Po wieloletnich staraniach Integracyjny Teatr Aktora Niewidomego (ITAN) zyskał miejsce do regularnych występów. Porozumienie dotyczy korzystania z Fortu Borek w Krakowie, gdzie grupa już wystawiła „Bal w Operze”. Na spektakl przybył m.in. prezydent miasta Aleksander Miszalski. Do poprawy sytuacji teatru doprowadziła determinacja wielu osób, w tym Artura Dziurmana. Przed wakacjami będzie można obejrzeć kilka przedstawień, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.
12 kwietnia br. stał się przełomowym dniem w historii Integracyjnego Teatru Aktora Niewidomego, który w ubiegłym roku obchodził dwudziestolecie działalności. Grupa skupiona wokół Artura Dziurmana zyskała miejsce do regularnych występów. To Fort Borek przy ul. Fortecznej 146 w Krakowie – filia Centrum Kultury Podgórza. Tam też podpisano porozumienie pomiędzy CKP i Fundacją ITAN.
W uroczystości uczestniczył prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Jak zaznaczył w swoim wystąpieniu, jest to porozumienie ludzi, którzy rozumieją, że kultura musi łączyć, a nie dzielić. Zwrócił uwagę na powstającą Strefę Dostępnego Teatru. W jego opinii ITAN jest dostępnym teatrem. Ponadto pokazuje, że nie ma barier i wszystko da się zrobić.
– To jest przełom, biorąc pod uwagę naszą dotychczasową sytuację. Przez wiele lat podkreślaliśmy, że nie mamy swojego adresu i miejsca do grania. W tej chwili jest to rozwiązane, czyli dostaliśmy stałą scenę i możemy realizować repertuarowe przedstawienia – mówi Artur Dziurman, prezes zarządu Fundacji ITAN, reżyser przedstawień i aktor.
Radości nie ukrywa aktorka występująca w ITAN-ie i wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krakowa Iwona Chamielec. Jak podkreśla, najważniejsze jest to, że teatr wreszcie ma własny dach nad głową. To daje nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale też możliwość długofalowego planowania i rozwoju. Rozmówczyni przekonuje, że faktycznie zmieni się bardzo wiele. ITAN zyska pełnoprawną przestrzeń sceniczną, która pozwoli mu rozwijać repertuar i pracować w sposób ciągły, a nie tylko projektowy. Do tego dochodzi zaplecze teatralne – garderoby, które są absolutnie kluczowe dla komfortu pracy aktorów oraz magazyn na kostiumy i scenografię. To wszystko razem tworzy warunki, których do tej pory po prostu brakowało grupie.
– Radość nas wszystkich wynika z tego, że uzyskaliśmy pewność. Po raz pierwszy weszliśmy do garderoby, gdzie zostawiliśmy swoje rzeczy i nie pakowaliśmy ich po występie. To jest niby drobiazg, ale do tej pory żyliśmy zupełnie na walizkach. W Forcie mamy cudowne warunki, jest wspaniała sala – opisuje Magdalena Sokołowska-Gawrońska, członek zarządu Fundacji ITAN i aktorka występująca w ITAN-ie.
Z prezydentem i owacją
Do zawarcia porozumienia doszło po wystawieniu „Balu w Operze”. Artur Dziurman wyreżyserował to przedstawienie na podstawie dzieła Juliana Tuwima. Premiera odbyła się pod koniec 2024 r., a kilka miesięcy wcześniej powstały zdjęcia do sekwencji filmowych.
– Obecność prezydenta Aleksandra Miszalskiego na widowni była dla nas wszystkich bardzo ważnym momentem, więc naturalne jest, że pojawiły się większe emocje. Myślę jednak, że nie był to paraliżujący stres, tylko raczej mobilizująca energia. To było raczej poczucie, że gramy w momencie przełomowym. Emocje wynikały nie tylko z samego występu, ale też z tego, że za nim stoi coś więcej – nowy etap, o który tak długo walczyliśmy – wspomina Iwona Chamielec.
Z kolei inna z aktorek krakowskiego teatru Elżbieta Sielawa przyznaje, że czuła tremę przed inauguracją występów w Forcie Borek. Jednak każdą publiczność traktuje tak samo. Nie ma znaczenia, że na widowni są notable. Po prostu zawsze mobilizuje się na tyle, ile może. Jednocześnie jest pod wrażeniem gościnności gospodarzy tego miejsca, którzy stwarzają niezwykle miłą atmosferę. Jak zaznacza Magdalena Sokołowska-Gawrońska, w przeszłości ITAN występował również w salach, gdzie były odstraszające warunki. To jednak nie wpływało na grę aktorów. Podkreśla, że ITAN nigdy nie mógł narzekać na publiczność. Ona zawsze była, dopisała również podczas dwóch występów 12 kwietnia.
