W zamian wiele osób oferowało pomoc. Dziennikarz amator przyznaje też, że miał nauczycieli, którzy bardzo mu pomagali i rozwijali jego pasję.

— Gdy dorosłem, zacząłem szukać swojej własnej drogi — mówi Marian Gromala — Pracuję zawodowo i mam pieniądze na swoje utrzymanie. Czasem pomagam też kolegom i staję na stoisku na nowotarskim jarmarku. Kiedy jednak tylko mogę, staram się… działać jako dziennikarz.

Gromala prowadzi stronę TV Waks. Pod tą samą nazwą prowadzi też kanał na Facebooku i autorską stronę internetową. Reporter amator porusza w niej sprawy swojej lokalnej społeczności i okolicznych wsi. Pisze o meczach drużyny Huragan Waksmund czy opisuje wypadki i pożary na Podhalu. Choć Marian ma trochę problemów z ortografią, to jego relacje są naprawdę prawdziwe i często trafiają w punkt.

— To życie weryfikuje, jakim jest się człowiekiem i ja to pokazałem — mówi z uśmiechem. — Staram się być ambasadorem osób niepełnosprawnych, pokazując, że wszystko jest możliwe i osiągalne, także dla nas. Nikomu też nigdy nie odmówię pomocy. Jeśli będzie trzeba, to codziennie będę do kogoś dzwonił i mówił „Nie poddawaj się, bo ja się nie poddałem”.

Dziennikarz opowiada również o początkach swojej pasji. — Na początku nagrywałem filmiki z mojej miejscowości. Dotyczyły one różnych wydarzeń. Robiłem również zdjęcia. Od tamtej pory zostałem dziennikarzem-fotoreporterem. To wyzwanie nie jest łatwe, ponieważ jestem chłopakiem z niepełnosprawnością. Niektóre tematy są trudne, a niektóre łatwe, ale ja powiedziałem, że się nie poddam i będę walczył tak długo, jak będę umiał — zapewnia.

Kierując się swoją maksymą, że prośba o pomoc nie jest niczym wstydliwym, Marian „Wax” Gromala założył na portalu zrzutka.pl zbiórkę na potrzeby rozwoju swojej redakcji. Chciałby uzbierać 10 tys. zł, za które planuje kupić sobie nowy komputer, aparat fotograficzny, a jeśli starczy pieniędzy także… skuter. Dziś Marian wszędzie jeździ na rowerze. Ostatnio gnał na nim nocą, w środku zimy z Waksmunda do położonego 7 km dalej Gronkowa. Akurat trwał tam duży pożar składu opału. Obowiązek zrelacjonowania tej tragedii był dla niego ważniejszy niż mróz i oblodzona droga.
– Jeśli ktoś może mnie wspomóc będę wdzięczny. Każda pomoc będzie dla mnie czymś wielkim. Wiem, że na świecie są ważniejsze potrzeby niż moja pasja, ale może i tak się uda osiągnąć cel. Marzyć na pewno nie przestanę — dodaje podhalański dziennikarz.

Jego strona na Facebook’u „TV WAKS” ma na obecną chwilę prawie 3000 polubień, a to nie jedyne medium, na którym się udziela.

Jako raper posiada również kanał na Youtube, na którym zamieszcza między innymi swoje piosenki. Wspomina, że swego czasu został nominowany do wyzwania „hot16challange”, dzięki któremu nagrał utwór „Nad Waksmundem nie ma cienia mgły”. Później powstało jeszcze kilka innych nagrań, które – jak twierdzi – odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych. Dla przykładu, teledysk do piosenki „Dystans” doczekał się już niemalże 8000 wyświetleń w przeciągu dwóch lat.

Historia życia Mariana Gromali, szczerze wierzącego, że świat jest dla każdego, uświadamia nam jeszcze bardziej, że każdy ma prawo do życia i bycia szczęśliwym. Również do udzielania się społecznie, samorealizacji i do walki o lepsze jutro – bez względu na stan zdrowia.

Podkreśla, że będzie nadal powtarzał, że nie ma problemu, którego nie da się pokonać. – Wiara w siebie, walka i wytrwałość zwycięża wszystko. Róbmy to co kochamy!

em/, fot. profil Tv Waks

Data publikacji: 29.01.2024 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również