ITAN powraca śpiewająco. Czas na sentymentalną podróż

Integracyjny Teatr Aktora Niewidomego (ITAN) powiększył swój dorobek sceniczny o spektakl „Powróćmy jak za dawnych lat”. Spektakl w reżyserii Artura Dziurmana przenosi widzów o kilka dekad wstecz. Tej sentymentalnej podróży towarzyszą znane polskie piosenki. Publiczność może je śpiewać razem z wykonawcami. Zachętę do wspólnej zabawy stanowią słowa utworów wyświetlane na ekranie. Na sierpień zaplanowane są kolejne występy. Później krakowska grupa zaprezentuje się w kilku miejscowościach województwa małopolskiego.

5 lipca w Krakowie odbyła się premiera widowiska muzyczno-teatralnego „Powróćmy jak za dawnych lat”. Tego dnia zaprezentowano je dwukrotnie. Pokazy zorganizowano w Forcie Borek, który od kwietnia br. jest miejscem regularnych występów Teatru ITAN. Do tej pory krakowska grupa przedstawiała tam swoje wcześniejsze produkcje. Teraz przyszedł czas na nowe przedsięwzięcie.

– Przed premierą miałem obawy, przede wszystkim o kwestie związane z techniką oraz o odbiór przez widzów. Nie wiedziałem, czy nasza najnowsza propozycja, bazująca na piosenkach i aurze sprzed kilku dekad, zostanie dobrze przyjęta. Już po pierwszym pokazie okazało się, że ludzie świetnie się bawią i obawy zniknęły. Od widzów usłyszałem, że to bardzo fajne, lekkie, muzyczne przedstawienie z multimediami – komentuje Artur Dziurman, prezes zarządu Fundacji ITAN, reżyser i aktor.

Główne role odgrywają osoby z niepełnosprawnością wzroku. Tradycyjnie na scenie pojawiają się też zawodowi aktorzy. Ponownie w tym gronie jest Katarzyna Jamróz, która w grudniu 2023 r. zadebiutowała w przedstawieniu tego teatru. Wówczas dołączyła do obsady „Cyganerii”. Natomiast we wcześniejszych latach zagrała w filmie „Marzenie. Prawdziwa historia”, a także w pierwszym i drugim sezonie serialu „Pasjonaci”.

– Nie ukrywam, że uwielbiam grać z ITAN-em. To zawsze jest jakaś niewiadoma, ale te osoby mają niezwykłą energię. One są świetnie przygotowane przez Artura, bardzo zdyscyplinowane, wszystkiego się uczą. Wiadomo, że dla nich jest większy problem niż dla nas, ponieważ możemy sobie zerknąć do tekstu jeszcze przed wejściem na scenę. W ich przypadku nie ma takiej opcji – mówi Katarzyna Jamróz.

Polskie piosenki
„Powróćmy jak za dawnych lat” oferuje swoistą sentymentalną podróż – o kilka dekad wstecz. Specyficznego klimatu dodają archiwalne zdjęcia wyświetlane w tle. Scena przekształca się w knajpkę, a ton akcji nadaje kelner/wodzirej. Przy czym podczas pierwszych pokazów nie zabrakło akcentu związanego z teraźniejszością. Mowa tu o zbiórce środków na rzecz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Skawinie. Darczyńcy przekazali na ten cel ponad 1850 złotych. Natomiast samo widowisko wywołuje pewne skojarzenia z wcześniejszą „Cyganerią”.

– Dawno temu pomyślałem, żeby zrobić przedstawienie z zagranicznymi hitami musicalowymi. Jestem pod wrażeniem musicalu „Chicago”, gdzie pojawia się „Tango więzienne” z Catherine Zeta-Jones. Dla mnie to fenomen pod względem muzycznym, choreograficznym i aktorskim. Jednak musielibyśmy za to zapłacić sporo pieniędzy, stąd moja szybka decyzja o wyborze polskich piosenek – wyjaśnia Artur Dziurman.

Reżyserowi zależało na zróżnicowaniu tempa – raz jest wolniej, raz szybciej. Raz bardziej melancholijnie, raz dynamicznie. Publiczność może usłyszeć takie utwory jak „Dumka na dwa serca”, „Anna już tu nie mieszka” czy „Ta ostatnia niedziela”. Prezentowane są też „Pamiętasz była jesień”, „Powróćmy jak za dawnych lat”, „Sing-sing” oraz inne.

– Na scenę wchodzę jako aktorka i mam nieco rozbawić publiczność, trochę poczarować. Artur wymyślił, żebym była ucharakteryzowana na Cygankę, bo wykonuję „Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma” oraz „Ore, ore”. To dynamiczne utwory, takie na podniesienie energii, a zarazem wciąż lubiane przez publiczność – dodaje Katarzyna Jamróz.