– Mnie interesują emocje, którą ludzie wynoszą po spektaklu. Widz powinien być wstrząśnięty, uradowany i z dużą dozą refleksji wychodzić z teatru. Publiczność w Forcie Borek od razu zrobiła standing ovation [owacja na stojąco – przyp. red.]. To się zdarza na naszych przedstawieniach, a w teatrach instytucjonalnych tego brakuje, bo tam wrażliwość poszła w kąt. Reakcja po „Balu” utwierdza mnie w przekonaniu, że warto działać w ten sposób – wyjaśnia Artur Dziurman.
Droga do Fortu
Wątki związane z poszukiwaniem siedziby przez ITAN pojawiają się w różnych jego produkcjach – teatralnych, filmowych i serialowych. „Nasze Sprawy” o krakowskiej grupie informują od 2015 r. , kiedy już podejmowano działania mające na celu poprawę jej sytuacji. Do sukcesu doprowadziła olbrzymia determinacja wielu osób, na czele z Arturem Dziurmanem i Danutą Damek, która zmarła w grudniu ub.r.
– ITAN zawsze miał „pod górkę”. Korzystaliśmy z różnych pomieszczeń, zdobywanych różnymi sposobami. Pukaliśmy praktycznie do wszystkich drzwi, żeby wspomóc Artura, który walczył o teatr jak o swoje dziecko. Zawarte porozumienie jest naprawdę jego wielką zasługą. Pokonał wszystkie kłody, które mu są stawiane pod nogi – mówi Magdalena Sokołowska-Gawrońska.
Zdaniem Iwony Chamielec momentem przełomowym było zaangażowanie i decyzja prezydenta Aleksandra Miszalskiego. On nie tylko dostrzegł potrzeby teatru, ale też potraktował je poważnie i nadał im realny bieg. Wtedy pojawiło się poczucie, że to już nie jest tylko walka o ideę, ale konkretny proces zmierzający do finału. Aktorka podkreśla, że nieoceniona była również pomoc Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa. Ponadto zwraca uwagę na zaangażowanie dyrekcji Centrum Kultury Podgórza, którego filią jest Fort Borek.
– Nasze wieloletnie starania były poparte doświadczeniem i tym, co przygotowaliśmy jako ITAN. Mamy repertuar zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. W produkcjach nigdy nie idziemy na łatwiznę, bo to byłaby zguba dla aktorów i przyszłości tego teatru. Jednocześnie nasza działalność nie jest komercyjna, ani instytucjonalna, tylko prospołeczna – opisuje Artur Dziurman.
ITAN z misją
Na kwiecień zaplanowane były 2 występy krakowskiego teatru. W maju grupa powróci do grania w Forcie Borek. Jak podkreśla Artur Dziurman, przed wakacjami ITAN wystawi „Bal w Operze”, „Alicję w Krainie Czarów”, „Brata naszego Boga” oraz prawdopodobnie „Wesele po krakowsku”. W lipcu i sierpniu może wystąpi po 2 razy, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Reżyser zaznacza, że chciałby pokazać „Cyganerię”. Nie jest wykluczone, że ten spektakl pojawi się w repertuarze na okres od września do grudnia.
– Teraz trzeba zakasać rękawy, bo do tej pory nie byliśmy przyzwyczajeni do takiej regularnej pracy. Zdarzało się, że graliśmy kilka razy w krótkim czasie, ale po dłuższym oczekiwaniu. Premierowe pokazy też były poprzedzone bardzo intensywnymi przygotowaniami, np. trwającymi 3 miesiące. I tak od projektu do projektu, a teraz musimy to zmienić – dodaje Elżbieta Sielawa.
Z kolei Iwona Chamielec ma dużą nadzieję, że Fort Borek stanie się żywym miejscem spotkań. Nie tylko dla zespołu teatralnego, ale też dla widzów i całej społeczności. Jak zaznacza, grupa chce, żeby to była przestrzeń otwarta, w której sztuka łączy się z wrażliwością społeczną, a teatr staje się narzędziem dialogu i integracji. Dzięki temu ITAN będzie mógł jeszcze pełniej realizować swoją misję i docierać do nowych odbiorców.
– Nie jestem zwolenniczką kronik, pamiętników, ale sprawdziłam sobie datę 12 kwietnia. Okazało się, że wtedy obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Załogowych Lotów Kosmicznych. I po prostu mnie olśniło, bo przecież nasza załoga, czyli ITAN, wylądowała z przytupem w Forcie 52 Borek. Dla mnie to jest kosmos – podsumowuje Elżbieta Sielawa.
Tekst i fot. Marcin Gazda
Data publikacji: 28.04.2026 r.


