Goalballowa Liga Mistrzów w Wilnie. Świstaki na piątkę

Drużyna WBR Groundhogs Kraków zajęła piąte miejsce w finałowym turnieju SEGL – Champions League. Popularne Świstaki wygrały 3 z sześciu spotkań w Wilnie, gdzie zaprezentowało się 8 goalballowych ekip. W ćwierćfinale wicemistrzowie Polski stoczyli niezwykle wyrównany pojedynek, ale po dogrywce musieli uznać wyższość zawodników z Niemiec. Najlepsi okazali się gospodarze imprezy – Saltinis. Nie jest wykluczone, że w przyszłym roku do Krakowa przyjadą ekipy z różnych państw.

29 czerwca-1 lipca odbył się finałowy turniej SEGL – Champions League. Wzięło w nim udział 8 topowych drużyn z Europy. w tym WBR Groundhogs Kraków. W marcu Świstaki zapewniły sobie awans do tego grona. Przesądziło o tym zajęcie drugiego miejsca w Lyonie, gdzie rywalizowały ekipy z dywizji South (https://naszesprawy.eu/sport-i-turystyka/goalballowa-liga-mistrzow-wymarzony-sukces-swistakow/).

– Patrząc z perspektywy klubowej, już samo wejście do najlepszej ósemki było sukcesem. Wywalczenie piątego miejsca w tym gronie nie jest wstydem. Pojechaliśmy z większymi obawami niż do Francji, bo czekały nas mecze z europejską czołówką. Ale wiedzieliśmy, że powalczymy o jak najlepszy wyniki i tak też się stało – powiedział „NS” Piotr Niesyczyński, grający trener WBR Groundhogs Kraków.

Dogrywkowy stres
Świstaki zagrały w grupie B. Pierwszym ich rywalem była drużyna GC Niksic. Te ekipy spotkały się już podczas turnieju w Lyonie. Wówczas wicemistrzowie Polski wygrali 11:7. Tym razem przegrali 13:15 z drużyną z Czarnogóry. Tego samego dnia krakowianie zmierzyli się jeszcze ze zwycięzcą w SEGL North – Old Power. I cieszyli się zwycięstwa nad Finami 12:8.

– Na początku musieliśmy przyzwyczaić się do zupełnie nowej hali. W niej było zupełnie inaczej słychać piłkę, należało szybciej reagować. W meczu z Czarnogórcami popełniliśmy dużo błędów i przegraliśmy. Wiedzieliśmy, że z Finami nie będzie łatwo. Ale wykorzystaliśmy ich słabsze strony i byliśmy mocno podbudowani po czwartkowych meczach – podkreślił Piotr Niesyczyński.

Piątkowa część turnieju rozpoczęła się kiepsko dla WBR. Krakowianie musieli uznać wyższość Invasport Ukraine, a sędziowie wpisali do protokołu wynik 1:11. Ostatecznie Świstaki zajęły trzecie miejsce w grupie. To oznaczało starcie w ćwierćfinale z drugą ekipą z grupy A – Chemnitzerem BC. Spotkanie było niezwykle wyrównane. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5:5. W regulaminowym czasie gry padł remis 11:11. Dogrywka toczyła się do pierwszej bramki. I z niej cieszyli się zawodnicy z Niemiec, ostatecznie wygrywając 12:11.

– Mecz z Ukraińcami to sroga lekcja goalballa na najwyższym światowym poziomie. Ale udało nam się odnaleźć po tej porażce. Końcówka spotkania z Chemnitzerem to była huśtawka nastrojów, wyrównaliśmy na 12 sekund przed końcem. W dogrywce olbrzymi stres, bo każdy błąd powodował koniec – opisał grający trener WBR Groundhogs Kraków.

Zwycięski dzień
W sobotę Świstaki znalazły się w gronie drużyn, które rywalizowały o miejsca 5-8. Na tym etapie rozgrywek czekała już kolejna ekipa z Finlandii – Näpäjä. Krakowianie wygrali to starcie 11:8. W meczu o piąte miejsce zmierzyli się z FC Porto. Portugalczycy okazali się najlepsi w Lyonie, gdzie m.in. pokonali WBR 10:6. Wicemistrzowie Polski zrewanżowali się im za marcową porażkę, zwyciężając 12:5.

– Te spotkania rozegraliśmy mądrze, rotując składem, bo już pojawiło się zmęczenie. Gdybyśmy przegrali z Finami, to skończylibyśmy na siódmym lub ósmym miejscu. A wiedzieliśmy, że to nie jest szczyt naszych możliwości – zaznaczył Piotr Niesyczyński.

W Wilnie triumfowali gospodarze turnieju ­– Saltinis. Tym samym powtórzyli sukces z 2022 r. Przeszkodzić im w tym chcieli finałowi rywale – Invasport Ukraine. Jednak Litwini wygrali spotkanie 8:6. Trzecie miejsce zajął Chemnitzer BC, który pokonał Old Power 8:7. Zawodnik niemieckiej drużyny Oliver Hörauf zdobył łącznie 47 bramek i został najlepszym strzelcem turnieju. Za nim uplasował się Marcin Czerwiński – z 35 bramkami. Ten reprezentant Polski ponownie czasowo wzmocnił WBR. Podobnie było w Lyonie.

– Na miejscu podjęliśmy rozmowy z głównym organizatorem Ligi Mistrzów. Chcielibyśmy, żeby jeden z turniejów eliminacyjnych odbył się w Krakowie. One przewidziane są na okres od lutego do kwietnia 2024 r. Natomiast w lipcu trzeba aplikować w tej sprawie, a pod koniec sierpnia nastąpi wybór gospodarzy zawodów – podsumował grający trener WBR Groundhogs Kraków.

Klasyfikacja końcowa
1. Saltinis (Litwa)
2. Invasport Ukraine (Ukraina)
3. Chemnitzer BC (Niemcy)
4. Old Power (Finlandia)
5. WBR Groundhogs Kraków
6. FC Porto (Portugalia)
7. Näpäjä (Finlandia)
8. GC Niksic (Czarnogóra)

Zobacz galerię…

Marcin Gazda, fot. WBR Groundhogs Kraków.

Data publikacji: 15.07.2023 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również