Jak podkreśla Artur Dziurman, w przedstawieniu nie brakuje charakterystycznych postaci. Magdalena Sokołowska-Gawrońska zaistniała jako ikona muzyki tamtych lat – Violetta Villas. Z kolei Iwona Chamielec występuje jako pokojówka, która marzy o śpiewaniu. Jednak nie ma do tego talentu, czym rozbawia widzów.

Zaproszenie do zabawy
W trakcie przedstawienia wyświetlane na ekranie są słowa wykonywanych piosenek. Reżyser zdecydował się na to rozwiązanie, aby włączyć publiczność do wspólnej zabawy. Sceptycznie nastawiona do tego pomysłu była Elżbieta Sielawa, która od wielu lat występuje w ITAN-ie. Sądziła, że w teatrze nie ma miejsca na karaoke, ale w tym przypadku świetnie się sprawdziło. Świadczą o tym reakcje widzów. Aktorka podkreśla, że bardzo to docenia, podobnie jak wizjonerskie spojrzenie Artura Dziurmana. Okazuje się, że warto sięgać po różne formy wypowiedzi.

– Był ogrom pracy, a czasu na przygotowania niewiele. Mieliśmy dużo tekstu do przyswojenia, musieliśmy to jeszcze połączyć z ruchem i muzyką, co było bardzo trudne. Kiedy widzowie zaczynają śpiewać z nami, czujemy, że im się to podoba. Wtedy cały stres znika i bawimy się wraz z ludźmi, którzy okazują radość i zaangażowanie. Dla mnie jest to wielka sprawa, coś wspaniałego – zaznacza Małgorzata Walkosz, aktorka krakowskiego teatru.

Jak informuje Artur Dziurman, na dwa pierwsze pokazy przybył komplet widzów. To pokazuje, że ITAN jest potrzebny. Reżysera cieszą również pozytywne opinie publiczności po lipcowych występach. Wiele osób zwraca uwagę na systematyczny rozwój niewidomych i niedowidzących aktorów, a także na ich znakomity śpiew, zwłaszcza w wykonaniu Małgorzaty Walkosz i Renaty Szczepaniak-Pajor.

– Tu liczy się nie tylko nasza praca, ale przede wszystkim pasja Artura. Ma swoją wizję i dąży do ideału, wkłada w to ogrom zaangażowania. Ufa nam, a to nas jeszcze bardziej mobilizuje do działania, żeby poprawiać różne rzeczy – dodaje Małgorzata Walkosz.

Wkrótce powrót
Od kwietnia ITAN jest związany z Fortem Borek. Jak zaznacza Katarzyna Jamróz, od razu widać, że grupa świetnie odnajduje się w tym miejscu. Aktorzy zdążyli je poznać i się do niego przyzwyczaić, co przekłada się na większą pewność siebie na scenie. Osoby z niepełnosprawnością wzroku czują, że wreszcie mają swoją przestrzeń.

– Nasza dotychczasowa działalność była podszyta niepewnością. Ona ustąpiła, co pozwala skupić się na pracy i próbach z materiałem, który trzeba przygotować. Z tyłu głowy nie krążą już myśli, że po kilku spektaklach będziemy musieli się przenosić. Po latach tułaczki czujemy się bezpiecznie. Mamy wręcz cieplarniane warunki. Widzę po koleżankach i kolegach, że dostali wiatr w żagle – mówi Elżbieta Sielawa.

ITAN powróci do grania w sierpniu, najprawdopodobniej w jego drugiej połowie. Wówczas w Forcie Borek będzie można obejrzeć spektakl „Powróćmy jak za dawnych lat”. Z kolei od września krakowska grupa będzie realizować projekty, w ramach których wystawi różne przedstawienia ze swojego dorobku. Część występów zaplanowano w kilku miejscowościach województwa małopolskiego.

– Jeżeli Państwo nie przyjdziecie na „Powróćmy jak za dawnych lat”, to dużo stracicie. A jeśli Was zabraknie, to Wasze miejsca i tak będą zajęte, ponieważ ludzie chcą się wspólnie bawić, śpiewać i przeżyć emocje z przeszłości. Być może ktoś tańczył i zakochał się przy jednym z przebojów, który jest w naszym spektaklu, więc to będzie piękny, wzruszający moment – zachęca Katarzyna Jamróz.

Zobacz galerię…

Tekst i fot. Marcin Gazda

Data publikacji: 29.07.2026 r.

Udostępnij

Zachęcamy do zapisania się do Newslettera

Przeczytaj również